Skarżypyty, donosiciele, sygnaliści?
Skarżypyty,
donosiciele,
sygnaliści?
Studium
socjologiczno-prawne
Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW
ul. Nowy Świat 69, 00-046 Warszawa
tel. 22 55 20 134, www.isns.uw.edu.pl
Publikacja wydana przy wsparciu finansowym ISNS UW
Jolanta Arcimowicz
Mariola Bieńko
Beata Łaciak
redakcja naukowa
Skarżypyty,
donosiciele,
sygnaliści?
Studium
socjologiczno-prawne
Warszawa, grudzień 2018 roku
Spis treści
Wstęp 7
1 Mariola Bieńko • Skarżypyty i donosiciele
w paradygmacie dziecięcej codzienności 17
2 Mariola Bieńko • Między moralnością a pragmatyzmem,
czyli obraz skarżenia/donoszenia w relacjach
interpersonalnych z punktu widzenia dzieci i rodziców.
Refleksje badawcze 45
3 Maria Bernat • Obowiązek denuncjacyjny i obywatelskie
informowanie w polskim systemie prawnym 85
4 Jolanta Arcimowicz • Donosy do urzędów
– wizerunek prasowy i praktyka urzędnicza 111
5 Anna Krajewska • Donosy w opiniach przedstawicieli
organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości 165
6 Beata Łaciak • Donosicielstwo i obywatelskie
informowanie w opiniach uczestników badania 189
7 Beata Łaciak • Medialny dyskurs
na temat donosicielstwa 209
8 Krzysztof Kiciński • „Sygnalista” w państwie prawa
– spojrzenie z perspektywy socjologii moralności 231
Zakończenie 247
7
Wstęp
Problematyka donosicielstwa ma w Polsce bogatą historię mającą swoje
początki jeszcze w czasach I Rzeczypospolitej, której regulacje w pewnych
okolicznościach nagradzały donosicieli. Od końca średniowiecza dobra
ziemskie i związane z nimi szlachectwo można było uzyskać jedynie dzięki męstwu na polu bitwy, ale „jeśli udowodniono komuś, że podszywając
się pod szlachectwo, dzierży nieprawnie dobra ziemskie, ulegały one konfiskacie na rzecz donosiciela”1
. Po wypędzeniu z Polski Arian w XVII w.
wprowadzono regulacje broniące przed rozwojem reformatorskich wspólnot religijnych i jak pisze Jan Stanisław Bystroń, „każdy miał prawo oskarżyć sąsiada swego o bezbożność i w razie uzyskania na obwinionego wyroku zasądzającego otrzymywał część jego dóbr, mnożyło się więc delatorstwo
z najbłahszych powodów”2
. W tym samym wieku kwitło również donosicielstwo w sprawie podejrzeń o czary, głównie dotyczące kobiet różnych
stanów3
. To zalegalizowane donosicielstwo nie budziło wówczas jednoznacznie negatywnych ocen i dawało duże pole do różnego rodzaju nadużyć.
Donoszenie zaborcom w XIX w., okupantom i władzom komunistycznym
w XX w. spotykało się z jednej strony z moralnym oburzeniem części
społeczeństwa, ale równocześnie przez część tegoż społeczeństwa było
gorliwie realizowane. Warto w tym miejscu podkreślić, że w czasie II
wojny światowej Polska była jedynym krajem europejskim, w którym
donoszenie władzom okupacyjnym było karane na mocy wyroków wydawanych przez sądy podziemnego państwa polskiego4
.
1 J. Tazbir, Silva rerum historianum, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2002, s. 91.
2 S.J. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI–XVIII, PIW, Warszawa, Cambridge University Press, 1976, s. 349.
3 Z. Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII–XVIII w., Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1975.
4 P. Szopa, W imieniu Rzeczypospolitej. Wymiar sprawiedliwości Polskiego Państwa Podziemnego na terenie
Podokręgu AK Rzeszów, IPN, Rzeszów 2014.
8
W okresie PRL przymusowe donosy były usprawiedliwiane przez
władze obowiązkiem czujności, który uzasadniano „zaostrzającą się walką
klasową w miarę zbliżania się do socjalizmu, przy jednoczesnym kreowaniu wroga jako potężnej siły potrafiącej się sprytnie maskować, a także
wizji zdradliwej psychiki człowieka, który może w każdej chwili okazać
co najmniej słabość lub stoczyć się na wrogie pozycje”5
. Ponadto stalinowskie prawo nakazywało zawiadamianie władzy o przestępstwach wymierzonych w ustrój państwa pod groźbą kary więzienia do lat 5 (Dekret
czerwcowy o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa tzw. mały kodeks karny, art. 18). Opisując doświadczenia tamtego okresu, Hanna Świda-Ziemba podkreślała, że obowiązek
donosu nie tylko silnie dzielił społeczeństwo, ale powodował utratę zaufania między ludźmi6
.
Historyczny kontekst i jego współczesne implikacje powodują, że
donosicielstwo wydaje się interesującym problemem badawczym nie tylko
dla socjologów. W Polsce i na świecie prace naukowe dotyczące donosów
skupiają się przede wszystkim na historycznych analizach zinstytucjonalizowanych formach donosicielstwa w różnych ustrojach politycznych – od
czasów starożytnych do współczesności. Szczególnie liczna grupa publikacji dotyczy państw totalitarnych – faszystowskich Niemiec, Związku
Radzieckiego, a także europejskich państw komunistycznych po II wojnie
światowej7
. W Polsce po transformacji ustrojowej nieustannie powraca
kwestia rozliczenia współpracowników służby bezpieczeństwa donoszących
na innych, ale w ostatnich latach o donosicielstwie zaczyna się mówić
i pisać także w innych kontekstach, wyraźnie odnoszących się do współczesności. Istnieje dość powszechne przekonanie o bezinteresownej zawiści dominującej w naszym społeczeństwie, która skłania do różnych nieuzasadnionych złośliwości wobec innych, także do donosicielstwa. Badania
prowadzone w latach 2011–2014 w trzech miastach różnej wielkości
i opisane w książce pt. Obyczajowość polska początku XXI wieku przemiany,
nowe trendy, zróżnicowania8
pokazują, że im mniejsze miasto, tym bardziej
5 H. Świda-Ziemba, Stalinizm i społeczeństwo polskie, w: Stalinizm, red. J. Kurczewski, IPSiR UW, Warszawa
1991, s. 18.
6 Ibidem.
7 S. Fitzpatrick, The Practice of Denunciation in Stalinist Russia, University of Chicago, 1994; R. Gellately,
Denunciation as a subject of historical research, „Historical Social Research” 2001, vol. 26, no. 2–3; W. Goldman,
Inventing the Enemy. Denunciation and Terror in Stalin’s Russia, Cambridge University Press, 2011; B. Engelking,
Szanowny panie gestapo. Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940–1941, IFiS PAN,
Warszawa 2003.
8 J. Arcimowicz, M. Bieńko, B. Łaciak, red., Obyczajowość polska początku XXI wieku przemiany, nowe trendy,
zróżnicowania, Wydawnictwo Akademickie Żak, Warszawa 2015.
9
dostrzegalną zmianą obyczajową ostatnich lat jest nasilenie się negatywnych
zachowań w kontaktach z innymi. Respondenci opisują to jako rosnący
brak życzliwości, zazdrość, egoizm bądź niechęć do działań wspólnotowych.
Również badania prowadzone na próbach ogólnopolskich wskazują na
niski poziom zaufania społecznego, a także przekonanie o malejącej życzliwości we wzajemnych relacjach9
.
Po 25 latach transformacji stale podkreślany jest słaby związek Polaków
z ich państwem, brak gotowości do działań na rzecz wspólnego dobra czy
myślenia w kategoriach interesu społecznego. Piętnowany jest brak reakcji
na zło i negatywna zmowa milczenia sprzyjająca ukrywaniu różnego rodzaju nieprawidłowości. Stan ten bywa opisywany jako „kultura strachu”, w której ludzie wolą nie dostrzegać, nie reagować na łamanie prawa, niewłaściwe
czy nieetyczne zachowanie innych, by się nie narażać10. W ostatnich latach
coraz więcej też mówi się i pisze, nie tylko w Polsce, o obywatelskim informowaniu. Zainteresowanie tą instytucją – określaną jako demaskacja społeczna, sygnalizowanie, ujawnianie – wpisuje się w nurt badań współczesnych,
które analizują związki między prawem, moralnością i obyczajami w sferze
publicznej11. Obywatelskie informowanie jest definiowane jako sygnalizowanie przez obywatela instytucjom publicznym o zauważonych w najbliższym
otoczeniu nieprawidłowościach, naruszeniach prawa bądź przestępstwach.
Obejmuje ono również sytuacje, w których pracownik informuje, zawiadamia czy właśnie sygnalizuje o nieprawidłowościach w zatrudniającej go instytucji – w tym przypadku stosowany jest także termin whistleblowing. Nie
ma on odpowiednika w języku polskim, czasem whistleblowing określa się
jako „odgwizdywanie”, „przeciek” lub „bicie na alarm”. W języku angielskim
oznacza ujawnianie opinii publicznej informacji o niedozwolonych lub nielegalnych działaniach innych pracowników bądź zwierzchników za pośrednictwem mediów lub powoływanych specjalnie do tego ciał. Głównym celem
interwencji „sygnalisty” jest ochrona interesu publicznego albo dobrego
imienia instytucji (urzędu, firmy), a nie własna korzyść. W dyskusjach na
temat „sygnalistów”, często pojawiają się głosy podające w wątpliwość moż9 Bohaterowie czy donosiciele? Co Polacy myślą o osobach ujawniających nieprawidłowości w miejscu pracy?, CBOS,
Warszawa, kwiecień 2012; Zaufanie w relacjach międzyludzkich, CBOS, oprac. R. Boguszewski, Warszawa 2014.
10 W. Paźniewski, Kultura strachu, Culture.pl, 5 maja 2014; A. Mazurczyk, Donosiciel czy bohater?, „Polityka”,
6 maja 2015.
11 A. Podgórecki, Poglądy społeczeństwa polskiego na moralność i prawo, Wydawnictwo KiW, Warszawa 1971;
A. Podgórecki, Prestiż prawa, Książka i Wiedza, Warszawa 1966; A. Podgórecki, Zarys socjologii prawa,
PWN, Warszawa 1971; J. Kurczewski, Spór i sądy, IPSiR UW, Warszawa 1982; Korupcja w życiu społecznym,
red. J. Kurczewski, B. Łaciak, Wydawnictwo ISP, Warszawa 2000; Polskie spory i sądy, red. J. Kurczewski,
M. Fuszara,ISNS UW, Warszawa 2004; Kondycja moralna społeczeństwa polskiego, red. J. Mariański,
Wydawnictwo WAM, Kraków 2002.
10
liwość szybkiego wprowadzenia czy wykorzystania whistleblowingu w polskich
realiach. Na przykład Janina Filek podkreśla, że „Po pierwsze narzędzie samo
w sobie jest dość kontrowersyjne. Po drugie dlatego, że w polskich realiach
(ogromnego bezrobocia) pracownikom jest trudno je zastosować; wymaga
bowiem dużej odwagi. Po trzecie dlatego, że w Polsce idea dobra wspólnego
czy, jak kto woli, postawy obywatelskiej jest w zaniku. Po czwarte, w Polsce
ten instrument jest za mocno kojarzony z donosicielstwem, tak źle zapisanym
w naszej narodowej pamięci”12. Są opinie jednoznacznie negatywne: „Negatywnie oceniam system whistleblowingu, ponieważ pozostaje on w jawnej
sprzeczności z przyjętą przeze mnie kantowską miarą moralności. Jest to
wyjątkowo wymowny przykład instrumentalnego posługiwania się pracownikami i nakłaniania ich do tego, by w ten sam sposób odnosili się do siebie”13,
a także głosy pozytywnie oceniające demaskatorskie działania pracowników:
„Takie postępowanie pracownika nie spotyka się zazwyczaj z akceptacją
instytucji, która przyjmuje je jako nielojalność. Jednakże jeśli odgwizdujący
faul przed powiadomieniem opinii publicznej wykorzystał wszystkie możliwości wyeliminowania nieprawidłowej sytuacji lub jej poprawy, działając
wewnątrz instytucji, to z perspektywy etycznej przysługuje mu prawo podjęcia działań dalej idących, aż po wykorzystanie np. mass mediów”14.
W Polsce brakuje badań socjologicznych na temat donosów i donosicielstwa. Nie pytano Polaków na temat różnorodnych zachowań tego typu,
nie sprawdzano ocen moralnych i ewentualnej odmiennej waloryzacji
poszczególnych praktyk związanych z informowaniem władz, instytucji,
organów ścigania o przestępstwach czy nadużyciach. Problem donosicielstwa wydaje się interesujący i ważny nie tylko dlatego, że budzi kontrowersje, a wiedza na jego temat jest szczątkowa i rozproszona. Coraz częściej
pojawiają się różne pomysły regulacji prawnych dotyczących donosów,
coraz częściej też media informują o lawinowo rosnącej liczbie donosów
kierowanych do różnych instytucji, urzędów. Warto więc poznać obyczaje, opinie i oceny Polaków na temat tego zjawiska.
Przygotowana książka jest próbą odpowiedzi na pytanie o współczesny społeczny obraz donosicielstwa. Nie przestawiamy w niej jednej definicji donosu czy donosicielstwa, ani nie formułujemy ocen moralnych. Ist12 E.J. Filek, Głos drugi, „Diametros Internetowy Serwis Filozoficzny” 2005, nr 6, s. 146, http://www.diametros.
iphils.uj.edu.pl/ (30.06.2018).
13 E. Podrez, Głos w dyskusji, „Diametros” 2005, nr 6, s. 142.
14 Etyczne aspekty działalności samorządu terytorialnego, red. J. Filek, Małopolska Szkoła Administracji
Publicznej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Kraków 2004.
11
nieje wiele definicji słownikowych tego zjawiska15, są też definicje formułowane przez autorów prac z zakresu historii, socjologii, prawa czy politologii16, są w końcu prezentowane różne typologie donosów i donosicieli17.
Sheila Fitzpatrick pisze, że termin donos (czyli informowanie władz o czyimś szkodliwym zachowaniu) ma generalnie konotacje negatywne. „Z jednej strony sugeruje coś skrytego i podłego, zaś z drugiej strony przywołuje
obraz totalitarnych państw policyjnych na wzór Orwellowski, w których
inwigilacja innych jest obowiązkiem każdego obywatela”18. Robert Gellately podkreśla natomiast, że donosy są często używane do celów pozytywnych lub instrumentalnych, a jednym z obowiązków „dobrego obywatela”
w tworzącej się nowoczesnej Europie było informowanie władz, służące
zapobieganiu przestępstwom bądź utrzymaniu istniejącego porządku19.
Mamy świadomość, że analiza zjawiska donosów i donosicielstwa jest
złożona nie tylko z powodów semantycznych, prawnych czy moralnych,
ale też, że definicje donosicielstwa i społeczna ocena tego typu zachowań
mogą różnić się w zależności od miejsca, okresu historycznego czy reżimu
politycznego, o czym zresztą przekonuje Gellately charakteryzując donosicielstwo w okresie Rewolucji Francuskiej, Nazistowskich Niemiec i Stalinowskiej Rosji20.
W naszych badaniach starałyśmy się oddać głos respondentom, by
w przypadku tak wrażliwej i kontrowersyjnej kwestii jaką są donosy,
skoncentrować się na ich wiedzy, intuicjach, przekonaniach i ocenach.
Nieprzypadkowo też monografia nosi tytuł „Skarżypyty, donosiciele,
sygnaliści? Studium socjologiczno-prawne”. Po pierwsze wyraźnie wskazuje on na podjętą przez nas problematykę, która w sposób bezpośredni
15 M. Bańko (red.), Inny słownik języka polskiego, Wyd. PWN, Warszawa 2000; Wielki słownik języka polskiego,
http://www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=8135 (30.06.2018); Słownik języka polskiego, red. W. Doroszewski,
https://sjp.pwn.pl/doroszewski/donos;5421874.html (30.06.2018).
16 Patrz: R. Gellately, Denunciation as a subject of historical research, op. cit., p.16, https://doi.org/10.12759/
hsr.26.2001.2/3.16-29 (30.06.2018); R. Gellately, Denunciations in Twentieth-Century Germany: Aspects of Selfpolicing in the Third Reich and the German Democratic Republic, “The Journal of Modern History” 1996, no 68,
https://pdfs.semanticscholar.org/f8e7/9040c8c883d7594dc85f5ce76e5dcb43f49c.pdf (30.06.2018); V. Joshi,
Gender and Power in theThird Reich. Female Denouncers and the Gestapo, Basingstoke and New York: Palgrave
Macmillan, 2003; P. Bergemann, Denunciation and Social Control, “American Sociological Review” 2017, Vol
82; M. Ossowska, Normy moralne. Próba systematyzacji, PWN, Warszawa 1970.
17 S. Fitzpatrick, The practice of denunciation in Stalinist Russia…, op.cit.
18 “On the one hand, it suggests something furtive and mean. On the other hand, it invokes the image of
totalitarian police states, a la George Orwell’s 1984, in which surveillance of others is every citizen’s duty”,
Ibidem, p.1.
19 “One of the duties of the , as constituted in modem Europe, was to inform the authorities in
order to hinder the commission of crimes, track down criminals, or uphold the existing order”, R. Gellately,
Denunciation as a subject of historical research, op.cit. p. 931.
20 Ibidem.
12
dotyczy jednostek, grup społecznych, organizacji, instytucji państwa. Po
drugie obejmuje obszary naszych badawczych zainteresowań (społeczeństwo, instytucje, prawo, moralność, media) i zakres przeprowadzonych
badań (dzieci, rodzice, obywatele, urzędnicy, sędziowie, przedstawiciele
organów ścigania). Stąd też część pierwsza książki, nawiązująca do tytułowego „Skarżypyty”, dotyczy tego obszaru analiz, który koncentruje się
na socjalizacji w zakresie postaw i ocen związanych z donosami oraz
donosicielstwem. Maria Ossowska, która w latach 70. XX w. zajęła się
tematem donosicielstwa pisała, że dzieci w wieku 6–7 lat „łatwo ulegają
zachęcie dorosłych do donoszenia”21. Aby dziecko mogło skarżyć, musi
posiadać pewien zasób wiedzy dotyczący norm zachowania się w społeczeństwie, czyli musi wiedzieć, co wolno, a czego nie wolno. Dorośli
kształtują oczekiwania względem dziecka i pomagają mu nauczyć się
odróżniać dobro od zła, to, co właściwe od niewłaściwego. Michel Foucault
twierdzi, że „każdy system edukacji jest politycznym sposobem utrzymywania lub modyfikacji przyswajania dyskursów wraz z wiedzą i władzą, które te ze sobą niosą”22. Jednym z takich dyskursów edukacyjno-
-wychowawczych jest skarżenie jako komunikowanie przez dziecko innej
osobie o niewłaściwym zachowaniu rówieśników bądź osób dorosłych.
