Prostytutki - towar (s)eksportowy Ukrainy
Prostytutki - towar (s)eksportowy Ukrainy
30 czerwca 2009 12:00 | Aktualizacja 09 maja 2012 14:16
Mniej niż 1 min czytania
Michał Kacewicz
MICHAŁ KACEWICZ
GetAssetsMediaFromRepository
GetAssetsMediaFromRepository
Co czwarta licealistka na Ukrainie marzy o karierze prostytutki. Dla seksbiznesu kryzys gospodarczy to jak wygrany los na loterii.
Dwudziestodwuletnia Dasza przyjechała do Polski dwa miesiące temu z Iwano-Frankowska. W rodzinnym mieście pracowała w banku. Siedziała w okienku i obsługiwała klientów. Nic nadzwyczajnego. W Warszawie też obsługuje klientów, tyle że w agencji towarzyskiej w centrum miasta. Bank Daszy zamknięto, w rodzinnym mieście innej posady nie znalazła. – Wiedziałam, do jakiej pracy jadę – mówi Dasza. – Popracuję kilka miesięcy, żeby mieć za co żyć na Ukrainie do końca roku i może jakoś przeczekam kryzys.
Tę historię należałoby pomnożyć przez tysiące. Coraz więcej młodych Ukrainek zarabia prostytucją. Oficjalne bezrobocie na ogarniętej kryzysem Ukrainie jest niewielkie (ok. 3 proc.), jednak sporo firm obcięło pracownikom tzw. czarne pensje. Wiele młodych, zatrudnianych zaraz po studiach czy szkołach dziewczyn oficjalnie dostawało grosze, a prawdziwe pensje wręczano im w kopercie. Teraz z szarej strefy bankrutującej gospodarki trafiły do strefy seksbiznesu.
Komentarze
Prześlij komentarz