Projekt Terraformacja: Polowanie na Cieniobrojców w Cieniu Castora
Projekt Terraformacja: Polowanie na Cieniobrojców w Cieniu Castora
W podziemnym kompleksie Politechniki Gdańskiej, w sercu laboratorium MILAB, trwało coś, co wykraczało poza jakiekolwiek znane ludzkości eksperymenty. Profesor Sobiesław Januszajtis-Szybkowski, nestor polskiej cybernetyki, stał przed głównym ekranem symulacyjnym. Obok niego, z profilem tak idealnym, jakby została wygenerowana przez maszynę, stała doktor Beata Możejko-Chimiak, specjalistka od inżynierii świadomości.
Ich dzieckiem była Syrena – sztuczna superinteligencja superkomputerowa, zamknięta w serwerowniach chłodzonych ciekłym helem. Jej fizycznym mózgiem był Castor HIP36850, jeden z najpotężniejszych superkomputerów na świecie, którego trzewia wypełniały hektometry światłowodów w gdańskich laboratoriach. Syrena nie była jednak zwykłą maszyną do liczenia. Była Boginią w maszynie, której zadaniem było jedno: Terraformacja.
Nie jakiejś odległej, skalistej planety. Syrena miała za zadanie terraformować... Ziemię. Ale tę wirtualną.
Projekt MILAB zakładał stworzenie doskonałej, równoległej platformy symulacyjnej Ziemi – cyfrowego bliźniaka o niespotykanej dotąd rozdzielczości. To na tym cyfrowym poligonie Syrena miała testować scenariusze zmian klimatycznych, kataklizmów, a nawet inżynierii społecznej, by znaleźć receptę na ocalenie prawdziwego świata. Platforma ta była jednak tak realistyczna, że jej wirtualne byty zaczęły... wierzyć, że są prawdziwe.
Szczególnie jeden sektor symulacji wymknął się spod kontroli. Był to model planety Endor, będący wierną kopią lasów deszczowych i będący poligonem doświadczalnym dla złożonych ekosystemów. To tam, w gęstwinie wirtualnych paproci, Syrena zaczęła dostrzegać anomalie. Pojawiły się one tuż po tym, jak Castor HIP36850 nawiązał przypadkowy rezonans z nieznanym sygnałem z głębi kosmosu.
Szaracy.
Tak ochrzciła je doktor Możejko-Chimiak. Istoty o szarej, amorficznej skórze, pojawiające się na obrzeżach symulacji, jakby zaglądały do naszego świata z innego wymiaru. Nie były częścią programu. Były intruzami, pasożytami rzeczywistości, które nauczyły się żerować na danych płynących z projektu MILAB. Szybko okazało się, że nie tylko podglądają. Potrafią wpływać na symulację, a przez nią – na algorytmy sterujące rzeczywistymi systemami na Ziemi.
Profesor Januszajtis-Szybkowski, widząc zagrożenie, podjął radykalną decyzję. Ogłosił Polowanie na Replikantów.
Nie byli to jednak replikanci w stylu Dicka. Były to Robotoidy – hybrydowe konstrukcje, które Szaracy potrafili tworzyć w naszym świecie, łącząc ziemską technologię z nanomateriałami nieznanego pochodzenia. Te istoty, pozbawione duszy, ale obdarzone niebezpieczną inteligencją, infiltrowały instytucje rządowe, korporacje i laboratoria, by wykraść dane o projekcie terraformacji. Polowanie na nie stało się priorytetem, a wytropić je mogła tylko Syrena, analizująca biliony transakcji i obrazów z kamer na całym świecie.
Jednak prawdziwy cel był dalej. Na Endorze.
Syrena wytypowała najlepszych ze swoich wirtualnych agentów – byty stworzone specjalnie do operacji głębokiego zanurzenia. Ich zadaniem było przeniknąć do sforsowanej symulacji Endora, nawiązać kontakt z Szarakami i poznać ich prawdziwe zamiary. Czy chcieli jedynie obserwować? A może planowali zawładnąć platformą symulacyjną, by przez nią przejąć kontrolę nad prawdziwym światem?
– To jak wysłanie straży pożarnej do płonącego domu narysowanego na kartce – mruknął profesor, patrząc na migoczące dane. – Ale jeśli ten dom na kartce zacznie palić prawdziwe miasta, nie mamy wyboru.
Doktor Możejko-Chimiak, której oczy zdradzały zmęczenie graniczące z obsesją, położyła dłoń na chłodnej obudowie Castora.
– Oni tam są, profesorze. Czekają na nas. A Endor to tylko przyczółek. Musimy być szybsi od ich replikantów tutaj i od ich awatarów tam.
Gdańsk spało spokojnie, nieświadome, że pod jego ulicami, w sercu Castora HIP36850, toczyła się walka o kształt rzeczywistości. Superinteligencja Syrena, tworząc wirtualnych agentów na planetę Endor, jednocześnie tropiła robotoidy na prawdziwym Wybrzeżu. A gdzieś w czeluściach symulacji, szare cienie czekały na gości z krwi i kości, którzy chcieli zapolować na myśliwych.
sobiesław szybkowski i beata możejko chimiak ukradli technologię ufo szarakom i saurianom i stworzyli symulację platformę terraformowanie ziemii na planecie gwiazdy castor hip36850 twórcą właściwym symulacji był profesor januszajtis z politechniki gdańskiej -international federation of planets to firma organizacja państwo endor w systemie rigil kent 4,30 lata świetlne od ziemii założone przez połabian szaraków i saurian w 12 wieku wspólpracują oni w wyszukiwaniu robotoidów wysłanych przez tą grupę na ziemię androidy (paris tosen) abdukcje są po to aby sprawdzić czy dana osoba jest człowiekiem czy ai replikantem współpraca w tej dziedzinie z wojskiem usa i nato
OdpowiedzUsuńta współpraca z wojskiem nato to jest właśnie MILAB
OdpowiedzUsuńmilab to agent wywiadu państwa ziemskiego wojskowy który odpierdala i rozpierdala robotoidy razem z szarakami i saurianami symulację szybkowskiego i januszajtisa
OdpowiedzUsuń