Zjawisko skarżenia/donoszenia jest kwestią kontrowersyjną – jedni
traktują donoszenie z dezaprobatą, inni upatrują w tym formę budowania społeczeństwa obywatelskiego. Szczególnym przypadkiem edukacji
obywatelskiej dzieci jest uczenie ich mówienia prawdy o przemocy w relacjach rodzinnych na forum publicznym, które bywa traktowany jako
„donoszenie” dzieci na dorosłych, a nie forma obrony ich praw. Ponadto
jak pokazuje literatura przedmiotu23, w młodszym wieku szkolnym
normalny odruch dbałości o bezpieczeństwo czasem przeradza się u dziecka w skarżenie, a w skrajnych przypadkach w donosicielstwo. Jest ono
nierzadko pielęgnowane w przedszkolu i w szkole przez nauczycieli,
wychowawców. Podejmując badania starałyśmy się poszukać odpowiedzi
na pytania o motywy takich dziecięcych działań oraz o reakcje i socjalizacyjny przekaz ze strony dorosłych. Interesował nas również obraz
dziecięcego skarżypyty/donosiciela w sferze publicznej, stąd podjęta
w badaniach analiza zawartości książek dla dzieci, podręczników szkolnych, broszur, poradników dla wychowawców i nauczycieli dzieci w wie21 M. Ossowska, Normy moralne. Próba systematyzacji…, op.cit., s. 134.
22 M. Foucault, Porządek dyskursu. Wykład inauguracyjny wygłoszony w College de France 2 grudnia 1970, przeł. M.
Kozłowski, Wydawnictwo Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk 2002, s. 32.
23 H. Bee, Psychologia rozwojowa człowieka, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2004.
13
ku od 6 do 10 lat. W przygotowanej monografii dwa teksty podejmują
opisaną powyżej problematykę, są to: Skarżypyty i donosiciele w paradygmacie dziecięcej codzienności i Między moralnością a pragmatyzmem, czyli
obraz skarżenia/donoszenia w relacjach interpersonalnych z punktu widzenia
dzieci i rodziców. Refleksje badawcze autorstwa Marioli Bieńko.
Część druga i związany z nią obszar analiz, to praktyki donosicielskie
Polaków, a więc formy i treść donosów kierowanych do różnych instytucji (np. urzędy, sądy, organy ścigania), a także opinie i oceny społeczeństwa dotyczące donosów i donosicielstwa. Zagadnienie to opisujemy
odwołując się do wypowiedzi naszych respondentów, jak również treści
przekazów i dyskursów obecnych w różnych mediach (m.in. prasa, kampanie społeczne, reklamy, filmy). Nasze rozważania zaczynamy od szczegółowej charakterystyki polskiego systemu prawnego w zakresie obowiązku denuncjacyjnego (tekst Marii Berant pt. Obowiązek denuncjacyjny i obywatelskie informowanie w polskim systemie prawnym), by następnie
przejść do praktyki urzędniczej, sądowej i organów ścigania dotyczącej
donosów. Warto w tym miejscu dodać, że urzędy nie wypracowały dotychczas czytelnych procedur postępowania z donosami. Część zachęca
obywateli do informowania o nieprawidłowościach (np. uruchamiane są
specjalne linie telefoniczne ułatwiające kontakt z urzędem bądź skrzynki na anonimy), inne zapewniają, że donosy, zwłaszcza anonimy wyrzucane są do kosza, a jeszcze inne jak np. urzędy skarbowe wykorzystują
donosy do prowadzenia kontroli. Interesowało nas zatem, jaką rolę odgrywa donos w praktyce instytucji państwa zarówno jako impuls do
wszczęcia określonych działań bądź postępowań, jak i środek dowodowy.
Badania opinii publicznej pokazują, że o ile istnieje duże społeczne przyzwolenie na informowanie organów ścigania o poważnych przestępstwach
(godzących w życie lub zdrowie), o tyle już w przypadkach mniejszego
ciężaru gatunkowego pojawiają się wątpliwości24. Jakie sprawy zatem są
przedmiotem donosu do instytucji publicznych? Jak są one oceniane
z moralnego punktu widzenia – także przez przedstawicieli tych instytucji? W tym kontekście pojawiają się też pytania o motywację, jaką
kierują się tego rodzaju informatorzy, dylematy, z jakimi zmagają się
przed podjęciem decyzji. O to, jak przebiega postępowanie z donosami,
jaki jest stosunek urzędów, sądów, organów ścigania do tego typu informacji, a także kiedy (i jakiego rodzaju) donosy są wynagradzane?. Materiał zebrany w toku badań i przedstawiony w monografii w tekstach
24 Bohaterowie czy donosiciele…, op.cit., s. 4.
14
Jolanty Arcimowicz pt. Donosy do urzędów – wizerunek prasowy i praktyka urzędnicza oraz Anny Krajewskiej pt. Donosy w opiniach przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, pozwolił nam uzupełnić
wiedzę o zjawisku donosicielstwa w perspektywie instytucji publicznych.
Z kolei zagadnienie społecznej oceny donosów i donosicielstwa, dylematy związane z definiowaniem donosów i obywatelskiego informowania,
a także kwestie dotyczące dyskursu medialnego wokół donosów i jego
wpływu na opinie, oceny oraz postawy społeczne, analizuje szczegółowo
Beata Łaciak w dwóch tekstach pt. Donosicielstwo i obywatelskie informowanie w opiniach badanych oraz Medialny dyskurs na temat donosicielstwa.
W Polsce, jak podkreślałyśmy, praktycznie nie ma badań poświęconych
donosom/donosicielstwu i obywatelskiemu informowaniu, podejmowaniu takich praktyk czy ocenom moralnym tego typu zachowań. Od
kilku lat CBOS powtarza ogólne pytania na temat lustracji i rozliczenia
czasu PRL-u, ale nawet w tych sondażach nie pytano respondentów
o donosicielstwo. W 2012 roku na zlecenie Fundacji im. Stefana Batorego przeprowadzono badanie opinii publicznej na temat informowania
o nieprawidłowościach w miejscu pracy25, ale także ten sondaż dotyczył
wyłącznie oceny „sygnalistów” informujących o różnego rodzaju nadużyciach w miejscu pracy. Z kolei dane statystyczne z ostatnich lat pokazują, że w Polsce rośnie liczba pism, skarg, zawiadomień i donosów kierowanych do różnych instytucji, w których obywatele informują (donoszą)
o nieprawidłowościach, niezgodnych z prawem zachowaniach innych
osób, firm bądź instytucji. W publikacjach prasowych pojawiają się alarmujące artykuły o rosnącej fali donosów do urzędów – głównie skarbowych, i nasileniu skali tego zjawiska do rozmiarów dotąd niespotykanych.
Swoista medialna panika związana z donosami skłoniła nas do pytania,
czy mamy do czynienia ze zmianami w tym obszarze społecznych zachowań? Przekazy medialne konstruują pewne problemy społeczne,
nadają im rangę, ale też odzwierciedlają społeczne opinie i postawy26.
Uznałyśmy więc, że warto poddać analizie to, jak w różnych mediach
(prasa, kampanie społeczne, reklamy, filmy) są prezentowane donos
i donosicielstwo. Interesował nas obraz obyczajów Polaków, jaki wyłania
się z tych prezentacji, to jak wartościuje się takie zachowania, a także czy
25 Ibidem.
26 M. Sajkowska, Medialny obraz problem wykorzystywania dzieci, w: Dziecko we współczesnej kulturze medialnej,
red. B. Łaciak, ISP, Warszawa 2003; G. Makowski, Korupcja jako problem społeczny, Wydawnictwo TRIO,
Warszawa 2008; B. Łaciak, Kwestie społeczne w polskich serialach obyczajowych – prezentacje i odbiór. Analiza
socjologiczna, Wydawnictwo Akademickie Żak, Warszawa 2013.
15
w przekazach medialnych odróżnia się donosicielstwo i obywatelskie
informowanie?
Część trzecią, a jednocześnie monografię, zamyka tekst Krzysztofa
Kicińskiego pt. „Sygnalista” w państwie prawa – spojrzenie z perspektywy
socjologii moralności”. Wątek sygnalistów pojawia się także we wcześniejszych rozdziałach, ale w tej części whistleblowing jest analizowany nie
tylko jako kategoria etyczna i aksjologiczna, a także przedmiot troski
krajowych i międzynarodowych instytucji. Rozważania poświęcone sygnalistom pokazują jak krucha może być granica między „sygnalizowaniem”
i „donosicielstwem”, jak trudno zaszczepić jej istnienie w świadomości
społecznej. Jest to także ważny głos w dyskusji toczącej się w Polsce nad
instytucją whistleblowingu, prawną ochroną sygnalistów i społeczną oceną
ich interwencji.
Wykorzystany w monografii materiał badawczy został zebrany w ramach obozów naukowych, w których uczestniczyli studenci i doktoranci
Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. Założyłyśmy, że jednym
z czynników różnicujących społeczne postawy i poglądy na temat donosów
i donoszenia może być miejsce zamieszkania. Dlatego też badania zaplanowano w trzech miastach różnej wielkości, tj. dużym mieście w województwie mazowieckim (Warszawa), w średnim mieście liczącym ponad
100 tys. mieszkańców w województwie wielkopolskim (Kalisz), a także
w małym mieście mającym nieco ponad 20 tys. mieszkańców w województwie łódzkim (Opoczno). W każdym z nich w latach 2015–2017 były
prowadzone wywiady swobodne według dyspozycji z mieszkańcami,
a także urzędnikami i pracownikami różnych instytucji państwowych, do
których wpływają donosy (np. urząd miasta, urząd dzielnicy, starostwo
powiatowe, sąd, prokuratura, urząd pracy, zakład ubezpieczeń społecznych,
urząd skarbowy, policja, straż miejska). Wywiady z mieszkańcami odbywały się w domach respondentów, a ich listę pozyskano z losowej próby
adresowej. W Warszawie respondenci zostali wylosowani w próbie warstwowej, w której losowano najpierw dzielnice, a potem ulice i konkretne
adresy. Ponadto w Kaliszu i Warszawie, jeśli pod wylosowanym adresem
mieszkały dzieci w wieku 6–11 lat, to po uzyskaniu zgody ich rodziców
przeprowadzano z nimi wywiad według odrębnych dyspozycji. Próby
adresowe były dużo wyższe niż zrealizowana liczba wywiadów (przyjęto
założenie o realizacji 100 wywiadów w każdym środowisku, ostatecznie
po weryfikacji wywiadów, w których uzyskano odpowiedzi na wszystkie
pytania, analizie poddano 97 wywiadów z Warszawy, 96 z Opoczna oraz
16
107 z Kalisza)27. We wszystkich miastach był stosunkowo wysoki odsetek
odmów wśród mieszkańców (od 30% do 48%). Częste odmowy są poważnym problemem wielu aktualnie prowadzonych badań, powoduje to niestety niepełną reprezentatywność próby. Mimo odmów, dzięki próbie
adresowej udało się dotrzeć do respondentów zróżnicowanych pod względem demograficznym i uzyskać bogaty materiał, co było istotne z perspektywy naszych badań, które miały charakter jakościowy, a nie statystyczny.
W trzech badanych miastach przeprowadzono także w sumie 36 wywiadów z urzędnikami i 17 wywiadów z sędziami, prokuratorami, policjantami i strażnikami miejskimi. Informacje na temat analizowanej w związku z badaniami literaturze dziecięcej, podręcznikach szkolnych, broszurach,
poradniach dla wychowawców i nauczycieli dzieci w wieku od 6 do 10 lat,
a także artykułach prasowych, kampaniach społecznych, filmach i reklamach, a tym samym szczegółowa charakterystyka wykorzystanych materiałów źródłowych, zostały zamieszczone we wstępach poszczególnych
rozdziałów.
Przedstawione w niniejszej książce wyniki badań pozwalają zarówno
zdiagnozować istniejącą sytuację, jak też w bardziej racjonalny sposób
zaplanować ewentualne zmiany dotyczące edukacji, upowszechniania
wiedzy czy wprowadzania regulacji prawnych dotyczących donosów
i obywatelskiego informowania. Są one także próbą pokazania mało dotąd
zbadanej sfery rzeczywistości społecznej, co naszym zdaniem stanowi
o wartości książki.
Jolanta Arcimowicz
Mariola Bieńko
Beata Łaciak
27 Cytowane w tekście wywiady oznaczane są pierwszymi literami miast np. K oznacza Kalisz.
17
Skarżypyty i donosiciele w paradygmacie
dziecięcej codzienności
Skargi i donosy w polskiej sferze publicznej
Maria Ossowska w autorskiej próbie systematyzacji norm moralnych
wyróżniła siedem kategorii, spośród których piąta grupa służy potrzebie
zaufania. Tworzą ją normy zakazujące zachowań zagrażających naszej
potrzebie ufności, takich jak: kłamstwo, hipokryzja, zakłamanie, oszustwo,
brak odpowiedzialności za słowo, kradzież, donosicielstwo i nielojalność.
Ossowska proponuje definicję donosicielstwa jako „czynu, który za pomocą różnych środków podaje komuś do wiadomości coś, co dla względów
wewnętrznej czy zewnętrznej natury miało pozostać tajemnicą”1
. Cechą
donosicielstwa jest pozyskiwanie zaufania z zamiarem, by je zdradzić.
Według językoznawców jest to „dostarczanie komuś, często przedstawicielom władzy, informacji o tym, co ktoś mówi lub robi, wbrew jego woli
i na jego szkodę”2
. Donosiciel w tym rozumieniu to ten, „kto specjalizuje
się w śledzeniu, tropieniu, podpatrywaniu, ten, kto nie walczy z otwartą
przyłbicą, woląc działać chyłkiem, z ukrycia”3
.
1 M. Ossowska, Normy moralne. Próba systematyzacji, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1970, s. 129.
2 M. Bańko (red.), Inny słownik języka polskiego, t. 1: A–Ó, Państwowe Wydawnictwo Naukowe PWN,
Warszawa 2000, s. 295.
3 M. Ossowska, Normy moralne…, op.cit., s. 131.
Mariola Bieńko
18
Donos to oskarżenie, zwykle tajne, denuncjacja4
, „poufne pismo oskarżycielskie, często anonimowe, skierowane do osób prywatnych lub instytucji dysponujących sankcjami wobec osoby oskarżanej”5
. Filolog Michał
Głowiński zalicza donos do gatunków piśmiennictwa użytkowego. W starożytnej Grecji autorów donosów nazywano sykofantami, w Rzymie –
delatorami, część z nich traktowała swoją twórczość zawodowo. Dawne
podręczniki pisania listów (listowniki) zawierały wzory listów donosicielskich. Wraz z rozwojem druku, pojawił się donos publikowany, przyjmujący formę artykułu publicystycznego, mającego oddziaływać na opinię
społeczną6
.
Wymieniane przez Ossowską określenia osoby, która donosi to lizus,
skarżypyta, kapuś, szpicel, smutny7
. W Słowniku wyrazów bliskoznacznych
donosiciel to także denuncjator, delator, informator, demaskator, kabel,
kablownik, skarżypyta, w najlepszym razie papla8
. W czasie rewolucji
francuskiej jakobini, którzy korzystali w walce politycznej z donosów,
nadawali pozytywne znaczenie tej działalności, używając określeń „donosiciel patriota”, „donosiciel narodowy”9
. W systemie komunistycznym
funkcjonariusze aparatu władzy, oficerowie służb specjalnych również
interpretowali donosicielstwo jako obywatelski obowiązek10, a także, co
jest nie bez znaczenia dla samych donosicieli, „równie dobry sposób dorobienia do pensji jak każdy inny”11.
Jak podkreślają badacze języka, zarówno słowo „donos”, jak i „donosicielstwo” używane są w Polsce z dezaprobatą. Donosicielstwo osób dorosłych bywa usprawiedliwiane jedynie jako chęć obrony grupy, jej istnienia
i dóbr naczelnych. Może to wówczas być interpretowane jako przestrzeganie zasady solidarności12. Współczesne synonimy słowa „donosić” podzielone są na 31 grup znaczeniowych m.in. w odniesieniu do powiadamiania o czymś, oznajmiania czegoś, dzielenia się z kimś informacjami,
raportowania czegoś komuś (np. anonsować, informować, komunikować,
4 M. Bańko (red.), Inny słownik języka polskiego, t. 1: A–Ó…, op.cit., s. 294; J. Bralczyk (red.), Słownik 100 tysięcy
potrzebnych słów, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 129.
5 M. Głowiński, hasło donos, w: J. Sławiński (red.), Słownik terminów literackich, Zakład Narodowy Ossolińskich,
Wrocław 2000, s. 104.
6 Ibidem, s. 104.
7 M. Ossowska, Normy moralne…, op.cit., s. 129.
8 D. Ludwiczak, A. Piskadłowa, E. Tarka-Huczek (red.), Słownik wyrazów bliskoznacznych, Wiedza Powszechna,
Warszawa 1998, s. 45.
9 M. Ossowska, Normy moralne…, op.cit., s. 132–133.
10 J. Suszko, Donosy na Kisiela. Zeznania kandydata na donosiciela, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa
2006, s. 141.
11 Ibidem, s. 153.
12 M. Ossowska, Normy moralne…, op.cit., s. 132.
19
meldować, objaśniać, ogłaszać, oświadczać, objawiać, referować, rozpowszechniać, sygnalizować, zawiadamiać); jako zwracanie szczególnej
uwagi na czyjeś działanie (np. czatować, czuwać, dozorować, mieć na coś
baczenie, obserwować, pilnować, podglądać, szpiegować, śledzić); w kontekście składania doniesienia, zdradzania kogoś przed kimś, poufnego
informowania władzy o czymś (np. denuncjować, inkryminować, kablować,
kapować, latać z jęzorem, nadawać, obciążać, obmawiać, obwiniać, pomawiać, skarżyć, strzelać z ucha, sypać, szpiclować, wydawać)13.
Terminy „donos” i „skarżyć” znalazły się w polskim Słowniku 100 tysięcy potrzebnych słów pod red. Jerzego Bralczyka14. Używane od XV w.
w Polsce słowo „skarżyć” oznaczało donosić, narzekać, użalać się, obwiniać,
stawiać zarzuty, wszczynać sprawę sądową przez wystąpienie z roszczeniem,
utyskiwać, żalić się, lamentować15. Zjawisko skarżenia związane jest z pojęciem skargi rozumianej jako zażalenie, oskarżenie, zarzut, pomówienie,
doniesienie, donos, denuncjacja, delacja16. W tym ujęciu skarżenie to sygnał
„nieporozumień, waśni, wszelkiego rodzaju antagonizmów międzyosobniczych i międzygrupowych”17. Skarżyć to oznajmiać o czyimś przewinieniu;
obwiniać, ale i donosić na kogoś. We współczesnej polszczyźnie „jeśli ktoś
skarży się nam na kogoś, to mówi nam, że ta osoba zrobiła coś złego”18.
Synonimy dla słowa „skarżyć” podzielone są na 19 grup znaczeniowych,
m.in. w odniesieniu do stawiania komuś zarzutów (np. inkryminować,
obciążać, obwiniać, pomawiać, posądzać, wytykać); jako określenie obarczania kogoś winą za coś (np. imputować, insynuować, oskarżać); w kontekście składania doniesienia (np. dekonspirować, demaskować, denuncjować, obmawiać); potocznie skarżenie to biadolenie, gderanie, ględzenie,
gęganie, jęczenie, jojczenie, marudzenie, psioczenie, skowyczenie, zawodzenie, zawracanie głowy. Towarzyszące skarżeniu potoczne określenie
donoszenia na kogoś to wymieniane już wcześniej kablowanie, kapowanie,
latanie z ozorem, nadawanie, szpiclowanie, wydawanie19.
