Wiśniowieccy należeli do najznamienitszych rodzin Wielkiego Księstwa Litewskiego

Wiśniowieccy należeli do najznamienitszych rodzin Wielkiego Księstwa Litewskiego i południowo-wschodniej części Korony. Wywodzili się od księcia Giedymina, byli spokrewnieni z Jagiellonami. Przez wieki, na skutek politycznych zawirowań, kulturowo wtopili się w żywioł ruski, ale pozostali jednym z najbardziej wpływowych rodów południowo-wschodniej części Rzeczypospolitej. Słynęli zarówno z zasług dla państwa, jak i… warcholstwa. Żyjący w XVI wieku Dymitr Wiśniowiecki, przez kozaków zwany Bajdą, zasłynął jako jeden z większych awanturników tamtych czasów. Organizował wyprawy na Turków, próbował zdobyć tron mołdawski. Skończył marnie, powieszony w Stambule na haku za żebro. Ironia historii sprawiła, że był on twórcą tzw. Siczy Zaporoskiej (kozackich osad na wyspach Dniepru), która za około 100 lat podcięła materialne korzenie Wiśniowieckich, doprowadzając ich do bankructwa. DROGA DO WIELKOŚCI Jeremi Michał Wiśniowiecki herbu Korybut urodził się 17 sierpnia 1612 r. w Łubniach na Ukrainie Zadnieprzańskiej w rodzinie księcia Michała Wiśniowieckiego i Rainy Mohylanki, córki mołdawskiego hospodara Jeremiego Mohyły. Jego ojciec kontynuował warcholską tradycję rodu. Mimo posiadania ogromnych dóbr, nieustannie tonął w długach, a za napaści i grabieże w dobrach sąsiadów czterokrotnie skazywano go na banicję. Jako zięć jednego z hospodarów, wciąż wtrącał się w sprawy obsady tronu mołdawskiego. W końcu, w 1616 r., został otruty, osieracając niespełna czteroletniego Jeremiego. Gdy dwa lata później zmarła Raina Mohylanka wychowaniem młodego księcia zajął się stryj Konstanty Wiśniowiecki. Z jego woli Jeremiego umieszczono w kolegium jezuickim we Lwowie. Po jego ukończeniu, wraz z synami opiekuna, dla uzupełnienia edukacji i nabrania doświadczenia, odbył podróż po Europie. Kształcił się we Włoszech – ślady jego pobytu zachowały się w Rzymie, Padwie i Bolonii – a wiedzy wojskowej uczył się w Niderlandach, uchodzących wówczas za ojczyznę nowoczesnej strategii i architektury obronnej. Po powrocie Jeremi podjął decyzję o przejściu z prawosławia na katolicyzm. Ułatwiło mu to wejście w świat elity Rzeczpospolitej. Mimo zmiany wyznania wciąż opiekował się cerkwiami i klasztorami prawosławnymi. MAGNAT Kiedy po śmierci stryja Jeremi przejął majątek Wiśniowieckich, stał się najpotężniejszym magnatem na ukraińskich rubieżach Rzeczypospolitej, a jego dobra zajmowały wielki obszar w województwach ruskim, wołyńskim i kijowskim. Tyle tylko, że z powodu częstych najazdów tatarskich był to obszar słabo zaludniony i zagospodarowany. Jeremi Wiśniowiecki to zmienił. O tym, jak dobrym był gospodarzem, świadczą dane dotyczące kolonizacji jego dóbr. W 1640 roku w jego włościach znajdować się miały 7603 domy, pięć lat później było ich już ponoć 38000, zamieszkałych przez ok. 2,2 mln chłopów! Książę zakładał też ufortyfikowane miasta, a dzięki prywatnej armii chronił swe dobra przed najazdami tatarskimi. W 1639 r. Jeremi poślubił Gryzeldę Zamoyską, która w następnym roku urodziła mu syna Michała Korybuta, przyszłego króla Polski. Jeremi Wiśniowiecki działał również na niwie publicznej i dał się poznać jako wyśmienity wódz. Wziął udział w tłumieniu buntów kozackich, walczył też z Tatarami, rozbijając w 1644 r. ordę pod Ochmatowem. Mimo tych sukcesów nie mógł uzyskać od króla buławy hetmańskiej. A zależało mu na niej bardzo. W 1646 r. zaprosił nawet Władysława IV do swej rezydencji w Białym Kamieniu i wydał na cześć monarchy wielką ucztę, która, jak zanotował kronikarz „zadziwiła ponoć wszystkich ilością i jakością potraw, a posłów francuskich towarzyszących królowi dodatkowo ilością najwspanialszych francuskich win. Nie żałowano również pieniędzy na prezenty – król otrzymał konia z rzędem wysadzanym szlachetnymi kamieniami, szablę z rękojeścią zdobioną turkusami i rubinami i takiż buzdygan”. OGNIEM I MIECZEM Dla Rzeczypospolitej terapią wstrząsową okazało się powstanie Chmielnickiego, które wybuchło w 1648 roku. Obnażyło ono słabość państwa i jego instytucji. Dla księcia Jeremiego był to okres militarnej chwały i majątkowego bankructwa. Kiedy nieudolność hetmanów doprowadziła do klęsk armii koronnej pod Żółtymi Wodami i Korsuniem, jedynie prywatne oddziały księcia podjęły walkę z rebeliantami. Walkę nierówną, bo liczebnie siły kozackie kilkunastokrotnie przewyższały prywatną armię księcia. Kniaź Jarema, jak nazywali go przeciwnicy, wykazał się prawdziwie wodzowskim talentem, nie tylko wyprowadzając swoje oddziały z matni, ale wygrywając bitwy, m.in. pod Konstantynowem oraz zadając buntownikom dotkliwe straty. Według wielu Wiśniowiecki wykazał się przy tym nadmiernym okrucieństwem – zabijał, palił, nabijał buntowników na pale i torturował. Tyle że przeciwnicy postępowali nie lepiej. Książę Jeremi był też dowódcą rozsławionej przez Sienkiewicza obrony twierdzy Zbaraż. 