W Polsce mieszka i pracuje nawet 128 tys. niewolników. Na czym polega współczesne niewolnictwo?

W Polsce mieszka i pracuje nawet 128 tys. niewolników. Na czym polega współczesne niewolnictwo? 21.05.2022 KATARZYNA SROCZYŃSKAUDOSTĘPNIJ: Jemy przygotowane przez niewolników posiłki. Nosimy uszyte przez nich ubrania. Mijamy ich żebrzących na ulicy. Jeszcze nigdy w historii niewolnictwo nie było tak tanie jak dziś. W tym artykule: Współczesne niewolnictwo – świadectwa ludzi Niewolnicy to żywe maszynki do zarabiania pieniędzy Jak się zostaje niewolnikiem Coraz więcej dzieci staje się niewolnikami Niewolnictwo zostało zdelegalizowane, jest zakazane prawem, ale nie zniknęło. Przestało tylko być jawne i łatwo dostrzegalne. Jak sądzisz? Czy kiedykolwiek spotkałeś niewolnika? Współczesne niewolnictwo – świadectwa ludzi Maria z Ukrainy, 28 lat: „Mieszkałam w małej wsi. Mam mamę i babcię, dwie siostry, jedna ma niepełnosprawne dziecko. Tylko ja mogłam im pomóc, ponieważ nie założyłam jeszcze rodziny. Do Warszawy przyjechałam cztery lata temu. Wszystkie pieniądze, które posiadałam, włożyłam w swój wyjazd do Polski. (…) Obiecano nam, że pensja będzie wynosić 700 dolarów, pracować będziemy jako pomocnice kucharza. Okazało się, że te wszystkie obietnice były oszustwem. (…) Pracowałyśmy jako kucharki w restauracji. Było bardzo trudno, nie znałyśmy języka. Praca była bardzo ciężka, trzeba było rozładowywać duże dostawy, przyjmować towar, gotować. Nie było nawet czasu zjeść. Pieniędzy nie miałyśmy, jedzenie kupowałyśmy z napiwków. Po przepracowaniu jednego miesiąca dostałam nieco ponad 300 zł. (…) Najważniejsze było dla mnie wtedy przeżyć. Zmęczona byłam tak, że nawet nie miałam siły myśleć o dokumentach albo o zmianie pracy, mieszkania. (…) Pracowałam nieraz 13 dni pod rząd i miałam jeden dzień wolny, żeby się wyspać i uprać sobie ubrania. (…) Z powodu tak ciężkiej pracy w ciągu 2,5 roku byłam dwa razy w szpitalu. Czasami nie mogłam wstać z łóżka, nie miałam siły”. REKLAMA Strefa okazji i inspiracji: Konstantin z Rumunii, mężczyzna z niepełnosprawnością, zmuszany do żebrania w wielu krajach Europy, także w Polsce: „W 2008 r. do wsi w Rumunii, w której mieszkałem, przyjechali Cyganie. Szukali chętnych do pracy. Umowa była taka, że oni mi załatwią transport do Grecji. Ja pożebrzę dla nich przez dwa, dwa i pół miesiąca, oswoję się, zaaklimatyzuję, a potem znajdę inną pracę. Zgodziłem się, bo nie byłem na tyle samodzielny, by taki wyjazd do obcego kraju zorganizować. Żebraliśmy, ile się dało. Czasami całe dnie. Tak długo, aż po nas przyszli. Po kilku dniach stwierdzili jednak, że za mało zarabiam i przed pracą powinienem wypić. Tak więc zaczęli mi kupować alkohol. Od razu zaczęło mi iść lepiej, moje dochody skoczyły nawet do 120 euro dziennie. Po wypiciu byłem bardziej odważny i wtedy do moich klientów podchodziłem bardziej natarczywie. (…) Po dwóch miesiącach powiedzieli mi, że nie mogę odejść. Jak zareagowałem? Chciałem się od nich uwolnić. Jak spotykałem kogoś, kto mówił po rumuńsku, to prosiłem go o pomoc. Ale nigdzie nie znalazłem wsparcia. Oni cały czas mieli mój dowód osobisty, więc musiałem do nich wracać. Bili mnie. (…) Byłem ich skarbem, maszynką do zarabiania pieniędzy. Oni kupowali za nie samochody, domy. Nigdy nie dostałem od nich ani grosza, a wszystko, co zarabiałem, oddawałem”.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

💥 KONCEPCYJNY ALGORYTM „∞ ERROR” (𝔼-Χ0)