Skarżenie, kojarzone z donosem, zdradą nadal postponowane jest jako
element zachowania niehonorowego, określanego potocznie jako „sprze13 Synonim do słowa „donosić”, https://synonim.net/synonim/donosi%C4%87 (29.08.2018).
14 J. Bralczyk (red.), Słownik 100 tysięcy potrzebnych słów…, op.cit., s. 129, 759.
15 W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005, s. 550.
16 D. Ludwiczak, A. Piskadłowa, E. Tarka-Huczek (red.), Słownik wyrazów bliskoznacznych…, op.cit., s. 217.
17 J. Zborowski, Analiza pedagogiczna skargi szkolnej, Polska Akademia Nauk, Państwowe Wydawnictwo
Naukowe, Warszawa 1959, s. 28.
18 M. Bańko (red.), Inny słownik języka polskiego, t. 2: P–Ż, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000,
s. 589.
19 Synonim do słowa „skarżyć”, https://synonim.net/synonim/skar%C5%BCy%C4%87 (30.08.2018).
20
danie kogoś”, „zeszmacenie się”, osoba skarżąca to „uchostrzelec”20. W przeszłości piętnowało się takie osoby przezwiskami: „skarżypyta”, „zdrajca”,
„donosiciel”, „konfident”, „szpicel”21. Tajny donosiciel dzisiaj to m.in.: denuncjator, informator, kolaborant, szpieg, tajniak. Pogardliwie o kimś
donoszącym na innych mówi się figurant, gumowe ucho, kabel, kapucha,
kapuś, kret, wtyczka, ogon, ubek, esbek22. Polska kultura dostarcza gotowych
scenariuszy historii związanych z epizodami skarżenia, a zwłaszcza donoszenia. Zbigniew Herbert pisząc o karze z przymrużeniem oka stwierdził,
że „dla jednych taka, dla drugich inna, a dla donosicieli – platfusy”23. Czesław Miłosz, szukając prawdziwej genealogii mieszkańców Polski uważał,
że mamy za przodków „niezbyt szacowne indywidua, konfidentów, potencjalnych serwilistów, wręcz pachołków policji i UB, podwójnych agentów. (…) Setki tysięcy takich, miliony, nieobjęta zaiste liczba maluczkich
zastraszonych, którzy wiedzą, że trzeba kombinować, żeby jakoś przeżyć,
co do których nie ma wątpliwości, że za równowartość jednego posiłku
sprzedadzą bliźniego (…). Zawsze jest ich dużo, ale reżimy totalitarne
mnożą ich ilość zawrotnie”24.
Analiza lingwistyczna zjawiska skarżenia i donoszenia ma formę
interpretowania danych wynikających z uwarunkowań społeczno-kulturowych, osadzonych mocno w historii Polski. Niewątpliwie w procesie
rozumienia tych zjawisk oprócz aspektu historycznego szczególną rolę
odgrywa aspekt psychologiczny, związany z emocjami oraz aspekt kulturowy, biorący pod uwagę wartości, symbole, zachowania, uznawane przez
daną zbiorowość25. Społecznie kompetentne działanie nie jest możliwe bez
rozumienia sytuacji społecznej i motywacji do adekwatnego zachowania
się w niej. Niezbędne jest więc w tym przypadku wykształcenie kompetencji komunikacyjnej, definiowanej jako zdolność posługiwania się językiem
odpowiednio do sytuacji i do innych uczestników interakcji26. Pozwoliłoby
to na wyraźne rozgraniczenie pomiędzy skarżeniem a donoszeniem w narracji społecznej.
20 A. Wileczek, Młodomowa w kontekstach społeczno-kulturowych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa
2018, s. 131.
21 J. Zborowski, Analiza pedagogiczna skargi…, op.cit., s. 43.
22 Synonim do słowa „donosiciel”, https://synonim.net/synonim/donosiciel (28.08.2018).
23 I. Nyc rozmawia z Rafałem Żebrowskim, Poeta na ciężkie czasy, „Pani” 2018, nr 4, s. 48.
24 C. Miłosz, Rok myśliwego, Wydawnictwo Znak, Kraków 2001, s. 293.
25 B. Dobek-Ostrowska, Komunikowanie polityczne i publiczne. Podręcznik akademicki, Wydawnictwo Naukowe
PWN, Warszawa 2007, s. 64–65.
26 S. Frydrychowicz, Komunikacja interpersonalna jako wartość rozwojowa w rodzinie, w: B. Harwas-Napierała
(red.), Rodzina jako wartość w rozwoju człowieka, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,
Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2009, s. 94–95.
21
Skarżenie i donoszenie w świecie dzieci i dorosłych:
między normą moralną i konwencjonalną
Według pedagoga Jana Zborowskiego skargę wnosi ten, kto „stwierdził
bezpośrednio lub pośrednio, że osoba, którą oskarża, dopuściła się czynu,
który on uważa za występny. Jest to zagadnienie oceny moralnej postępowania osób drugich”27. Kryterium przynależności do wspólnoty moralnej
osób, których definiujemy jako „my”, w ujęciu Piotra Sztompki określają
trzy powinności moralne: „(1) zaufanie, czyli oczekiwanie uczciwego postępowania innych osób wobec nas; (2) lojalność, czyli powinność nienaruszania zaufania, jakim obdarzają nas inni, i wywiązywania się z podjętych
zobowiązań; (3) solidarność, czyli troska o interesy innych i gotowość
podjęcia działań na ich rzecz, nawet gdy narusza to nasze własne interesy”28.
Te trzy wektory wyznaczają swoistą „przestrzeń moralną”, w której sytuują się zarówno dorośli, jak i dzieci.
Już w dzieciństwie wkraczamy w świat znaczeń moralnych. Według
szwajcarskiego psychologa Jeana Piageta, rozwój moralny to proces, który
powinien doprowadzić do moralności autonomicznej dziecka, opartej na
uwewnętrznionych normach. Jest to postępowanie zgodne z przyjętymi
zasadami bez względu na okoliczności, a nie tylko z obawy przed karą lub
z chęci uzyskania nagrody. Prawidłowości rozwoju moralnego dziecka
Piaget sformułował opierając się głównie na analizie gier zbiorowych i na
podstawie analizy wypowiedzi dzieci powyżej 6. roku życia na temat
kłamstwa i sprawiedliwości. Zakłada on, że pojęcie moralności skupiające
się wyłącznie na konsekwencjach jest między 6. a 10. rokiem życia zastępowane pojęciem moralności opartym na intencji. W ocenach moralnych
dzieci obserwuje się stopniowe przechodzenie od koncentracji jedynie na
konsekwencjach działania do uwzględniania przekonań i intencji sprawcy.
Istotę zjawisk moralnych Piaget poznawał rozpatrując związki pomiędzy praktykowaniem a świadomością reguł. Początkowo dziecko znajduje się w warunkach przymusu moralnego wywieranego przez dorosłych.
Wymagania przychodzą więc do dziecka z zewnątrz, spoza jego własnej
świadomości. Takie sytuacje prowadzą do powstania moralności heteronomicznej. Dzieci podporządkowują się prawom obcym, przyjmują reguły jako coś gotowego i absolutnego. Zjawisko sztywnego traktowania reguły, nieuwzględnianie intencji sprawców, ocenianie czynu według wielkości
27 J. Zborowski, Analiza pedagogiczna skargi…, op.cit., s. 17.
28 P. Sztompka, Zaufanie. Fundament społeczeństwa, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 36.
22
jego materialnych skutków Piaget określa mianem realizmu moralnego.
Heteronomia moralna przejawia się także w konformizmie – dostosowywaniu swego postępowania i uznawaniu za dobre czynów wymaganych
przez otoczenie, niezależnie od tego, czy otoczenie ceni naprawdę dobre
postępki. Końcową fazę rozwoju stanowi tzw. autonomia moralna – kierowanie się w postępowaniu zasadami własnymi, wewnętrznymi – z tym,
że są one zgodne z zasadami uznawanymi przez innych, wspólnie wypracowanymi. To, co przedtem było wymaganiem stawianym dziecku z zewnątrz, staje się jego własnym wymaganiem wobec siebie i innych; wymagania interioryzują się – uwewnętrzniają29.
Amerykański psycholog Lawrence Kohlberg, podobnie jak Piaget
rozumie proces rozwoju moralnego nie jako umiejętność przystosowania
się do określonych zasad kulturowych, lecz jako proces zmian zachodzących
w postrzeganiu przez jednostkę rzeczywistości, w określaniu zasad rządzących jej interakcjami z innymi osobami. Kohlberg wyróżnił przedkonwencjonalny i postkonwencjonalny poziom zaawansowania rozumowania
moralnego dziecka. Poziom moralności przedkonwencjonalnej, obserwowany u dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym wieku szkolnym składa się z dwóch stadiów: egocentryzmu z orientacją na unikanie kary oraz
relatywizmu moralnego z orientacją naiwnie egoistyczną. W pierwszym
stadium reguł przestrzega się tylko po to, by uniknąć kary. O ocenie działania decydują wyłącznie jego skutki; nie bierze się pod uwagę punktu
widzenia i interesów innych osób. W stadium drugim o ocenie działania
rozstrzyga to, czy przynosi ono działającemu korzyści. Poziom postkonwencjonalny, pojawiający się po 16. roku życia, jest określany jako moralność
zasad. Jednostka kieruje się tu własnymi abstrakcyjnymi zasadami, które
wyznaczają w konkretnych sytuacjach przyjęcie lub odrzucenie określonych
nakazów i zakazów. Dwa stadia tego poziomu to stadium orientacji umowy społecznej i legalizmu oraz stadium orientacji uniwersalnych zasad
sumienia. Dzieci w niektórych sytuacjach mogą kierować się rozumowaniem
z niższych lub wyższych stadiów30.
W Polsce skarżenie zaliczamy do paradygmatu dziecięcej codzienności. „Skarżypytą nazywamy dziecko, które ciągle skarży dorosłym, że ktoś
zrobił mu krzywdę lub że ktoś zrobił, jego zdaniem, coś złego”31. Pokrzyw29 J. Piaget, Rozwój ocen moralnych dziecka, przeł. T. Kołakowska, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,
Warszawa 1967.
30 A. Macko, Umysł moralny. Jak powstają oceny moralne?, Akademia Leona Koźmińskiego, Wydawnictwo
Poltext, Warszawa 2018, s. 27–28.
31 M. Bańko (red.), Inny słownik języka polskiego PWN, t. 2: P–Ż…, op.cit., s. 589.
23
dzone dziecko apeluje o rozstrzygnięcie konfliktu do osoby dorosłej, czyli
wnosi skargę na sprawcę doznanej krzywdy. Skarżenie jest sygnałem naruszenia równowagi społecznej w grupie oraz apelem o rozpatrzenie sprawy, warunkującym przywrócenie zaburzonej równowagi. Zborowski
uważa, że skarżenie jest konsekwencją doznanych w dzieciństwie krzywd,
za które nie otrzymaliśmy satysfakcji, które „tkwią – być może – w nas
w postaci wykształconych cech buntu, uporu, złośliwości, których podstawę stanowią jakieś urazy czy kompleksy psychiczne”32.
Teoretycy i praktycy „unaukowionego wychowania” powołują się na
kilka powodów, którymi kieruje się mały skarżypyta33. Przyjmuje się, że
u młodszych dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym skarżenie
wynika z poczucia praworządności. Dorośli socjalizują dzieci, by przestrzegały zasad, by były posłuszne, reagowały na niewłaściwe zachowania innych.
Dzieci skarżą więc w imię dobrze spełnionego obowiązku i w poczuciu, że
skarżąc, są dobrymi dziećmi. Motywacja ta nasila się wraz z poznawaniem
przez nie norm. Dziecko małe uznaje za przekroczenie normy każdy czyn
zabroniony przez osobę dorosłą, którą traktuje jak przywódcę grupy i zgłasza do niego wszystkie zauważone uchybienia. Satysfakcjonuje je sam fakt
doniesienia skargi, zazwyczaj wcale nie oczekuje kary dla winowajcy, ale
poszanowania i potwierdzenia zasad. Dlatego ten rodzaj skargi nie jest
przyczyną niechęci rówieśników. Jeśli ktoś pozwoli sobie na łamanie ustalonych norm, dziecko czuje się zagubione i zdezorientowane. Chce przywrócić dawny porządek i zaczyna skarżyć, licząc na zrozumienie i wsparcie rodzica.
Znajomość zasad postępowania oraz umiejętność kwalifikowania
czynów zdobywa dziecko dzięki relacjom społecznym, które prowadzą do
ocen moralnych. Dzieci, nie znając jeszcze więzów koleżeństwa, łatwo
32 J. Zborowski, Analiza pedagogiczna skargi…, op.cit., s. 5–6.
33 Por. Jak reagować, gdy dzieci skarżą, „Świerszczyk” http://www.swierszczyk.pl/dla-rodzicow/rodzenstwo/
jak-reagowac-gdy-dzieci-skarza.html (13.08.2018); K. Krocz, Gdy dziecko skarży, art. zweryf. K. Drozd,
WP parenting, http://parenting.pl/portal/gdy-dziecko-skarzy (20.07.2018); Skarżypyta. Jak ją tego
oduczyć?, Interia Kobieta, http://kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne/news-skarzypyta-jak-ja-tegooduczyc,nId,413581 (20.07.2018); Skarżypyta bez kopyta, Rodzice.pl, http://www.rodzice.pl/zycie-rodzinne/
psychologia/Skarzypyta-bez-kopyta.html (20.07.2018); Skarżenie, donoszenie, kablowanie, „Życie Szkoły
Edukacja Wczesnoszkolna”, http://www.zycieszkoly.com.pl/dla-nauczycieli/psychologia-w-szkole/
art,2,skarzenie-donoszenie-kablowanie.html (20.07.2018); Dlaczego dzieci skarżą?, Przedszkole nr 68
w Bydgoszczy, http://www.przedszkole68.cba.pl/?dlaczego-dzieci-skarza-,41 (26.07.2018); W. Kuszaj,
Agresja już w przedszkolu, czyli jak pomóc dziecku, edux.pl, http://www.edukacja.edux.pl/p-635-agresjajuz-w-przedszkolu-czyli-jak-pomoc.php (20.07.2018); B. Śreniowska-Szafran, Skarżenie? [Porada eksperta],
Poradnik Zdrowie, 5.04.2013, http://www.poradnikzdrowie.pl/eksperci/pytania/skarzenie_/17365/1/
(20.07.2018); Dziecko ciągle skarży, nasz ekspert pisze, jak sobie z tym poradzić, http://spec.pl/styl-zycia/savoirvivre/dziecko-ciagle-sie-skarzy-nasz-ekspert-pisze-jak-sobie-z-tym-poradzic (26.07.2018).
24
ulegają zachęcie dorosłych do donoszenia. Piaget, badając moralność u dzieci dawał im test w postaci opowiadania o ojcu, który miał dwóch synów:
grzecznego i posłusznego oraz niegrzecznego. Kiedy podczas nieobecności
ojca, ten niegrzeczny narozrabiał, ojciec każe grzecznemu synowi wszystko sobie opowiedzieć. Ogromna większość dzieci od 6. do 7. roku życia
odpowiadała, że trzeba tatusiowi wszystko powiedzieć. W parę lat później
u dzieci przebywających z rówieśnikami sprawa wyglądałaby inaczej.
Dzieci te już nie donoszą, tak jak nie rozstrzygają na ogół swoich konfliktów
z kolegami przez odwołanie się do dorosłych34.
System wychowania oparty na karach i nagrodach sam w sobie może
wywoływać sytuacje, kiedy dziecko skarży, bo chce wzmocnić swoją pozycję w rodzinie, pokazać, że jest lepsze od brata albo siostry, bo respektuje zasady, które wprowadzili rodzice. Skargi mogą mieć na celu zwrócenie
uwagi na siebie, gdy dziecko czuje się mniej kochane. Powodem skarżenia
może być chęć wejścia w koalicję z dorosłym. Dzieje się tak najczęściej
w przypadku rodzeństwa, kiedy jedno dziecko jest zazdrosne o drugie. Są
to skargi czasem zmyślone, znacznie przesadzone, sam skarżący jest często
winien. Dziecko skarży, bo chce się zemścić. Nie potrafi poradzić sobie
w żaden inny sposób, więc pragnie wymierzyć sprawiedliwość rękami
rodzica.
Bezradność, nieumiejętność znalezienia się w trudnej sytuacji to najczęstsze, oprócz poczucia zagrożenia i skrzywdzenia, powody dziecięcych
skarg. Skarżenie może być próbą sprawdzenia przez dziecko, czy może
liczyć na dorosłych, czy są oni w stanie zapewnić mu utracone poczucie
bezpieczeństwa. Ten rodzaj motywacji występuje u dzieci, które mają
właściwy kontakt z opiekunem, wierzą, że je obroni i zaradzi złu. Często
też nie skarżą wprost, a jedynie posługują się groźbą wobec rówieśników,
że to zrobią – „powiedzą mamie”.
Skarżenie niejednokrotnie służy dziecku do osiągnięcia własnych
korzyści. Kohlberg prowadził badania klasycznym przykładem „etyki
dylematów”, jeden z nich to dylemat Judyty, dwunastoletniej dziewczynki.
Jej matka obiecała jej, że będzie mogła pójść na koncert, jeśli zaoszczędzi
pieniądze, aby kupić sobie bilet. Judyta zaoszczędziła 20 dolarów, ale później jej mama zmieniła zdanie i powiedziała Judycie, że musi wydać zaoszczędzone pieniądze na nowe ubranie do szkoły. Rozczarowana dziewczynka kupiła jednak bilet na koncert za 15 dolarów, a mamie powiedziała, że udało jej się zaoszczędzić jedynie 5 dolarów. W sobotę, w dniu kon34 M. Ossowska, Normy moralne…, op.cit., s. 134.
25
certu pojechała na występ, a mamę poinformowała, że spędzi ten czas
z przyjaciółką. Matka nie odkryła prawdy. Judyta o wszystkim powiedziała swojej starszej siostrze Luizie, która zastanawia się, czy powiedzieć
matce, co zrobiła Judyta35. Powstrzymanie się od skarżenia wynika w tym
przypadku z relatywizmu moralnego z orientacją naiwnie egoistyczną.
Dobre działanie to takie, którego celem jest dobro własne, a nie dobro innych
„Luiza powinna być cicho, bo jeśli będzie, to w przyszłości Judyta nie wyda
Luizy”36.
Przynoszące satysfakcję deprecjonowanie innego dziecka w oczach
nauczyciela lub rodzica może być „celem samym w sobie”, tak jak w wierszu
Jana Brzechwy:
„Piotruś nie był dzisiaj w szkole,
Antek zrobił dziurę w stole,
Wanda obrus poplamiła,
Zosia szyi nie umyła,
Jurek zgubił klucz, a Wacek
Zjadł ze stołu cały placek.