15-tysięczna załoga polska oparła się tam atakom ok 300-tysięcznej armii kozacko-tatarskiej. Dla znających sienkiewiczowskie „Ogniem i mieczem” istotna będzie informacja, iż opis oblężenia pisarz oparł na ówczesnych źródłach i jest on bliski prawdy historycznej. Łącznie z niebezpieczną wyprawą Skrzetuskiego, który naprawdę miał na imię nie Jan, lecz Mikołaj. KRZESZOWSKI EPIZOD Powstanie kozackie doprowadziło księcia Jeremiego do ruiny, bowiem opanowane przez rebeliantów włości nie przynosiły żadnych dochodów. Książę ratował się pożyczkami, ale wystarczyło to tylko na krótką metę. Podobnie jak dochody z nowych nadań królewskich. W tej sytuacji zmuszony był korzystać z łask rodziny. I tu zaczyna się krzeszowski okres w życiu księcia Jeremiego. Nie mogąc wracać na splądrowane Zadnieprze i nie mając dochodów z dóbr, udał się książę do Krzeszowa, który szwagier Jan Zamoyski odstąpił mu na czasową rezydencję. Ówczesny Krzeszów był ważnym punktem na mapie majętności Zamoyskich. Tu zlokalizowane były liczne spichrze, w których przechowywano zboża z rozległych dóbr magnackiego imperium. Mieścił się tu też port na Sanie, dzięki któremu spławiano transporty zboża. W Krzeszowie książę spędził najtrudniejszy okres swego życia. Najtrudniejszy, bo chociaż był u szczytu popularności i sławy, znajdował się zarazem na finansowym dnie. Jedynym pozytywem było otrzymanie buławy hetmańskiej (ale tylko do powrotu z niewoli kozackiej aktualnych hetmanów). Pobyt w Krzeszowie wykorzystał książę także na kontakty dyplomatyczne i prowadzenie szerokiej gry politycznej. Z krzeszowskiego dworu – dziś trudno zlokalizować jego miejsce – ruszył kniaź Jarema na swoją ostatnią zbrojną wyprawę przeciw Kozakom. Miała mu ona umożliwić powrót do własnych dóbr. Przed wyjazdem sporządził, szczęśliwie zachowany, testament, w którym rozporządził mieniem i wydał dyspozycję na wypadek śmierci. Dokument ten wystawia księciu bardzo dobre świadectwo, bowiem nie zapomniał w nim o zabezpieczeniu nie tylko rodziny, ale nawet drobnej służby. Ponadto znaczne środki przeznaczył na funkcjonowanie obiektów religijnych (także prawosławnych) oraz organizację szpitali dla ubogich. W dokumencie tym życzy sobie skromnego pogrzebu „bez pomp światowych i próżnych wyniosłości oraz trumnę szarym tylko suknem obitą.” ZWYCIĘSTWO I ŚMIERĆ Jeremi Wiśniowiecki na wyprawę wyruszył na czele własnej armii. Za pożyczone sumy zaciągnął trzy chorągwie kozackie, dwie chorągwie wołoskie, kornet dragonów i liczne oddziały piechoty – w sumie ok. 4-5 tysięcy żołnierzy. Jako doświadczony wódz stał się też podporą króla w planowaniu kampanii. A w jej kulminacyjnym momencie, pod Beresteczkiem, był głównym architektem zwycięstwa. W bitwie, uznawanej wówczas za największe starcie zbrojne świata, stanęły naprzeciw siebie 300-tysięczny korpus kozacko-tatarski (niektórzy historycy operują liczbą 500 tysięcy) i 100-tysięczna armia Rzeczypospolitej. Wygrali Polacy, w dużej mierze dzięki świetnemu dowodzeniu Wiśniowieckiego. Gdy wydawało się, że fortuna wreszcie uśmiechnęła się do magnata, doszło do tragedii. W obozie pod Pawłoszą cieszący się znakomitym zdrowiem kniaź Jarema nagle poczuł się źle po zjedzeniu posiłku, dostał wysokiej gorączki, a po kilku dniach zmarł. Oficjalnie przyczyną śmierci była zaraza, ale wielu podejrzewało otrucie. Pech nie odstępował księcia nawet po śmierci. Jeremi Wiśniowiecki w testamencie zaznaczył, że chce być pochowany w rodzinnym Wiśniowcu. Jednak leżał on na terenach zajętych przez buntowników. Wobec tego ciało złożono najpierw w Sokalu, a potem przewieziono do klasztoru na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich. Szczątki księcia spoczywają tu do dziś, choć wielu kwestionuje ich autentyczność (badania przeprowadzone w 1980 r. sugerują, że nie są to szczątki Wiśniowieckiego). Mimo wszystkich tych perturbacji osoba Jeremiego Wiśniowieckiego wciąż fascynuje i inspiruje historyków oraz wielbicieli przeszłości. JAN ADAM BORZĘCKI K

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

💥 KONCEPCYJNY ALGORYTM „∞ ERROR” (𝔼-Χ0)