Któż się ciebie o to pyta?!
Nikt. Ja jestem skarżypyta”37.
Przytaczane motywacje dziecięce pokazują, że skarżenie jest zachowaniem mieszczącym się w normie społecznej, zależnej od konwencji.
O tym, czy norma jest moralna, czy społeczna, decyduje postawa wobec
normy, a nie jej treść. Reguła staje się normą moralną tylko wtedy, gdy jej
przestrzeganie jest bezwarunkowe, a więc nie zależy od oczekiwań związanych z zachowaniem innych osób. W przypadku normy społecznej
podporządkowanie się regule jest warunkowe – zależne od oczekiwań
osoby wobec tego, czy inni będą się jej podporządkowywać38. Dziecięcemu
skarżeniu bliżej do normy konwencjonalnej – arbitralnej, zależnej od sytuacji, stosownego autorytetu (osobowego lub instytucjonalnego), mającej
na celu lepszą koordynację społeczną.
35 A. Macko, Umysł moralny…, op.cit., s. 28–29.
36 Ibidem, s. 28.
37 J. Brzechwa, Brzechwa dzieciom, Nasza Księgarnia, Warszawa 1983, s. 8.
38 E. Turiel, The Development of Social Knowledge: Morality and Convention, Cambridge University Press,
Cambridge 1983 cyt za: A. Macko, Umysł moralny…, op.cit., s. 41–42.
26
Kompetencyjny wymiar dziecięcych skarg
w teorii i praktyce społecznej
Wyobrażenia dziecka i dzieciństwa są zmienne wczasie i przestrzeni społeczno-
-kulturowej. Wstarożytności iśredniowieczu trudno mówić o odrębności, odmienności świata dzieci wstosunku do świata dorosłych. Dziecko było miniaturą dorosłego, pozbawioną jego rozumu, władzy sądzenia, siły i doświadczenia.
Otwarta pozostawała kwestia, czy dzieciństwo jest nieuporządkowane, nieokrzesane, grzeszne, czy też czyste i niewinne jako wyraz boskiej doskonałości39.
Wkulturowym obrazie dziecka często odwołujemy się do jego nieokreślonej roli
społecznej, formującej dziecięcy fenomen. Ta cecha akcentuje irracjonalność
wpojmowaniu świata, nieznajomość reguł społecznych; jest to zasadnicze źródło rozumienia dziecka jako bytującego na marginesie społecznym, z drugiej
strony, przypisując mu wyjątkową wyobraźnię, wrażliwość, emocjonalność.
Wśród nowożytnych nurtów intelektualnych, z których wyłaniają się
idee dziecka i odpowiadające im wizje dzieciństwa, na uwagę zasługuje
dyskurs protestancki i romantyczny.
W pierwszym z nich dziecko jest odtwórcą wiedzy, tożsamości i kultury. Według angielskiego filozofa Johna Locke’a40 w momencie narodzin
człowiek jest pustą tablicą (tabula rasa) lub pustą wazą, którą trzeba napełnić
wiedzą, umiejętnościami, wartościami legitymowanymi społecznie. Dziecko
jest osobą nieukształtowaną, która poprzez edukację, rozsądek, samokontrolę i wstyd może stać się ucywilizowanym dorosłym. Jest to wizja dziecka,
które reprodukuje, a nie tworzy. Po 1762 r., kiedy genewski filozof i pedagog
Jan Jakub Rousseau opublikował rozprawę pod tytułem Emil, czyli o wychowaniu, dziecko ostatecznie przestaje być miniaturą dorosłego i powoli zaczyna zmierzać do zajęcia dzisiejszej pozycji najważniejszej osoby w rodzinie
i przedmiotu największej troski społeczeństwa. W ujęciu romantycznym
Rousseau dziecko rodzi się z takimi cnotami, jak szczerość, rozum, ciekawość
i spontaniczność, które są unicestwiane przez edukację, rozsądek, samokontrolę i wstyd. Dziecko wymaga naszej troski, opieki i ochrony przed złym
światem, bo jest istotą naiwną, nielogiczną, bezbronną, zdeterminowaną
przez naturę do poszukiwania takich wartości, jak prawda, dobro, piękno41.
39 R. Aasgaard, C. Horn, O.M. Cojocaru (red.), Childhood in History. Perceptions of Children in the Ancient and
Medieval Worlds, Routledge, London–New York 2018.
40 J. Locke, Myśli o wychowaniu, 1693, tłum. F. Wnorowski, Biblioteka Klasyków Filozofii, Zakład Narodowy
im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 1959.
41 C. Burke, Theories of Childhood, w: Encyklopedia of Children and Childhood. In History and Society, vol. 3: S–Z,
red. P.S. Fass, MacMillan Reference, Thomson Gale, New York 2004, s. 818–826.
27
Dzieciństwo jest konstruowane społecznie i rozumiane kontekstualnie poprzez rozmaite formy dyskursu42. Według teorii rozwoju poznawczo-
-moralnego Piageta dziecko jest istotą, rozwijającą się w sposób niezależny
od kontekstu społeczno-kulturowego, definiowaną albo poprzez stopień
dojrzałości, albo stadium rozwoju. Jest to koncepcja dziecka biernego,
wspinającego się po drabinie do celu, jakim jest osiągnięcie kompetencji
dorosłego – statusu dojrzałej społecznie istoty. Nowy paradygmat myślenia
o dzieciach i dzieciństwie na gruncie nauk społecznych to tak zwana nowa
socjologia dzieciństwa Alana Prouta i Allison James, której integralnym
elementem jest postrzeganie dziecka jako kompetentnego podmiotu sprawczego43. Jest to przejście od myślenia o dziecku w kategoriach psychologii
rozwojowej i teorii socjalizacji, zakładającej, że dziecko jest tym, kto „się
staje”, niepełnym, niedoskonałym bytem, który musi dopiero zostać doprowadzony przez innych do stanu pełni (czyli dojrzałości utożsamianej
z dorosłością), do myślenia o dziecku jako tym, kto już jest. Wymusza to
przywiązywanie większej wagi do tego, co dziecko jako aktor społeczny
myśli, czego doświadcza, jak czuje się w środowisku, w którym obecnie
przeżywa swoje życie, a nie tylko przygotowuje się do dorosłości44.
W rodzinie dziecko wypracowuje sobie „bazę uczuciową”, na podstawie której będzie wchodziło we wszystkie późniejsze relacje. Rodzina jest
zatem swego rodzaju „poligonem dla późniejszych relacji społecznych”45,
w której dziecko uczy się wartości, zachowań i oczekiwań względem życia.
Rodzice, wpływając na dziecko, robią to jednak „w sposób pośredni i zależny od wielu innych aspektów, w szczególności cech dziecka oraz kontekstu społecznego i fizycznego, w którym przebiega rozwój”46. Zadaniem
rozwojowym dziecka jest ukształtowanie poczucia kompetencji, rozumianej jako zdolność do wykonywania określonych zadań. Od tego potencjału podmiotu zależy sprawne funkcjonowanie w różnych środowiskach. Na
behawioralną stronę kompetencji społecznych składają się takie elementy,
jak: wiedza, zrozumienie i brak lęku, przesądzające o umiejętnym postę42 C. Jenks, Socjologiczne konstrukty dzieciństwa, w: M.J. Kehily (oprac.), Wprowadzenie do badań nad
dzieciństwem, przeł. ks. M. Kościelniak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008, s. 112.
43 A. Prout, A. James, A New Paradigm for the Sociology of Childhood? Provenance, Promise and Problems, w: A.
James, A. Prout (red.), Constructing and reconstructing childhood: contemporary issues in the sociological study of
childhood, Routledge, London 1997, s. 7–33.
44 C. Jenks, Socjologiczne konstrukty dzieciństwa…, op.cit., s. 111–112.
45 A.R. Hochschild, Zarządzanie emocjami. Komercjalizacja ludzkich uczuć, przeł. J. Konieczny, Wydawnictwo
Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 163.
46 H.R. Schaffer, Rozwój społeczny. Dzieciństwo i młodość, przeł. M. Białecka-Pikul, K. Sikora, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006, s. 238.
28
powaniu47. W przypadku skarżenia niezwykle istotne są zasoby indywidualne, to znaczy aksjologiczno-moralne postawy (zinternalizowany system
wartości i norm moralnych), jak i kompetencje emocjonalne, pozwalające
radzić sobie dziecku z własnymi i cudzymi emocjami. Jest to odpowiednik
„kompetencji intelektualnych” w funkcjonowaniu poznawczym48.
W najnowszych podejściach socjologicznych akcentowane jest znaczenie procesu tworzenia się podmiotowości dziecka. Konwencja o Prawach
Dziecka ONZ, wprowadzona w 1991 roku, jest przykładem konstrukcji
troski o dziecko w ramach promocji „lepszego dzieciństwa”49. Wśród celów
europejskiej edukacji przedszkolnej wymieniane są kompetencje związane
z funkcjonowaniem dziecka w demokratycznym społeczeństwie, które
mogą mieć pośrednio odniesienie do praktyki skarżenia: formułowanie
własnych opinii na temat rzeczy i zjawisk; podejmowanie inicjatywy, zaznaczanie swojej pozycji; uczenie się patrzenia na rzeczy z perspektywy
innych i bycia w kontakcie z innymi; zdolność wyrażania i akceptowania
krytyki, negocjowania konfliktów i osiągania kompromisów; zrozumienie,
że własne prawa obowiązują, ponieważ dotyczą one również innych; rozpoznawanie struktur podejmowania decyzji oraz pragnienie i zdolność do
uczestnictwa w tych procesach; otwartość, nietolerowanie dyskryminacji50.
Nabywanie kompetencji przez dziecko odbywa się w konkretnym
układzie sytuacji socjalizacyjnych. W Arkuszu obserwacji dziecka przedszkolnego, obowiązującego w Polsce w latach 70. XX wieku, w dwóch kategoriach oceny uwzględniano skarżenie. Oceniano stopień agresywności
przedszkolaka, biorąc pod uwagę to, czy skarży na inne dzieci po to, by
zostały ukarane51. Stosunek do młodszych i starszych kolegów mierzony
był fałszywymi oskarżeniami oraz blokowaniem skarżenia innych na
siebie52. W PRL-u wychowawca klas I–III w pracy szkolnej posługiwał się
kodeksem moralnym, który zawierał najważniejsze zachowania objęte
socjalistycznym ideałem wychowania53, wykluczającym fałszywe skarżenie. Uczeń ma być uczciwy w czynach i w słowach, przeciwstawiać się
47 M. Argyle, Umiejętności społeczne, w: N.J. Mackintosh, A.M. Colman (red.), Zdolności a proces uczenia się,
przeł. J. Gilewicz, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2002, s. 107–142.
48 H.R. Schaffer, Rozwój społeczny…, op.cit., s. 148.
49 W.S. Rogers, Promocja lepszego dzieciństwa: konstrukcje troski o dziecko, w: M.J. Kehily (oprac.), Wprowadzenie
do badań nad dzieciństwem, przeł. ks. M. Kościelniak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008, s. 173–197.
50 K. Gawlicz, B. Röhrborn, Edukacja przedszkolna: pytanie o demokrację, Biuro Rzecznika Praw Dziecka,
Warszawa 2014, s. 53.
51 W. Terlecka, Poczucie powinności moralnej u dzieci przedszkolnych, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne,
Warszawa 1975, s. 150.
52 Ibidem, s. 157.
53 H. Muszyński, Ideał i cele wychowania, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1974.
29
nieprawości, a więc informować nauczyciela o wszelkich negatywnych
zjawiskach obserwowanych wśród innych uczniów54. Według pedagoga
Heliodora Muszyńskiego wyrażany w ten sposób pryncypializm moralny
świadczył o zaawansowanym stadium rozwoju moralności dziecka. Zbieżność lub rozbieżność postępowania z wzorami, regułami i normami jest
dla dziecka źródłem zadowolenia lub rozterki. Znaczenie tego stadium
polega na dążeniu dziecka do samokontroli i przestrzegania zasad bez
nadzoru i dyscypliny zewnętrznej55.
We współczesnej diagnozie kompetencji społecznych dzieci w wieku
przedszkolnym i młodszym szkolnym skarżenie ocenia się jako zachowanie mieszczące się w kategorii „wysokiej częstotliwości agresji fizycznej
i słownej” oraz o „niskim poziomie uspołecznienia”56. Skarżenie to wskaźnik deficytów w obszarze kompetencji społecznych dziecka związanych
z opóźnieniem rozwoju teorii umysłu, empatii, kontroli emocji, a także
nastawienia wobec rówieśników57.
Nowatorski charakter tworzonych w Europie przez lokalne społeczności przedszkoli zasadza się przede wszystkim na specyficznym postrzeganiu dzieci jako osób kompetentnych, twórczych i sprawczych, zdolnych
do wyrażania swojego zdania i do sprzeciwu58. Regulacja legislacyjna
Parlamentu Europejskiego z 26 września 2006 roku określa nowe umiejętności podstawowe – osiem kompetencji kluczowych, a wśród nich kompetencje społeczne i obywatelskie, które obejmują zdolność do konstruktywnego porozumiewania się w różnych środowiskach, wykazywania się
tolerancją, wyrażania i rozumienia różnych punktów widzenia, negocjowania połączonego ze zdolnością tworzenia klimatu zaufania, a także
zdolność do empatii. Elementem kompetencji obywatelskich w zakresie
umiejętności jest krytyczna i twórcza refleksja nad postępowaniem swoim
lub innych, poprzez dyskutowanie, wspólne ustalanie norm i wspólne reagowanie, gdy ktoś je łamie59.
54 Ł. Muszyńska, Altruizm i kolektywizm dziecięcy, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1976, s.
89–90.
55 H. Muszyński, Podstawy wychowania społeczno-moralnego, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych,
Warszawa 1967, s. 70 i nast.
56 M. Deptuła, A. Misiuk, Diagnozowanie kompetencji społecznych dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym
szkolnym, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2016, s. 119–120.
57 Ibidem, s. 119.
58 K. Gawlicz, B. Röhrborn, Edukacja przedszkolna…, op.cit., s. 54–55.
59 J. Zawadowska, Kompetencje kluczowe – najważniejszy element wspólnej Europy, w:. Tołwińska-Królikowska
(red.), Dzieci obywatele. Scenariusze projektów edukacyjnych rozwijających kompetencje społeczne i obywatelskie
oraz umiejętność uczenia się w kl. 1–3 szkoły podstawowej, Federacja Inicjatyw Oświatowych, Warszawa 2013,
s. XV; A. Jurewicz, Kilka uwag na temat uczenia się, w: Dzieci obywatele…, op.cit., s. XXXVI.
30
W obszarach rozwoju poznawczego, emocjonalnego, moralnego, społecznego dziecka mamy do czynienia z „terrorem troski”, który przejawia
się we wszechobecności ekspertów i ekspertyz, poradników i porad. Dziecko „najwyższej jakości” to szczególny produkt współczesnej kultury
konsumpcyjnej. Aby ten produkt powstał, zaangażowany jest cały edukacyjny segment rynku skierowany zarówno do dzieci, jak i dorosłych.
O tym, jak (nie)wychowywać małego skarżypyty
w narracjach o charakterze edukacyjnym
W procesie kształcenia postaw najmłodszych obywateli wobec skarżenia
i donoszenia istotną pomocą jest literatura zarówno piękna, jak i popularno-naukowa oraz publicystyczna, na łamach której omawiane są zakres
i metody wspólnego działania dzieci i dorosłych, specjalistów i ekspertów,
profesjonalistów i amatorów w tym temacie. W polskich zbiorach powiastek, opowiadań, wierszyków i ćwiczeń dla dzieci od lat 7 do 9, wydawanych
tuż po odzyskaniu niepodległości poucza się najmłodszych, że nie należy
donosić, ani wydawać niedociągnięć służby przed rodzicami. W sytuacji,
gdy służący niechcący tłucze lampę, panicz przyjmuje winę na siebie i ponosi karę. Gdy wszystko wychodzi na jaw, rodzice bardzo chwalą syna.
Chłopiec nie powinien skarżyć, ale wręcz wstawiać się przed ojcem za
służącym, który niechcący uderzył go tacą60. Znamienne, że wszystkie te
pouczenia kierowane są przede wszystkim do chłopców.
W dwudziestoleciu międzywojennym skarga dziecięca jako sygnał
konfliktu i apel o jego zlikwidowanie nie mieści się w rejestrze świadomych
i ważnych ogniw wychowawczego oddziaływania. Odosobniony w swoich
poglądach jest pisarz i działacz społeczny Janusz Korczak jako zwolennik
dziecięcej skargi. Prowadząc Dom Sierot i Nasz Dom dla żydowskich dzieci zarejestrował kilkadziesiąt tysięcy skarg swoich podopiecznych. W jednym z artykułów w „Wychowaniu Przedszkolnym” z 1926 roku wyraża
przekonanie, że czasem „ładna” jest skarga: „zdumiewam się, jak wychowawcy nie wiedzą często, czy pozwalać dzieciom się skarżyć, czy k ł a m l
i w i e zabraniać, jak tolerując niechętnie, starają się ograniczyć, jak nie
dostrzegają, że posługując się skargami jako materiałem bieżącym, zrozu60 A. Landau-Czajka, Co Alicja odkrywa po drugiej stronie lustra. Życie codzienne, społeczeństwo, władza
w podręcznikach dla dzieci najmłodszych 1785–2000, Wydawnictwo NERITON, Instytut Historii PAN,
Warszawa 2002, s. 325.
31
miałym, cennym, mogą rozpocząć z dziećmi naukę, jak ustępować sobie
wzajemnie, żyć zgodnie. (…) Skarga – to najgodniejszy człowieka sposób
walki. Nie bójka, nie kłótnia, nie podstępne załatwienie sporu, a śmiałe,
głośne, jawne, szczere…”61. Zdaniem Korczaka nauczyciele niesłusznie
lekceważą, a nawet karcą dziecko podnoszące rękę i oskarżające swego
krzywdziciela.
Przegląd wydawanej wPolsce po wojnie literatury dla dzieci dowodzi, że
motyw skarżenia pojawia się jako kontekst rozwoju wsferze społecznej, emocjonalnej, moralnej. Kojarzonym przez wiele pokoleń czytelników wierszem
jest „Skarżypyta” Jana Brzechwy. Współcześnie powstają kolejne wersje tego
klasycznego utworu dla dzieci. Nieodmiennie jednak postać małego donosiciela przedstawiana jest przez autorów wniekorzystnym świetle:
„Nikt skarżypyty w szkole nie znosi,
bowiem na wszystkich uczniów donosi.
Pani dyrektor jest załamana,
gdy słyszy skargi z samego rana: (…)
Na wszystkich skarży (a to nieładnie),
nikt nie wie, kiedy na niego padnie.
Każdy ze złości zębami zgrzyta,
że w jego szkole jest skarżypyta!”62.
Częstym motywem opisywanym w książkach dla dzieci w związku
ze skarżeniem są rozgrywki między rodzeństwem. Tytułowa bohaterka
jednej ze starych lektur szkolnych Oto jest Kasia Miry Jaworczakowej
fałszywie skarży na swojego brata Jurka za brak uwagi z jego strony, chcąc
się na nim zemścić63. Niekiedy rodzeństwo chce wykazać, że jest „lepsze”
od brata lub siostry, tak jak w poczytnej serii o rodzinie Miziołków: „Moja
mała, słodka, cwana, wredna siostra doniosła mamie, że zamiatam śmieci
pod łóżko. Mama (…) ukarała mnie dwudniowym zakazem oglądania
telewizji”64. Skarżenie jako podstawowy element braterskiej relacji występuje w popularnej brytyjskiej serii o Koszmarnym Karolku amerykańskiej
autorki Francesci Simon. Potyczki pomiędzy nim a jego młodszym bratem
61 J. Korczak, Prawidła życia. Publicystyka dla dzieci, Międzynarodowe Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka,
Muzeum Historyczne m.st. Warszawy, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2007, s. 380.
62 A. Łakomiak, Skarżypyta, Wiersze. Serwis Miłośników Poezji, http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/
skarzypyta-412738 (26.07.2018).
63 M. Jaworczakowa, Oto jest Kasia, il. H. Czajkowska, Nasza Księgarnia, Warszawa 1959.
64 J. Olech, Dynastia Miziołków, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2006, s. 119–120.
32
Doskonałym Damiankiem należą do klasyki gatunku opisu skarżenia
i przebiegają według schematu powtarzającego się w każdym opowiadaniu.
Płaczący Damianek występuje w roli skarżącego się na wybryki niesfornego Karolka: „Karol powiedział do mnie ‘durniu’”65; „Karol nazwał mnie
larwą! I ropuchą”66; „Karol ciągnie mnie za włosy”67; „Karolek mnie kopnął”68.
Młodszy brat używa niekiedy szantażu: „Karolku, jeśli mnie nie
wpuścisz, powiem mamie”69. Udręczeni i rozzłoszczeni nieustannym
skarżeniem rodzice biegną do dziecięcego pokoju i wymierzają karę Karolkowi: „Karol, nie bądź koszmarny! – krzyknęła mama przez drzwi.
Marsz do swego pokoju!”70; „Karolku, nie bądź koszmarny – powiedział
tata. – Albo pożegnaj się z telewizją na tydzień”71.
W oskarżanym dziecku narasta poczucie krzywdy. Postanawia się
więc odegrać i biegnie do rodziców ze swoją skargą: „Damian powiedział
do mnie „durniu” – poskarżył się Karolek”72. Czasami znajdujemy opis
typowej dla dzieci przepychanki słownej dwóch skarżących stron:
„– Karolek mnie uderzył – krzyczał Damianek.
– Damianek pierwszy mnie uderzył – krzyczał Karolek”73.
W powtarzających się kłótniach chłopców słowo „skarżypyta” ma
negatywny wydźwięk i funkcjonuje jako wyzwisko:
„– Mamo! – wrzasnął Doskonały Damianek. – Karolek ukradł Puszka Kłębuszka i nie chce oddać. I przezywa mnie larwowatą larwą.
– Skarżypyta – syknął Karolek”74.
Rodzice Karolka traktują skarżenie jako jedyny sposób opanowania
sytuacji konfliktowych, których sprawcą jest ich syn w kontaktach z rówieśnikami:
„– Wandziu, on będzie się zachowywał – powiedziała mama. – Nie
przejmuj się nim. Jeśli będą jakieś problemy, zaraz do mnie przyjdź.
– Dziękuję – powiedziała Wredna Wandzia z uśmiechem.
65 F. Simon, Koszmarny Karolek i postrach strachliwych, przeł. M. Makuch, il. T. Ross, Wydawnictwo Znak
emoticon, Kraków 2010, s. 50.
66 Ibidem, s. 71.
67 F. Simon, Koszmarny Karolek i złowrodzy wrogowie, przeł. M. Makuch, il. T. Ross, Wydawnictwo Znak
emoticon, Kraków 2009, s. 170.
68 F. Simon, Koszmarny Karolek i władcy mroku, przeł. M. Makuch, il. T. Ross, Wydawnictwo Znak emoticon,
Kraków 2016, s. 285.
69 F. Simon, Koszmarny Karolek i postrach…, op.cit., s. 119.
70 F. Simon, Koszmarny Karolek i podstępne postępki, przeł. M. Makuch, il. T. Ross, Wydawnictwo Znak
emoticon, Kraków 2007, s. 13.
71 F. Simon, Koszmarny Karolek i postrach…, op.cit., s. 71.
72 Ibidem, s. 158.
73 F. Simon, Koszmarny Karolek i władcy…, op.cit., s. 103.
74 Ibidem, s. 277–278.
33
– Na pewno przyjdę”75.
Takie reakcje rodziców wywołują poczucie złości lub buntu u karanego dziecka.
Opisywane w książkach dla dzieci sytuacje związane ze skarżeniem
wyglądają niemal identycznie w środowisku Koszmarnego Karolka z początku XXI wieku, jak i Mikołajka – bohatera francuskiej serii przygód z lat
50. XX wieku. Skarżenie, niejednokrotnie oparte na kłamstwie, jest uniwersalnym sposobem radzenia sobie przez uczniów z trudną sytuacją w klasie:
„– Kto wsypał sól do herbaty?
– To Karol – powiedział Władczy Władzio.
Karolek był wściekły.
– Kłamca! – powiedział Karolek. – To ty wsypałeś!
– To nie ja, to Karol! – krzyczał Władczy Władzio. – Ja tylko testowałem kopiarkę, czy wszystko dobrze się odbije…”76.
Skarżenie bywa również odpowiedzią na szantażowanie dzieci przez
dorosłych odpowiedzialnością zbiorową:
„ Któryś z uczniów odpalił petardę – odpowiedziała pani.
– No tak – powiedział dyrektor. – A więc niech winny się przyzna,
bo inaczej w czwartek cała klasa przyjdzie za karę do szkoły!
Dyrektor skrzyżował ręce na piersi i czekał, ale nikt się nie odezwał.
A potem wstał z miejsca Rufus.
– Psze pana – powiedział.
– Słucham cię, mały – odpowiedział dyrektor.
To Gotfryd, psze pana – powiedział Rufus.
– Co ty, chory? – zapytał Gotfryd.
– Nie myślisz chyba, że będę odsiadywał karę, bo zachciało ci się bawić
petardami! – krzyknął Rufus.
No i się pobili”77.
W sytuacjach szkolnych skarżenie związane jest na ogół z wysokim
poziomem frustracji i agresji. Zdarza się, że skarżypyty, potępiane przez
rówieśników, pełnią ważne funkcje w szkole: „Afera z Emilką. Ta nie
przeżyje dnia, żeby nie naskarżyć! (…) jest najlepszą uczennicą, przewodniczącą samorządu szkolnego i redaktorem szkolnej gazetki”78 lub cieszą
się sympatią nauczycieli:„Ananiasz, który jest pupilkiem naszej pani, zaczął
75 F. Simon, Koszmarny Karolek i złowrodzy…, op.cit., s. 83–84.
76 Ibidem, s. 129–130.
77 R. Goscinny, J.-J. Sempè, Nowe przygody Mikołajka, przeł. B. Grzegorzewska, Wydawnictwo Znak, Kraków
2005, s. 150.
78 J. Olech, Dynastia Miziołków…, op.cit., s. 61.
34
się tarzać po ziemi, płacząc i krzycząc, że to niesprawiedliwe, że on ani
myśli odbywać karę, że poskarży się swoim rodzicom i zmieni szkołę”79.
Po 1989 roku rynek książki edukacyjnej w Polsce rośnie, podobnie jak
zainteresowanie pisarzy włączaniem elementów edukacyjnych do beletrystyki80. Edukacja obywatelska obejmuje nie tylko proces dydaktyczny
zachodzący w szkole, ale także praktyczne doświadczenia z codziennego
życia lokalnej społeczności81. Już dzieci w wieku 6 lat otrzymują przekaz,
że sygnalizowanie o złym zachowaniu innych w miejscach publicznych jest
przejawem odwagi z ich strony82. Coraz popularniejsze w Polsce książki
dla najmłodszych83 na temat wartości, praw i trudnych emocji z jednej
strony zapraszają dzieci do dyskusji o tych ważnych dla nich sprawach,
a z drugiej stanowią ilustrację nastawienia wobec dzieciństwa dorosłych.
W książkach dziecko uczy się rozpoznawać i nazywać emocje związane ze
skarżeniem, następnie radzić sobie z nimi, odreagowywać i przepracowywać przeżycia, wreszcie aktywnie regulować emocje własne i cudze, takie
jak zazdrość, wstyd, duma, żal, nienawiść, pogarda, a także poczucie krzywdy, winy84.
Temat skarżenia jako element edukacji społecznej dotyczy dyskrecji
i dotrzymywania tajemnicy w relacjach przyjacielskich. W książkach dla
dzieci omawiane są przypadki, które zasługują na to, żeby zwrócić się do
dorosłego, lub wymagają nadwątlenia zaufania przyjaciela w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa, ochrony lub dobrego samopoczucia: „Byłam
w ósmej klasie, a moja najlepsza przyjaciółka się głodziła. Schudła do 40
kg. Pamiętam, jak ze szkolnej budki telefonicznej zadzwoniłam do jej mamy,
żeby o tym porozmawiać. Dziewczyna trafiła na leczenie do kliniki i nie
chodziła do szkoły przez pół roku. I choć przez tydzień lub dwa była na
mnie obrażona, w dłuższej perspektywie uratowałam jej życie. Udało się
jej zapanować nad zaburzeniami jedzenia i nadal jesteśmy bardzo bliskimi
przyjaciółkami. Cieszę się, że żyje i ma się świetnie”85.
79 R. Goscinny, J.-J. Sempè, Nowe przygody Mikołajka…, op.cit., s. 151.
80 K. Zabawa, Literatura dla dzieci w kontekstach edukacyjnych, Akademia Ignatianum w Krakowie,
Wydawnictwo WAM, Kraków 2017, s. 162.
81 Education, Audiovisual and Culture Executive Agency, http://eacea.ec.europa.eu/education/Eurydice/
documents/thematic_reports (30.05.2018).
82 A. Schwarz, D. Ackroyd, Rozalka, w: A. Schwarz (red.), To ja! Duży i odważny! Nowe historyjki, które dodają
dzieciom pewności siebie, przeł. M. Sobolewska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017, s. 31–34.
83 Wiek odbiorcy książki P. Stalfelt, Twoje prawa ważna sprawa, Wydawnictwo Czarna Owieczka, Warszawa
2011, określiło na okładce na 4+.
84 G. Kasdepke, Wielka księga uczuć, il. M. Piwowarski, P. Rychel, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.
85 F. de Muyshondt, Umiejętności społeczne twojego Dziecka. 10 prostych lekcji, jak zdobyć przyjaciół i radzić sobie
w życiu, przeł. K. Zimnoch, Wydawnictwo Samo Sedno, Warszawa 2015, s. 108.
35
Temat skarżenia jako element edukacji moralnej pojawia się w literaturze dziecięcej w kontekście uczciwości, a więc mówienia i poszanowania
prawdy. Oscar Brenifier, prowadzący warsztaty filozoficzne dla dzieci na
temat wagi wypowiadanych słów, przekonuje najmłodszych, że można
mówić, co się chce, „bo mamy demokrację”, ale prawda nie zawsze bywa
przyjemna. Czasem wolimy milczeć, żeby nie doprowadzić do kłótni. Filozof zachęca dzieci do odpowiedzi na trudne pytania: „Dlaczego ktoś
powierza nam tajemnicę, skoro to tajemnica? Czy masz prawo sprawiać
komuś ból tym, co mówisz, albo zdradzić jego sekrety? Zwłaszcza, że nie
można cofnąć wypowiedzianych słów. Słowa mają swój ciężar i swoją
wartość: mówić wszystko, to nie to samo, co mówić byle co. Co, jeśli dochowanie tajemnicy sprawi, że ktoś zostanie niesłusznie oskarżony? Co,
jeśli twoje słowa kogoś przy tym ranią?”86.
Powstają specjalne programy edukacyjne wyjaśniające dzieciom różnice między dobrą a złą tajemnicą. W książkach dzieci znajdują przykłady
złych tajemnic, które wolno zdradzać rodzicom lub innym zaufanym
osobom. Opierają się one na szantażu i zastraszaniu dziecka: „Justyna
zabiera Paulinie jej ulubioną zabawkę, mówiąc, że Paulina nie może o tym
nikomu opowiedzieć, bo w przeciwnym razie Justyna ją zbije. Paulina jest
bardzo smutna i się boi”; „Przez nieuwagę Emil wypuszcza z ręki talerz,
który się tłucze. Inne dziecko widzi to i mówi do Emila: ‘Musisz mi codziennie przynosić lizaka. Jeśli nie, powiem, że stłukłeś talerz!’”. Złe tajemnice dotyczą często przemocy seksualnej ze strony dorosłych: „Dorosły,
którego dobrze znasz, chce cię całować i głaskać, choć ty tego nie chcesz.
Mówi, że nie wolno ci o tym nikomu mówić, bo to tajemnica. Ale ty się
boisz, że on jeszcze raz to zrobi”87.
Na etapie obywatelskiej edukacji przedszkolnej uświadamia się
dzieci, które zachowania są społecznie pożądane i ogólnie akceptowane.
W opowiadaniach, w których dziecko uwikłane jest przez dorosłych
w działalność o charakterze przestępczym, oczywistym rozwiązaniem
wskazywanym przez autorów jest zgłoszenie sprawy na policję88. Przedstawiane w książkach odpowiednie sytuacje sprzyjają określeniu i uzmysłowieniu dziecku zasad i norm postępowania, umożliwiających spełnia86 O. Brenifier, Dobro i zło. Co to takiego?, przeł. M. Kamińska-Maurugeon, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań
2013 (nienumerowane strony).
87 C. Krause, Program „Ja to ja”. Wzmacnianie poczucia własnej wartości u dzieci w wieku przedszkolnym z udziałem
Pauliny i Emila, przeł. M. Wojdak-Piątkowska, Wydawnictwo Harmonia, Gdańsk 2012, s. 126.
88 A. Stelmaszyk, Prawo do ochrony przed wyzyskiem, czyli o tym, jak Tomek popadł w kłopoty, w: J. Sell, E.
Mierzyńska-Iwanowska, A. Belter (red.), 12 ważnych praw. Polscy autorzy o prawach dzieci, il. E. Kidacka,
Centrum Edukacji Dziecięcej, Publicat, Poznań 2017.
36
nie ról społecznych. Autor książek dla dzieci i młodzieży Grzegorz Kasdepke, pisząc o wartościach takich jak sprawiedliwość, szacunek, odwaga, uczciwość, zachęca dzieci do zgłaszania osobom dorosłym wszelkich
wątpliwości związanych z naruszaniem norm: „Jeżeli ktoś Cię fałszywie
o coś oskarża – na przykład o to, że zabrałeś koledze zabawkę – powiedz
o wszystkim komuś dorosłemu, bo trzeba to jak najszybciej wyjaśnić”89;
„Jeżeli ktoś się z Ciebie wyśmiewa albo w inny sposób Cię obraża, powiedz
o tym osobie dorosłej. (…) Powiedz o nich Pani nauczycielce, rodzicom
lub opiekunom”90; „Odmów, jeśli koledzy lub koleżanki namawiają Cię
do czegoś głupiego – na przykład do wdrapywania się na parapet lub
wspinania na wysokie ogrodzenie. (…) Odmów i natychmiast powiadom
o ich pomysłach kogoś dorosłego”91; „Jeżeli ktoś Ci coś zabrał, poinformuj
o tym osobę dorosłą”92. Sygnalizując wszystkie te sprawy, dzieci bronią
wartości. Skarżenie staje się więc jedną z kompetencji społecznych, a nie
brakiem lojalności wobec rówieśników.
W wydawanych w Polsce książkach dla dzieci pisze się coraz więcej
o ich prawach. W kontekście skarżenia warto wspomnieć o dwóch z całej
listy: „Dziecko ma prawo do swobodnej wypowiedzi o tym, co go dotyczy,
a jego zdanie winno być brane pod uwagę. Dziecku wolno mówić, co myśli
i co uważa za słuszne”93; ma prawo do wyrażania swoich poglądów, opinii
i emocji94. Z drugiej strony „Dziecko ma prawo do własnych sekretów.
Nikomu nie wolno naruszać tajemnicy korespondencji i osobistych tajemnic dziecka”95. Dzieci dowiadują się z literatury nie tylko o istnieniu i respektowaniu praw dziecka we współczesnym świecie, ale także zachęcane
są do korzystania z bezpłatnego dziecięcego telefonu zaufania Rzecznika
Praw Dziecka. Autorzy podają numer tego telefonu (800 12 12 12) i dokładny opis spraw, z jakimi można się zgłaszać do dyżurujących specjalistów.
Apelują do dzieci: dzwoń, jeśli: „przeżywasz smutek, lęk, osamotnienie; nie
radzisz sobie z konfliktem w Twojej rodzinie; masz problemy w relacjach
z rówieśnikami; masz trudności w nauce; ktoś stosuje wobec Ciebie
przemoc”96.
89 G. Kasdepke, Drużyna pani Miłki, czyli o szacunku, odwadze i innych wartościach, il. M. Piwowarski,
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2016, s. 27.
90 Ibidem, s. 40.
91 Ibidem, s. 65.
92 Ibidem, s. 77.
93 J. Olech, E. Bąk, Mam prawo i nie zawaham się go użyć, Wytwórnia, Warszawa 2014, s. 28–29.
94 A. Sójka, Prawo do wyrażania swoich poglądów, opinii i emocji, w: 12 ważnych praw…, op.cit., s. 28–39.
95 J. Olech, E. Bąk, Mam prawo…, op.cit., s. 48.
96 Ibidem, s. 86–87.
37
W programach autorskich przeznaczonych do nauczania języka polskiego, historii i wiedzy o społeczeństwie dla szkół podstawowych jednym
z celów kształcenia dotyczących tworzenia systemu wartości jest wrażliwość
moralna97. Istotnym celem edukacji obywatelskiej dzieci jest uczenie ich
mówienia prawdy o przemocy w relacjach rodzinnych na forum publicznym98. W Polsce zgłaszanie stosowania przemocy domowej traktowane
bywa jako „donoszenie” przez dzieci na dorosłych, a nie forma obrony ich
praw, dlatego w książkach dla dzieci podkreśla się, że nikt, nawet rodzice
i opiekunowie, nie mają prawa „krzywdzić” dziecka99. „Dziecku przysługuje takie samo prawo do szacunku, jakim cieszą się dorośli”100.
Eksperci i działacze społeczni podkreślają, że nie należy mylić donosicielstwa z obowiązkiem informowania o problemach, takich jak
molestowanie seksualne, dyskryminacja czy przemoc w środowisku
szkolnym. Postawa bierności wobec szkolnych sprawców przemocy wynika z fałszywej lojalności oraz obawy przed posądzeniem o donoszenie
na kolegów. Terapeutka i autorka książek dla dzieci, Elżbieta Zubrzycka,
pisze o konieczności rozmowy z nauczycielami: „Solidarność polegająca
na ukrywaniu czyjejś krzywdy to tchórzostwo. Nie bądźcie fałszywie
solidarni. W ten sposób trzymacie z krzywdzicielem, a nie pomagacie
krzywdzonym”101. Uczenie młodzieży reagowania na przemoc jest elementem wychowania do odpowiedzialności społecznej – jednego z najważniejszych zadań szkoły. Nauczyciele podczas lekcji i w ramach specjalnych projektów uczą, że należy sygnalizować dorosłym o zaistniałych
aktach przemocy102. W scenariuszach godzin wychowawczych wezwanie
na pomoc nauczyciela jest interpretowane jako akt odwagi cywilnej
w sytuacji, kiedy pojawiają się obawy: „Co pomyślą o mnie inni, kiedy
naskarżę? Czy moje imię stanie się znane i przy najbliższej okazji zaatakuje mnie agresywny uczeń?”103.
97 T. Sawicka, Program autorski „Ku wartościom” przeznaczony do nauczania przedmiotów: język polski,
historia i społeczeństwo w klasach IV, V, VI szkoły podstawowej, przeznaczony dla II etapu edukacyjnego szkoły
podstawowej, Szkoła Podstawowa nr 26, Białystok 1999, s. 5.
98 W wykazie kategorii spraw podjętych przez Rzecznika Praw Dziecka w Polsce według częstotliwości
zgłaszania, prawo do ochrony przed przemocą zajmuje trzecie miejsce po prawie do wychowania w rodzinie
oraz prawie do nauki, Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za rok 2014 oraz uwagi o stanie
postrzegania praw dziecka, Biuro Rzecznika Praw Dziecka, Warszawa 2015, s. 289.
99 J. Olech, E. Bąk, Mam prawo…, op.cit., s. 12.
100 Ibidem, s. 37.
101 E. Zubrzycka, Słup soli. Jak powstrzymać szkolnych dręczycieli, il. A. Ładecka, Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne, Gdańsk 2005 (nienumerowane strony).
102 K.E. Dambach, Odwaga cywilna a przemoc w szkole. Scenariusze godzin wychowawczych, przeł. O. i W.
Kubińscy, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005, s. 7.
103 Ibidem, s. 95.
38
Internetowe poradniki na temat radzenia sobie z przemocą również
akcentują konieczność informowania o tym fakcie osoby dorosłej, które nie
jest żadnym donoszeniem na kolegów, ale szukaniem pomocy: „Nie jesteś
skarżypytą, walczysz o bezpieczeństwo w szkole. Mówiąc o przemocy dorosłym, pomagasz także innym dzieciom, które spotyka to samo. Jeśli nikomu o tym nie mówisz – krzywdzisz siebie i chronisz sprawców, (…) którzy
postępują źle, łamią normy i powinni ponieść odpowiednie konsekwencje.
Wiemy, że nie jest łatwo opowiedzieć o dokuczaniu dorosłym. Możesz bać
się zemsty twoich kolegów, koleżanek albo nie wierzyć, że twoja sytuacja się
zmieni. Pamiętaj, jest to możliwe. Dorośli mają większą władzę i możliwości
działania”104. Autorzy poradników dostarczają wiedzę know-how, ułatwiającą metodyczne rozwiązywanie tej trudnej sytuacji: „Wybierz dorosłą
osobę, do której masz zaufanie (mama, tata, ktoś z rodziny, wychowawczyni, pedagog szkolny, ulubiony nauczyciel, rzecznik praw ucznia w szkole, ktoś
z dyrekcji); Poproś ją o rozmowę na osobności, bez świadków (w domu, w sali
lekcyjnej, w pokoju pedagoga); Opowiedz o konkretnych sytuacjach, które
ci się przydarzają (gdzie się to działo, kto był sprawcą, co robił). Opisz swoje
uczucia. Jeśli jest to wychowawczyni, możesz poprosić ją, aby nie rozwiązywała tego problemu przy całej klasie, albo nie ujawniała sprawcom twojego
nazwiska; Poszukaj następnej osoby, jeśli ta pierwsza ci nie pomogła. Nie
zniechęcaj się po nieudanej próbie. Znajdź kogoś, kto może coś zrobić”105.
Przegląd polskich badań na temat skarg oraz
donosów dzieci i młodzieży
Problem skarżenia posiada poważne znaczenie pedagogiczne i stanowi tę
sferę zjawisk psycho-socjologicznych, której znajomość i rozumienie warunkuje racjonalne rozwiązywanie sporów i konfliktów w grupach dzieci i młodzieży. W okresie przedwojennym zagadnienie to interesowało głównie
pedagogów i psychologów. Podobnie jak dzisiaj uważano, że jest to zjawisko
psychologiczne, w którym strona pokrzywdzona przedstawia czynnikom
autorytatywnym doznaną krzywdę ustnie, pisemnie lub symbolicznie w postaci gestów, mimiki. Źródła skarżenia dopatrywano się w różnego rodzaju
zatargach i konfliktach między członkami danej grupy społecznej.
104 J. Węgrzynowska, A. Milczarek, Poradnik dla ucznia. Zatrzymaj przemoc, http://www.przemocwszkole.
org.pl/zatrzymaj_przemoc.php?zm=m2_1 (1.06.2018).
105 Ibidem.
39
Twórca idei pedagogicznych w Polsce okresu dwudziestolecia międzywojennego, Henryk Rowid uważał, że skarżenie dziecka w pierwszym
okresie życia ma charakter „prawie że odruchowy i instynktowny, jest
bezpośrednią reakcją na doznaną przykrość, a więc brak w nim czynnika
refleksji i pełnej świadomości”106. W latach 30. XX wieku zbadał 647 (378
chłopców i 274 dziewcząt) uczniów szkół powszechnych i średnich w Krakowie, Chorzowie, Wieluniu, Wieliczce, Chełmsku i w innych miejscowościach za pomocą wywiadu i kwestionariusza ankiety. Wyróżnił trzy
grupy dzieci: od 7 do 10 r.ż.; od 11 do 14 r.ż; od 15 do 19 r.ż.
Rowid stwierdził, że najczęściej skarżą dzieci zaklasyfikowane do
pierwszej grupy – na rówieśników i nieco starszych od siebie, w domu
na rodzeństwo, w szkole na kolegów, częściej skarżą dziewczęta, niż
chłopcy. Treść skarg dzieci w pierwszych latach szkoły powszechnej jest
zróżnicowana. Dzieci w odpowiedziach podawały takie fakty jak: zepsucie zabawki, poplamienie zeszytu lub książki, zabranie ołówka,
pióra, śniadania, potarganie lub pobrudzenie ubrania, przezywanie,
bicie w różnej postaci. Były to więc skargi dotyczące głównie szkód,
strat i krzywd o charakterze materialnym i fizycznym. Skarżenie dzieci w tym wieku było wynikiem ich egocentrycznego nastawienia do
otoczenia. Rowid wykazał, że w okresie późniejszym, w wieku od 10
do 14 lat, liczba skarg w porównaniu z okresem poprzednim znacznie
się zmniejszyła. Dzieci różnego rodzaju nieporozumienia starają się
załatwiać między sobą, bez interwencji dorosłych. W tym okresie życia,
obok takich skarg jak dokuczanie, bicie, zabieranie lub niszczenie przedmiotów, występują coraz częściej skargi treści etycznej (obraza słowna
lub czynna zniewaga, poniżenie godności). Źródła tych skarg doszukiwał się autor w sporach wynikających z wzajemnej niechęci, zazdrości
i rywalizacji. Dzieci skarżą również na osoby dorosłe, zwłaszcza na
nauczycieli. Rodzice zazwyczaj ufają swym dzieciom, nie odczuwają
potrzeby sprawdzenia ich zeznań.
Rowid wyróżnił dwie typowe postawy w skarżeniu: obiektywną,
w której odpowiadający z całą stanowczością stwierdza, że skarżąc na
drugich, mówi prawdę i nic nie dodaje oraz subiektywną, w której przyznaje, że nie wszystko w skardze zgadza się z faktycznym stanem rzeczy.
Badania wykazały, że postawa obiektywna w skarżeniu powtarza się
o wiele częściej, aniżeli subiektywna. 60,5% dzieci zapewniało, że skarżąc
106 H. Rowid, Skarżenie i skargi dzieci i młodzieży w świetle psychologii świadczenia, „Chowanna” 1937, R. VIII,
nr 6, s. 254.
40
na drugich, mówi prawdę, a tylko 26,5% przyznawało się do nieprawdy lub
kłamstwa107.
Po wojnie analizą pedagogiczną skargi szkolnej zajął się Jan Zborowski,
opierając się na zebranych w latach 1946–1954 materiałach pochodzących
z różnych źródeł. Są to wypowiedzi 877 uczniów klas IV–VII czterech
szkół podstawowych w Katowicach, Chorzowie i Pszczynie; wypowiedzi
ankietowe 130 nauczycieli z terenu województwa katowickiego; osobiste
obserwacje oraz materiały obserwacyjne dostarczone przez krakowskich
studentów i nauczycieli z powiatu pszczyńskiego.
Według wypowiedzi uczniów klas IV–VII szkół podstawowych,
najczęstszą formą reakcji na doznane przykrości i krzywdy jest skarżenie.
W grupie dzieci w młodszym wieku szkolnym z klas I–IV nauczyciele
obserwują więcej zgłaszanych skarg niż w grupie dzieci 12–14-letnich
z klasy V i VI. Rewanż o charakterze samosądu występuje zdecydowanie
częściej u chłopców (zwłaszcza w wieku 13–14 lat) niż u dziewcząt, które
raczej wybierają skargę. Chłopcy skarżą rzadziej lub w ogóle w porównaniu
z dziewczętami. Źródłem skarg są szkody moralne (pobicie, obraza słowna,
oczernianie – obmowa) – 44,5%; szkody materialne (zniszczenie i zepsucie
wartościowego przedmiotu, kradzież) – 29,7%; szkody społeczne (niewłaściwe zachowanie się kolegi poza szkołą, niszczenie mienia społecznego
w szkole i poza szkołą, wypowiadanie niemoralnych słów) – 25,8%108.
Dzieci najczęściej skarżą swoim rodzicom (głównie matce), nauczycielom
i rówieśnikom lub zaprzyjaźnionym starszym uczniom. U dzieci młodszych
wśród motywów skarżenia przeważają zdecydowanie czynniki emocjonalne, u dzieci starszych większą rolę odgrywa rozsądek i dążenie do
obiektywnego rozstrzygnięcia zaskarżanej sprawy109.
Negatywnie ocenia szkolne „skarżypyty” 72% uczestników badania.
Dzieci biorące udział w badaniu rozróżniają 3 kategorie skarżących: 1) tych,
których skargi dotyczą przekroczeń poważniejszych i są dostatecznie uzasadnione, 2) tych, którzy oskarżają w sprawach błahych, 3) oszczerców,
którzy oskarżają bezpodstawnie110. Z kolei 130 nauczycieli biorących udział
w badaniu wskazuje na 4 odmiany skarżących uczniów: 1) „uczeń – lizus”
za cenę pozyskania względów nauczyciela posługuje się skargą jako środkiem, za pomocą którego stara się poniżyć innych, aby zyskać tym większą
przychylność nauczyciela; 2) jedynacy, rozpieszczeni w wychowaniu do107 Ibidem, s. 257–264.
108 J. Zborowski, Analiza pedagogiczna skargi…, op.cit., s. 52.
109 Ibidem, s. 54–55.
110 Ibidem, s. 63.
41
mowym, skarżą na rówieśników, którzy nie darzą ich, jak rodzice w domu
wyjątkową życzliwością i nie pozwalają na ich kaprysy; 3) uczniowie leniwi, którzy skarżąc starają się zyskać względy i przychylność nauczyciela
i w ten sposób skompensować własne braki w nauce; 4) uczniowie ze środowisk materialnie zaniedbanych, pozbawieni należytej opieki rodzicielskiej,
czują się pokrzywdzeni, i poprzez skargi obarczają winą za to swoich kolegów z klasy111.
Negatywnie ocenia skargi w procesie wychowania 76 nauczycieli, 39
nauczycieli odróżnia skargi o poważnym znaczeniu wychowawczym od
skarg nieistotnych, które należy tępić, a 15 nauczycieli widzi w skargach
pozytywny środek wychowawczy112. Deklarowane przez nauczycieli biorących udział w badaniu sposoby „załatwiania” dziecięcych skarg, to: pogodzenie stron (41); upomnienie oskarżonego (26); ignorowanie skargi
przez nauczyciela (21); ośmieszanie „oskarżyciela” wobec klasy (10); odwołanie się do opinii klasy (8); pogadanka wychowawcza (3); kara chłosty (2);
prace pisemne – wielokrotne przepisywanie sentencji moralnej w rodzaju:
„Już nigdy nie będę dokuczał koledze” (1); inne formy (18)113. Reakcje te
budzą wiele zastrzeżeń, a większość z nich ma charakter wyraźnie niepedagogiczny. Zdecydowana większość nauczycieli stara się wyeliminować
skargę z życia klasy. W grupie uczestniczącej w badaniu zdarza się, że
nauczyciele przeciwni skargom karzą osoby skarżące114.
Wyniki badań dowodzą, że dzieci mają duże poczucie sprawiedliwości w sytuacjach życia szkolnego. Uczniom klas I–IV szkoły podstawowej
przedstawiono historię o chłopcu, który ma otrzymać odznakę wzorowego ucznia. Dziecko uczestniczące w badaniu wie o jego złym postępowaniu.
Ma hipotetycznie rozstrzygnąć, czy powiedziałoby o tym w klasie i nauczycielowi, a przez to być może naraziło się na przykrości, czy powstrzymałoby się. Od 66 do 100% uczniów deklarowało, że powiedziałoby o tym,
uzasadniając, że nie są ważne konsekwencje czynu, lecz zasada, norma czy
reguła, która jest ważna i którą należy bezwzględnie przestrzegać – „na
odznakę trzeba zasłużyć”115.
Problem skarg dziecięcych nie doczekał się zbyt wielu analiz empirycznych poświęconych wyłącznie temu zjawisku. Temat ten pojawiał się przy
okazji badań dotyczących praw ucznia, właściwej komunikacji, radzenia
111 Ibidem, s. 70–73.
112 Ibidem, s. 91.
113 Ibidem, s. 80.
114 Ibidem, s. 98.
115 Ł. Muszyńska, Altruizm i kolektywizm…, op.cit., s. 117–118.
42
sobie dzieci i młodzieży z konfliktami w grupie, walki z dyskryminacją
i przemocą w szkole. Przykładem jest pochodzący z lat 90. XX wieku raport
z badań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na temat praw ucznia w szkole oparty na badaniach ankietowych oraz wywiadach z dyrektorami szkół
publicznych i niepublicznych, a także uczniami tych szkół w wieku od 13 do
20 lat. Dane, poparte analizą szkolnych statutów dowodzą, że zwyczajowo
uczniowie mogą zwrócić się ze skargą do wychowawcy, czy pedagoga szkolnego, w ostateczności do dyrektora, jednak nie mają żadnej gwarancji, że ich
sprawa zostanie uwzględniona. W nielicznych szkołach funkcjonują pary
rzeczników (uczeń-nauczyciel) lub organy powołane do rozpatrywania skarg,
rozwiązywania konfliktów. 17% uczestniczących w badanu deklaruje, że
wiedziałoby, jak bronić swoich praw, połowa wiedziałaby w niektórych sytuacjach, 1/3 nie wiedziałaby lub nie ma zdania. Ci, którzy odpowiadali
twierdząco, na ogół mieli na myśli możliwość zwrócenia się do wychowawcy
lub dyrektora. Częściej wiedzieliby, jak bronić swoich praw uczniowie szkół
niepublicznych, co wynika zapewne z większych możliwości wpływania na
zarządzanie szkołą przez rodziców i uczniów. Tylko 12% ankietowanych
uznało, że w ich szkole uczniowie zawsze korzystają z możliwości obrony,
około 40% uznało, że korzystają „od czasu do czasu”. Najczęściej podawanym
powodem rezygnowania z możliwości obrony była obawa przed ewentualnymi konsekwencjami i brak wiary w skuteczność skargi. Zdecydowana
większość uczniów nie wie, w jakiej sytuacji i jak należy zwrócić się do takich
instytucji jak sąd, prokuratura, kuratorium oświaty. Nie wszyscy też wiedzą,
jak należy zwrócić się do dyrektora szkoły116.
Przeprowadzony przeze mnie przegląd badań dowodzi, że analizy
empiryczne dotyczą w większości, jeśli nie wyłącznie, skarżenia dzieci
i młodzieży w sferze publicznej. Jako obiekt badań wybierane są na ogół
szkoły podstawowe, ewentualnie przedszkola, wychodząc z założenia, że
zjawisko skarżenia jest dla tego szczebla edukacji typowe. Badania jakościowe (obserwacja, techniki projekcyjne, rozmowa) dotyczące radzenia
sobie z konfliktami interpersonalnymi w grupie pięcio- i sześciolatków
wykazały, że skarżenie jest częstym rozwiązaniem wybieranym przez
przedszkolaki. Postępowanie nauczycielek w zasadzie nie stwarzało możliwości podejmowania przez dzieci prób samodzielnego wyjścia z trudnej
sytuacji117.
116 E. Czyż (oprac.), Prawa ucznia w szkole. Raport z badań, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Warszawa
1996, s. 107.
117 M. Cywińska, Wychodzenie z konfliktów interpersonalnych w środowisku dzieci pięcio- i sześcioletnich, „Studia
Edukacyjne” 1995, nr 1, s. 177–191.
43
W szkole średniej skarżenie ustępuje miejsca innym formom reakcji na
doznane krzywdy czy wykroczenia przeciwko ustalonemu porządkowi.
W roku 2015 Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA) opublikowało wyniki badania nt. „Dyskryminacja w szkole – obecność nieusprawiedliwiona”, pokazujące, że uczniowie nie zgłaszają problemu do nauczyciela, bo według nich to kablowanie. Opór uczniów wiąże się z jednej strony
z brakiem zaufania do nauczycieli, z drugiej – z normami obowiązującymi
w środowisku, według których angażowanie dorosłych do wewnętrznych
konfliktów jest czymś nieakceptowanym, narazić może na wykluczenie
z grupy. Jednocześnie uczniowie wiedzą i są uczeni, że kontakt z dorosłym
jest pożądany118. Tę ambiwalencję dobrze pokazują wyniki raportu z badań
nt. „Bezpieczeństwo uczniów i klimat społeczny w polskich szkołach”. 90%
uczestników badania zgadza się, że uczniowie powinni informować nauczycieli o sytuacjach przemocy w szkole, ponad 80% jest przekonanych, że pomoże to osobie dręczonej, a jednocześnie dwie trzecie uważa, że zostanie to
przez innych uznane za donoszenie, kablowanie, zaś prawie połowa obawia
się, że informator sam może mieć z tego powodu kłopoty119.
W innym, tym razem internetowym badaniu nt. „Uczciwość w szkole”,
poświęconym problemowi ściągania, wzięło udział 6,5 tysiąca dzieci i młodzieży z całej Polski, w większości uczniów szkół państwowych na poziomie
(17,3%), gimnazjalnym (53,3%) i szkół ponadgimnazjalnych (29%). Dziewczęta stanowiły 76% ankietowanych. Ponad połowa uczniów biorących udział
w badaniu deklaruje, że była świadkiem sytuacji, kiedy osoba z klasy poinformowała nauczyciela, że jeden z uczniów ściąga. Uczestnicy badania
uważają takie postępowanie za niesłuszne, gdyż: klasa powinna być solidarna (53,5%), to nie ich sprawa, że ktoś ściąga (52,9%), gdyby oni nie umieli,
pewnie też by ściągali (51%) tracą zaufanie i szacunek reszty uczniów (47,7%),
a także uważają, że donosicielstwo nie jest tu rozwiązaniem (41,9%). Według
odpowiedzi ankietowanych osoba, która powiadamia nauczyciela o nieuczciwości swego szkolnego kolegi jest potępiona przez innych uczniów za donosicielstwo (66,4%); uczniowie z klasy tracą do niej zaufanie (61,3%) i szacunek
(45,9%), a także wykluczają ją ze swojego grona (46,1%)120.
118 K. Gawlicz, P. Rudnicki, M. Starnawski (red.), Dyskryminacja w szkole – obecność nieusprawiedliwiona.
O budowaniu edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji formalnej w Polsce. Raport z badań,
Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej, Warszawa 2015, http://www.tea.org.pl/userfiles/raporty/
raport_tea_dyskryminacja_w_szkole.pdf (20.07.2018).
119 J. Przewłocka, Bezpieczeństwo uczniów i klimat społeczny w polskich szkołach. Raport z badania, Instytut
Badań Edukacyjnych, Warszawa 2015, s. 50.
120 Uczciwość w szkole nie popłaca – uważa połowa licealistów, Gazeta.pl Wiadomości, 16.09.2011, http://
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,10297699,Uczciwosc_w_szkole_nie_poplaca_uwaza_
polowa_licealistow.html (20.07.2018).
44
Po raz kolejny młodzi ludzie próbują poradzić sobie z zakwalifikowaniem skarżenia lub donoszenia do kategorii czynów (nie)moralnych w kontekście solidarności, pojęcia mającego tak niezwykły kontekst społeczny
w Polsce. Milczeć i nie naruszać solidarności czy powiedzieć i ją naruszyć
– to jeden z możliwych konfliktów nie tylko dorosłych, ale i dzieci oraz
młodzieży. „Milczeć i zezwolić na pogwałcenie poczucia sprawiedliwości
i wyrównać krzywdę, ale pogwałcić solidarność – oto drugi rodzaj pospolitego konfliktu”121.
Refleksje końcowe
Pisarze, autorzy teorii naukowych i analiz empirycznych, terapeuci, działacze społeczni, profesjonaliści i amatorzy w obszarze wychowania, poruszający problem skarżenia i donoszenia niejednokrotnie dostrzegają konflikt
dwóch reguł moralnych, z których jedna nakazuje zwalczać zło, zaś druga
nie pozwala naruszać solidarności związanej z życiem rodzinnym, przyjaźnią, koleżeństwem. Sposoby radzenia sobie z tą sytuacją powstają od
nowa w każdym pokoleniu, stając się elementem habitusu, który jest społecznie konstruowany w ramach interakcji rodzice – dzieci – otaczająca
rzeczywistość ekonomiczna, społeczna i kulturowa. Bez wątpienia skarżenie, czy też donoszenie, opisane w tym rozdziale jako praktyki życia
codziennego, mieszczą się w kompleksie interioryzacji, czyli tendencji,
postaw, dyspozycji uwewnętrznionych, wprowadzonych w sferę nawyków
dorosłych i dzieci. Rozciągając się na dziedzinę ocen, emocjonalnych reakcji, stosunku do wartości stanowią wewnętrznie harmonijny krąg poglądów
na świat, wynikającego z nich wartościowania oraz powiązanych z nimi
działań i wyborów życiowych122. Mając na względzie nieznaczną liczbę
polskich badań poświęconych bezpośrednio skarżeniu i donoszeniu dzieci
oraz młodzieży, można odnieść wrażenie, że badacze nauk społecznych
i humanistycznych tracą pozycje komentatorów i interpretatorów współczesnych zjawisk życia codziennego na rzecz publicystów i polityków.
121 M. Ossowska, Normy moralne…, op.cit., s. 134.
122 J.-C. Passeron, P. Bourdieu, Reprodukcja. Elementy teorii systemu nauczania, przeł. E. Neyman, Wydawnictwo
Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 13.
45
Między moralnością a pragmatyzmem,
czyli obraz skarżenia/donoszenia w relacjach interpersonalnych z punktu widzenia
dzieci i rodziców. Refleksje badawcze
Metodologiczne podstawy badań
Przedstawione w tym rozdziale badania mają charakter eksploracyjny,
mieszczą się w ramach paradygmatu interpretatywno-konstruktywistycznego, a więc ich celem jest zrozumienie, w jaki sposób respondenci konstruują znaczenia związane z ich codziennym życiem poprzez poznanie
ich punktu widzenia na temat skarżenia i donoszenia1
. W poszukiwaniach
badawczych punkt ciężkości położono na opinie i doświadczenia dzieci
oraz osób dorosłych, którzy są rodzicami i odwołują się w swoich wypowiedziach na temat skarżenia i donoszenia zarówno do pełnionej przez
siebie roli rodzica, jak i do doświadczeń z własnego dzieciństwa. Zgodnie
z postulatem paradygmatu interpretatywnego interesującym aspektem
analizy jest to, w jaki sposób jednostka spostrzega oraz interpretuje doświadczenia i sytuacje, których jest uczestnikiem zależnie od osobistych
znaczeń i przekonań2
. Przyjęłam, że świat życia codziennego powstaje
w myślach i działaniach dzieci oraz dorosłych a także dzięki tym myślom
i działaniom trwa jako świat rzeczywisty3
. Najwłaściwszą perspektywą
1 J.A. Holstein, J.F. Gubrium, Praktyki interpretacyjne a działanie społeczne, przeł. K. Iwińska, w: N.K. Denzin, Y.S.
Lincoln (red.), Metody badań jakościowych, t. 1, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 678–679.
2 D. Silverman, Prowadzenie badań jakościowych, przeł. J. Ostrowska, Wydawnictwo Naukowe PWN,
Warszawa 2008.
3 P. Berger, T. Luckmann, Społeczne tworzenie rzeczywistości, przeł. J. Niżnik, Państwowy Instytut Wydawniczy,
Mariola Bieńko
46
badawczą jest więc analiza jakościowa, biorąca pod uwagę poglądy subiektywne, podmiotowe, dostępne przy użyciu bezpośredniej rozmowy. Uzyskane dane na temat skarżenia i donoszenia w życiu młodszych i starszych
uczestniczących w badaniu, „odnosząc się do pospolitych zdarzeń” pozwalają rozszyfrować, w jaki sposób ludzie tworzą „świat wokół siebie”4
.
Do przeprowadzenia badań zarówno w grupie dzieci, jak i dorosłych,
wykorzystano indywidualny wywiad otwarty nie w pełni ustrukturyzowany z listą pytań lub serią tematów do poruszenia podczas rozmowy5
. Zestaw
zagadnień w rozmowach z dziećmi obejmował 16, a w rozmowach z dorosłymi 5 dyspozycji do wywiadu, odnoszących się do trzech obszarów analizy:
• Jaki jest społeczny i moralny kontekst skarżenia/donoszenia w ocenie
dzieci i rodziców?
• Jakie agendy socjalizacyjne biorą udział w przyswajaniu przez dzieci
zasady skarżenia/donoszenia na innych w wieku wczesnoszkolnym?
• Czy skarżenie to przejaw złego wychowania, czy raczej ważna kompetencja społeczna w ocenie dzieci i rodziców?
W badaniach jakościowych warto podtrzymywać „kontekst odkrycia”6
.
Nie stawiałam więc na wstępie założeń teoretycznych. Nacisk położony
został na to, w jaki sposób osoby uczestniczące w badaniu rozumieją zagadnienia dotyczące skarżenia i donoszenia w sferze prywatnej i publicznej.
Podział na kategorie wieku i płci uczestniczących w badaniu traktowałam
jedynie jako informację mogącą posłużyć za kontekst do interpretacji zebranych danych.
Spośród 97 dorosłych respondentów z Warszawy, wyłonionych do
badań za pomocą próby adresowej, do analizy wyselekcjonowałam 54
osoby (35 kobiet i 19 mężczyzn), które deklarowały posiadanie dzieci (nie
są to biologiczni rodzice dzieci biorących udział w badaniu). Matki uczestniczące w badaniu były w wieku 26–96 lat, ojcowie – 34–91 lat. Liczba
dzieci w rodzinach uczestniczących w badaniu wynosiła od jednego potomstwa do sześciorga. Najmłodsze dziecko dorosłych biorących udział
w badaniu miało 4 miesiące, najstarsze skończyło 67 lat.
Warszawa 1983, s. 49–50.
4 M.B. Miles, A.M. Huberman, Analiza danych jakościowych, przeł. S. Zabielski, Trans Humana, Białystok
2000, s. 10.
5 A. Galletta, W.E. Cros, Mastering the Semi-Structured Interview and Beyond: From Research Design to Analysis
and Publication (Qualitative Studies in Psychology), New York University Press, New York–London, www.
nyupress.org (2.07.2018).
6 K. Konecki, Studia z metodologii badań jakościowych. Teoria ugruntowana, Wydawnictwo Naukowe PWN,
Warszawa 2000, s. 174.
47
W przypadku dzieci wywiady przeprowadzono w Warszawie i Kaliszu, zastosowano celowy dobór próby badawczej. Przyjęto zasadę, że
w rozmowach mogą uczestniczyć wyłącznie dzieci w wieku od 6 do 11 lat.
Dzięki zastosowaniu metody kuli śnieżnej w badaniu wzięło udział 28
dzieci (16 dziewczynek i 12 chłopców). 15 dzieci (9 dziewczynek i 6 chłopców) pochodziło z Kalisza, a 13 (7 dziewczynek i 6 chłopców) – z Warszawy. W młodszym wieku szkolnym aktywność poznawcza dziecka staje się
selektywna i systematyczna, co pozwala na kierowanie uwagi na konkretne zadania, które ma wykonać7
. Prawidłowo przebiegające relacje z rodzicami i z rówieśnikami są swoistym treningiem umiejętności społecznych
oraz treningiem wnioskowania moralnego. Rówieśnicy, którzy stopniowo
mają dla dziecka coraz większe znaczenie, dostarczają mu wzorów myślenia, komunikowania się i reagowania w różnorodnych sytuacjach, jest to
przestrzeń nabywania i trenowania kompetencji społecznych, takich jak
porozumiewanie się, współdziałanie, rozwiązywanie konfliktów8
. Według
Jeana Piageta od około 7. do około 11. roku życia dziecko nabywa zdolność
systematycznego rozumowania i logicznego rozwiązywania problemów.
Pojawiają się nowe formy uczuć moralnych, wzajemny szacunek i poczucie
sprawiedliwości. Między 8. a 10. rokiem życia rozwija się moralność autonomiczna zastępując wcześniejszą, heteronomiczną moralność opartą na
niepodzielnym szacunku dla autorytetu starszych. W tej fazie zachowanie
dziecka zmierza od kontroli zewnętrznej do wewnętrznej, od moralności
zakazów do moralności współpracy9
.
Warunkiem udziału dzieci w badaniach było uzyskanie zgody obojga
rodziców. Wywiady za zgodą rozmówców i ich rodziców zostały nagrane
na dyktafon, po czym przeprowadzono ich transkrypcję.
Pierwszy przedstawiony fragment badawczy dotyczy analizy danych
uzyskanych podczas wywiadów przeprowadzonych z osobami dorosłymi,
drugi fragment poświęcony jest analizie rozmów z dziećmi.
7 H. Bee, Psychologia rozwoju człowieka, przeł. A. Wojciechowski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2004.
8 M. Deptuła, A. Misiuk, Diagnozowanie kompetencji społecznych dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym
szkolnym, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2016, s. 36; H.R. Schaffer, Psychologia dziecka, przeł. A.
Wojciechowski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.
9 J. Piaget, Studia z psychologii dziecka, przeł. T. Kołakowska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.
48
Skarżenie w ocenach dorosłych
Kody skarżenia/donoszenia w rodzinie pochodzenia
Kategoria dzieciństwa jest pojęciem totalizującym, ponieważ opisuje społeczność, której członkiem był w swoim czasie każdy człowiek10. Zawarte
w życiu rodzinnym zapisy dotyczące rytuałów życia codziennego, dobrych
manier, zachowań w określonych, typowych sytuacjach oraz przebiegu
bardziej skomplikowanych scenariuszy przekazywane są dziecku świadomie i nieświadomie w każdej, nawet najbardziej prostej sytuacji dialogowania. Dzieciństwo jest fundamentem dorosłości, wzory konwersacji
z osobami bliskimi w dzieciństwie są przechowywane jako prototypy relacji społecznych11. Biorących udział w badaniu zapytano więc, czy w ich
domach rodzinnych odbywały się jakiekolwiek rozmowy dotyczące skarżenia/donoszenia12. 30 osób (22 kobiety i 8 mężczyzn) nie pamięta takiego
tematu rozmów z dorosłymi w okresie dzieciństwa: Nigdy się u mnie nie
rozmawiało na ten temat wprost. To znaczy nigdy to nie był temat poważnej
rozmowy, nawet rozmów takich przy kawie (W-11/k-33lata)13; W moim domu
nie było mowy, nie było takiego zagadnienia, takiej sprawy, o donosicielstwie.
Naprawdę nie było o skarżeniu mowy (W-42/k-96lat); Nie kojarzę takich
rozmów (W-55/k-30lat).
Osiem osób starszego pokolenia biorących udział w badaniu tłumaczy
brak takich rozmów brakiem sytuacji związanych z donoszeniem w codziennym życiu: Taka dyskusja nie powinna mieć miejsca w zasadzie. Chyba,
że był jakiś przypadek, no to wtedy można rozmawiać, ale jak takiego przypadku nie było, to trudno tak rozmawiać. Musi być jakiś przypadek (W-94/m-
-87lat); W zasadzie nie, bo nie stykałem się przed wojną, jak pamiętam, z takimi wydarzeniami (W-71/m-89lat); Po prostu nie zdarzyło się, żeby ojciec,
matka moja, czy coś, byli w takiej sytuacji (W-85/k-67lat). Skarżenie, a właściwie donoszenie zaliczane jest przez badanych do kategorii sytuacji drastycznych: (…) nie było jakichś takich drastycznych sytuacji w naszym życiu,
żeby zwracać się z tymi problemami (W-26/k-55lat).
10 Ch. Jenks, Socjologiczne konstrukty dzieciństwa, w: M.J. Kehily (oprac.), Wprowadzenie do badań nad
dzieciństwem, przeł. ks. M. Kościelniak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008, s. 113.
11 A. Cierpka, Tożsamość jednostki wśród rodzinnych narracji, w: J. Trzebiński (red.), Narracja jako sposób
rozumienia świata, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczna, Gdańsk 2002, s. 175.
12 Słowo „donosić” jest synonimem a zarazem wyrazem bliskoznacznym słowa „skarżyć”, dlatego w pytaniach
zadawanych podczas wywiadów zarówno z dorosłymi, jak i dziećmi, łączono te dwa terminy.
13 W kodzie każdej dorosłej osoby biorącej udział w badaniu znajduje się określenie miejsca, gdzie realizowane
były badania (W – Warszawa) – numer porządkowy przeprowadzonego wywiadu/płeć osoby biorącej
udział w badaniu (k – kobieta; m – mężczyzna) – jej wiek w latach.
49
W wypowiedziach 5 osób, których dzieciństwo przypada na lata
powojenne pojawia się motyw ukrywania przed dziećmi różnych kwestii
związanych z ówczesną sytuacją polityczną w kraju: To były takie czasy, że
chyba rodzice nie chcieli mówić, bo się bali nawet mówić o tym, że coś takiego
jest. Żeby dziecko komuś tam nie powiedziało (…) (W-84/k-71lat); Ja maturę
robiłam w 59’ roku, czyli mój tata i mama żyli w czasach komuny głębokiej. (…)
No ja nawet pamiętam taką sytuację, że ktoś doniósł na jednego z naszych
znajomych, który miał sklep. To ja już miałam 5 lat wtedy, czy 8. (…) donieśli
na niego i widziałam jak go wyprowadzali, jakieś tam cyrki. Nawet nie wiem,
co to było, ale mówiło się tak po kątach, żeby dzieci nie słyszały, że podejrzewali go o jakiś handel pokątny, bo to wtedy była walka ze spekulantami. Bez sensu
ludzie na siebie donoszą. Nie wiadomo dlaczego (W-91/k-77lat); Rodzice żyli
w takich czasach, że raczej siedzieli cicho jak myszki pod miotłą i się bali wychylać. Tym bardziej, że mój tata miał prywatną inicjatywę (W-43/k-67lat).
24 osoby biorące udział w badaniu (13 kobiet i 11 mężczyzn) pamiętają rozmowy o donoszeniu w swoim domu rodzinnym. W wypowiedziach
6 respondentów głównym wątkiem tych rozmów było donoszenie przez
sąsiadów lub na sąsiadów: Mówiło się tylko, że sąsiedzi załatwiają sobie jakoś
renty (W-36/k-39lat); Właśnie taki kolega mówił, że sąsiad donosi na niego.
Sąsiad policjant, który donosi do Straży Miejskiej (W-6/k-41lat); Mówiło się,
że niektórzy donoszą na sąsiadów, (…) była taka rodzina, która donosiła na
wszystkich dookoła, żeby coś tam sobie ugrać (W-18/k-40lat); No bo to były
takie czasy. Wtedy to tam podobno potrafili, zwłaszcza sąsiedzi jacyś na sąsiadów donosić, na milicję wtedy czy do jakichś komitetów centralnych czy tam
innych oddziałów partyjnych (W-59/k-67lat).
Długoletni okres pozbawienia niepodległości pozostawił ślady na
stosunku do okupantów i utrwalił w środowisku respondentów szczególną
repulsję do donosu: dotyczyło to tego, że nie biegnie się do gestapo i nie składa
się meldunków tam. Nie pisze się listów jako, prawda, lojalny obywatel Generalnego Gubernatorstwa i nie donosi się na to, że być może Kowalski to ukrywa
jakiegoś Żyda. Czyli takie wartości, żeby nie współpracować z państwem, które
nas okupuje. No, do tego się to wtedy z konieczności sprowadzało (W-92/m-
-91lat). Poruszany w domu rodzinnym osób biorących udział w badaniu
temat donoszenia ma przede wszystkim kontekst historyczno-polityczny,
sięgający powstań narodowych, wojen: Mój tata był zawsze przeciwny. „Pamiętaj synu, żebyś nikomu nie zrobił krzywdy. Nie ma prawa jeden na drugiego
donosić, bo donosicielstwo kiedyś kończyło się tragicznie”. Wspomniał lata 50.,
60., nie mówiąc o 1939–1945, kiedy to jeszcze inny kraj u nas był, kiedy ludzie
wzajemnie na siebie donosili, a przez to musieli ginąć. Nie tylko oni, ale całe
50
rodziny. To było okrutne. Wykonywano wyroki śmierci. Lata wczesne 50. jeszcze
też to miały do siebie. Więc zawsze mnie przestrzegał, bo w swoim gdzieś tam
otoczeniu zetknął się z tym kilka razy. Zawsze przestrzegał, żeby być pod tym
tytułem wyjątkowo twardym, niezależnym, nie ulegać wpływom i nigdy nie
zrobić nikomu krzywdy, bo bardzo często to donosicielstwo nie miało pokrycia.
Było fałszywym tropem, a niestety wyrok na tym kimś był wykonany (W-61/m-
-61lat). W wielu wypowiedziach respondenci odnoszą się do denuncjacji,
tajnego doniesienia, oskarżenia przed władzą o dokonaniu wykroczenia
przeciw obowiązującemu prawu.
Po wojnie zakaz mówienia o pewnych zjawiskach był demoralizujący
i wywoływał konflikt sumienia w panującym wówczas systemie komunistycznym. 11 osób biorących udział w badaniu pamięta z dzieciństwa
ostrzeżenia ze strony rodziców, że dzielenie się wiedzą na temat zbrodni
katyńskiej, przeszłości wojennej członków rodziny, na przykład walki
w szeregach AK, udziału w powstaniu warszawskim może narazić rodzinę na poważne konsekwencje z powodu ewentualnego donosu: Tak. Odbywały się takie rozmowy z moimi rodzicami, głównie z moim ojcem, bo mama
się w ogóle bała wypowiadać na takie tematy. Głównie dotyczyło to no spraw
historycznych, ponieważ w rodzinie byli członkowie AK, jak również sprawa
Katynia. I po prostu wtedy rodzice, to znaczy głównie mój tata, przestrzegał
mnie, żebym na ten temat się specjalnie nie wypowiadać, ponieważ może to
powodować donosy do jakichś tam służb powiedzmy (W-43/k-67lat).Według
respondentów okres Polski Ludowej pomnożył liczbę donosicieli: Taaak.
Kiedyś było normalnie – jak partia to… To lubili donosić (W-76/m-63lat);
Donosiło się do władzy na kogoś, kto był nieprawomyślny, (…) to znaczy, jeżeli
ktoś myślał inaczej… Największa trudność Polski Ludowej polegała na tym, że
jedno się mówiło w domu, a na zewnątrz mówiło się to, co trzeba. Bo nie było
innego wyjścia, po prostu. Bo nie można by było pracować, uczyć się, chodzić do
szkoły i mówić to, co się mówiło w domu (W-83/k-70lat).
Wszystkie osoby uczestniczące w badaniu, bez względu na rok urodzenia, zaznaczają, że z rozmów rodzinnych wynikało, że donoszenie jest
naganne: Tak, dlatego, że urodziłam się w latach 70., więc wiadomo, że wtedy
to był rozwój Solidarności i donosicielstwo było piętnowane. Uważano, że to jest
bardzo negatywne. W dodatku też jestem wnuczką powstańca i to też ma
znaczenie. Więc donosicielstwo z gruntu jest złe (W-28/k-40lat); Właśnie to
słowo „donoszenie” było zawsze pejoratywne (W-83/k-70lat); Stosunek rodziców
do donoszenia był negatywny (W-91/k-77lat); Tak, odbywały się rozmowy
w gronie rodzinnym. Wszystko się „kręciło” wokół tematu, że donoszenie nie jest
formą załatwienia sprawy (W-64/k-39lat); jako dzieci to zawsze byliśmy tak
51
strofowani, że skarżenie generalnie jest złe, ale nie było to wyjaśniane mocno,
było tylko „nie należy skarżyć” – jako taki slogan, nie bo nie (W-54/k-31lat).
Respondenci łączą negatywny stosunek do donoszenia z oporem wobec władzy, a nawet konspiracyjną działalnością swoich rodziców wobec
systemu: Część mojej młodości przypada na lata przed 89 rokiem. No generalnie były postawy raczej, delikatnie powiem, antykomunistyczne (śmiech).
W związku z tym, jakieś tam szczątki rozmów do mnie docierały, ale to dotyczyło raczej takich rzeczy, które jeszcze mnie jako dzieciaka nie dotyczyły.
Czyli jakiejś tam półkonspiracji, że tak powiem (W-97/m-40lat); Przede wszystkim tego, że takie rzeczy zdarzają się i że takie rzeczy są naganne, to stanowisko
mojego ojca, który był oficerem ichniego, ówczesnego wojska polskiego, marynarzem, ale stanowisko miał jednoznaczne, zresztą z tego powodu parokrotnie
miał cofnięty awans, ponieważ zwykł mówić to, co myślał i to co miał komuś do
zarzucenia, albo powiedzenia, to mówił. Zresztą ja też dwukrotnie dzięki temu
straciłem pracę, bo taki miałem przykład (W-44/m-64lata).
Donoszenie, które 50 lat temu wydawało się szczególnie naganne
w kontekście ustrojowym, systemowym, dla dzisiejszego pokolenia nabiera zupełnie innego znaczenia: O Jezu, jak to brzydko brzmi „normy donoszenia”… Może nie donoszenia. Użyłabym tutaj innych słów. Życie nas zmusza
(W-65/k-31lat). Według starszych uczestników wywiadów trudno porównać donosicielstwo z lat ich dzieciństwa do obecnej sytuacji ze względu na
aspekt polityczny, a także techniczny: Teraz zupełnie nie ma takich sytuacji.
Czy jakąś działalność wywrotową nie po myśli partii – to się słyszało wtedy. Ale
dla mnie teraz to już nie ma żadnego odpowiednika (W-59/k-67lat); Kiedy
byłem młody, to była II wojna światowa, prawda. No więc, oczywiście, odbywały się rozmowy, ale myślę, że one mają mało wspólnego ze współczesną rzeczywistością. (…) kiedy się wojna zaczęła, ja miałem 13 lat. To nie było bardzo
dużo, ale już dość dużo, żeby się mniej więcej orientować w tym, co spotkało ten
kraj i co się… i co może grozić człowiekowi i kto może być niebezpieczny (W-
-92/m-91lat); Nie było Internetu, nie było komórek, nie było komu zrobić
zdjęcia z ukrycia i potem puścić w Internet. Teraz jest… Tyle instrumentów
mają ludzie, żeby donosić (W-91/k-77lat).
W procesie socjalizacji tworzy się swego rodzaju kapitał, gromadzony
podczas przebywania w grupie rodzinnej. Rodzice stanowią dla dzieci
grupę odniesienia, która określa główne wzory zachowań, wpływa również
na przyjmowane przez nich postawy. Na pytanie czy członkowie rodziny
powinni być dla dziecka źródłem wiedzy, norm i wartości na temat skarżenia/donoszenia, 47 osób (34 kobiety i 13 mężczyzn) odpowiedziało
twierdząco. W grupie tej są zarówno osoby młodszego, jak i starszego
52
pokolenia: Jak najbardziej. Uważam, że dom, rodzina mają być pierwszym
źródłem wiedzy dla dziecka w tym zakresie. Nie jakaś instytucja. Rodzina ma
ukierunkować dziecko tak, aby spełniało oczekiwania społeczne, interes społeczny. Często one są rozbieżne: interes społeczny versus interes jednostki (W-67/k-
-28lat); Tak. Na pewno. To powinno się z domu wynosić (W-76/m-63lata);
Wydaje mi się, że z domu muszą wiedzieć takie rzeczy. Trzeba uczyć od małego
umiejętności dogadania się, reagowania na różne zaczepki, pogodzenia sytuacji
(W-66/m-45lat); Przede wszystkim rodzina, no bo dziecko praktycznie wszystko wynosi z domu (W-14/m-36lat).
Respondenci pragną wpływać na światopogląd młodszego pokolenia
poprzez dawanie przykładu, bycie wzorem, autorytetem dla dzieci i wnuków: Nie powinno, tylko musi być. I nie tego, co im się mówi, tylko tego, jak się
żyje. Dzieci nie słuchają. Znaczy jednym uchem wpuszczają, drugim wypuszczają. Tak samo wszyscy robimy. (…) zawsze zastanawiam się, co by moja mama
zrobiła. Ja myślę, że moje dzieci też tak myślą. Odruchowo. Na tym polega
wychowanie chyba (W-83/k-70lat); No oczywiście, że tak, bo jesteśmy przykładem dla wnuków (W-85/k-67lat); Zawsze dziadek z babcią są dla dziecka
autorytetem. Warto, żeby te dzieci czerpały te dobre wzorce. Dziadek ma więcej doświadczenia życiowego, może więcej przekazać rzeczy (W-8/m-55lat).
Wśród instytucji wspomagających rodzinę w przekazie norm na temat
skarżenia wymieniano szkołę, przedszkole i Kościół: Tak, jak najbardziej
krewni. Nigdy się nie zastanawiałam, ale szkoła przychodzi mi do głowy. Dzieci spędzają tam pół swego życia. Myślę, że na zawsze się zapamięta swoich
pierwszych nauczycieli. I tych dobrych, i tych złych. Oby tych dobrych wzorców
było jak najwięcej (W-64/k-39lat); Tak, zdecydowanie rodzina. Myślę, że inne
instytucje też. Szkoła, przedszkola, gimnazja … instytucje edukacyjne, tak
uważam. Ale rodzina przede wszystkim. Oczywiście, najlepiej, gdy jest spójność:
to, co dziecko słyszy jest zgodne z tym, co widzi. Chodzi mi o wzorce (W-65/k-
-31lat); Rodzice, dziadkowie, absolutnie tak. Przede wszystkim cały Kościół
(W-47/m-71lat).
87-letni mężczyzna jako jedyny w całej grupie uczestniczących w badaniu stwierdził, że rodzina nie jest odpowiedzialna za przekaz norm
dotyczący skarżenia: Ja uważam, że rodzina to nie musi być (W-94/m-87lat).
Sposób przeżywania świata rodziców staje się na ogół matrycą specyfiki odbierania i przeżywania rzeczywistości przez dziecko. W grupie
biorącej udział w badaniu, 33 osoby (21 kobiet i 12 mężczyzn) są jednak
przekonane, że dom rodzinny w ogóle nie był lub nie był jedynym źródłem
norm, którymi się obecnie kierują w życiu, jeżeli chodzi o skarżenie/donoszenie. To, że uczestniczący w badaniu nie potwierdzają wpływu narracji
53
rodzinnych na swój stosunek do donoszenia wynika prawdopodobnie
z faktu, że aż 30 z nich nie pamięta jakichkolwiek rozmów na ten temat
z okresu swojego dzieciństwa. 12 osób (9 kobiet i 3 mężczyzn) uważa, że
sami wypracowali stanowisko w tej sprawie, kierując się rozsądkiem i zdobywanym stopniowo doświadczeniem życiowym. Twierdzą tak przede
wszystkim kobiety 30- i 40-letnie: A normy to tak raczej sama z siebie,
z własnego doświadczenia (W-9/k-43lata); Nie, z domu nie, raczej z dorosłości
już, na własnych przykładach. Doświadczenia zdobyłam sama, jako dorosła już
kobieta (W-46/k-32lata); Jeśli chodzi o normy, to nie wyniosłam ich z domu,
a bardziej z doświadczenia życiowego. Życie jest najlepszym nauczycielem (W-
-64/k-39lat).
Starsi biorący udział w badaniu zmuszeni byli wypracować te normy
sami w cyklu dorosłego życia, bo, jak twierdzą, stracili w dzieciństwie
kontakt z rodzicami: Ja bardzo wcześnie straciłam mamę, więc… Ojciec drugi raz się ożenił, więc jakoś tak… nie było takich rozmów na ten temat. Te
normy wypracowałam sama (W-84/k-71lat); W moim środowisku… jak pamiętam… przez swoje życie przejrzę, to takich spraw nikt nie podnosił. (…) bo
ojciec jak miałem 13 lat to już nie żył. Swoje zdanie na temat donoszenia wyrobiłem sobie sam obserwując świat (W-94/m-87 lat); Ja mam 90 lat i mój dom
rodzinny właściwie się skończył w czasie wybuchu wojny, także musiałem sam
sobie z tym poradzić… (W-71/m-89lat).
Według 5 osób normy z domu wzmacniane były znacząco przekazem
pochodzącym ze środowiska szkolnego: Kiedy ja byłam w wieku licealnym,
takie sytuacje donosicielstwa w szkole były bardzo piętnowane. (…) Wiele spraw
rozwiązywało się w gronie uczniów. Po prostu twarzą w twarz, a nie z użyciem
jakichś wyższych instancji (W-26/k-55lat); Tego się uczy od kolegów, koleżanek.
No w szkole jak się jest w sensownym towarzystwie, to się wie, że się nie donosi
na kolegów. No, takie normalne… Czyli szkoła, dom (W-97/m-40lat); taka
była tradycja, że wszyscy chłopcy z rodzin męża i mojej chodzili do renomowanej szkoły, (…) wtedy to była jeszcze przez jakiś czas męska, a potem już była
koedukacyjna i tam byli… na poziomie ludzie. W szkole nie było takich sytuacji skarżenia, donoszenia (W-91/k-77lat).
7 respondentów reprezentujących młodsze i średnie pokolenie jest
przekonanych, że kwestia donoszenia nie mieści się w kategorii norm rodzinnych, ale szeroko rozumianych norm społecznych: Uważam, że zamiast
„normy donoszenia” warto użyć wyrażenie „normy społeczne”, „wartości”, na
podstawie których coś robimy lub nie. Są osoby, którym wszystko „ryba”, więc
nie będą reagować. A człowiek, który pracuje, chciałby mieć poczucie sprawiedliwości społecznej (W-67/k-28lat); O tym raczej nauczyło mnie otoczenie,
54
środowisko społeczne, w jakim się człowiek wychowuje, w którym przebywam
(W-65/k-31lat); Wydaje mi się, że normy są narzucane przez społeczeństwo.
Normy o donoszeniu wynikają z tego, co nam narzuca społeczeństwo (W-70/k-
-38lat). Według 2 mężczyzn opinie na temat donoszenia są w pewnych
środowiskach wzmacniane wyraźnie czytelną sankcją społeczną: Ja się za
komuny wychowałem. Wszędzie kradli, trzeba było kombinować, aby kawałek
świniaka przynieść. Wtedy można było liczyć nawet na osobę obcą. Nic nie
mówili, nie zgłaszali, nie skarżyli i tym bardziej na kogoś. Zawsze powtarzam,
że kij ma dwa końca. Najlepiej się trzymać wersji „Nic nie widziałem, nic nie
słyszałem”. Wychowałem się na Pradze: donieś na kogoś, to zobaczysz, co potrafi, nawet gówniarz cię zleje za takie czyny (W-66/m-45lat).
80-letni mężczyzna wskazuje na bardziej uniwersalny, kulturowy
charakter pochodzenia norm dotyczących donoszenia, wypracowany na
drodze obserwacji życia społecznego mieszkańców innych krajów: Myślę,
że te normy pochodzą z własnej obserwacji społeczeństwa nie tylko w Polsce, ale
również w innych krajach na świecie. Bo, bo ja widziałem jak żyją ludzie w Afryce, jak żyją ludzie w Stanach Zjednoczonych, w Kalifornii, we Francji, prawda.
I to są różne obyczaje po prostu, no i można się tam też wielu rzeczy nauczyć
(W-87/m-80lat).
Biorący udział w badaniu są przekonani, że obecnie donoszą przeważnie sąsiad na sąsiada lub pracownik na pracodawcę: Nieee. Z domu
nieee. Z pracy, w pracy po prostu… Bardzo było to normalne, że ktoś chciał lepiej
zarobić, albo wygryźć kogoś, znaczy w korporacji to było to normalne… Ale to
nie było ludzkie. Jeżeli to jest ludzkie to się zgodzę z donoszeniem, ale jak to
nieludzkie jest – korzyść jedna osoba, to dla mnie nie fair jest (W-76/m-63lata).
Respondenci zwracają uwagę na specyficzną rolę środowiska zawodowego,
w którym donoszenie może być zawoalowaną formą pseudodbałości o prestiż i funkcjonowanie firmy, a w rzeczywistości służyć jako mechanizm
niezdrowej rywalizacji ze współpracownikami czy być sposobem na awans
w strukturach przedsiębiorstwa.
Pomimo deklarowanego wcześniej przekonania, że członkowie rodziny
powinni być dla dziecka źródłem wiedzy, norm i wartości na temat skarżenia/
donoszenia, tylko 21 osób (14 kobiet i 7 mężczyzn) deklaruje, że normy te wynieśli ze swojego domu rodzinnego: Myślę, że z domu się wynosi załatwianie
spraw wszystkich z sąsiadami i tak zwanymi donosami (W-18/k-40lat); Tak,
oczywiście, normy dotyczące donoszenia wyniosłam z domu. Że nie należy
skarżyć. Brzydko jest skarżyć (W-83/k-70lat). W wypowiedziach pojawiają się
przykłady, w jaki sposób konkretne zachowania i negatywne postawy rodziców
wobec donoszenia wpłynęły znacząco na postawy w dzieciństwie osób biorących
55
udział w badaniu: Tak, dowiedziałem się jak byłem chłopcem, że brzydko jest
skarżyć. I przez pewien czas rzeczywiście nie umiałem tego we właściwy sposób
zrozumieć. Wiec jak miałem jakieś problemy w szkole, to nie mówiłem, żeby nie
skarżyć na kolegów. Tak było. Ćwierć wieku temu (W-32/m-37lat); Zawsze
w domu było takie potępianie donosicielstwa. Nawet w szkole na drugiego ucznia, czy tam, żeby coś tam nauczycielce powiedzieć na kogoś drugiego, to u mnie
w domu zawsze było źle widziane i na pewno mi to pozostało (W-59/k-67lat).
Przykład rodziców oddziaływał również w dorosłym życiu uczestników badania:
Sąsiad był milicjantem i powiedział kiedyś do mojego ojca, że jakby coś widział
to, żeby mu powiedział. A ojciec odpowiedział mu: „to wy jesteście od szukania
i znalezienia, a nie ja”. I ja tę rozmowę zapamiętałem, bo to przy mnie było.
Brzydzę się tego. Organy ścigania są od tego, a mnie nie interesuje, co tam sąsiad
robi. No wiadomo, jeśli dzień w dzień imprezy robi to zakłóca porządek i mogę
zgłosić, ale inne rzeczy nie interesują mnie (W-8/m-55lat); nikt u mnie w rodzinie raczej do donosicieli nie należał i chyba i po ojcu, i po bracie raczej byliśmy
przeciwni takim historiom… (W-81/k-60lat).
Kody skarżenia/donoszenia w rodzinie macierzystej
Rodzina jest modelem stosunków społecznych, jej funkcjonowanie opiera
się na wielu bardzo konkretnych zasadach, które dają dziecku bezpieczne
poczucie przewidywalności i pozwalają lepiej rozumieć stawiane przed nim
oczekiwania. Nauczenie się respektowania tych norm przygotowuje dziecko do określenia własnego miejsca w dorosłym życiu społecznym. W wywiadzie odwołano się do doświadczeń respondentów w roli rodziców
i zapytano, czy jako matka, ojciec przekazują normy, wskazówki własnemu
dziecku dotyczące skarżenia/donoszenia. Połowa z uczestniczących w badaniu rodziców odpowiedziała twierdząco, a połowa zaprzeczyła.
W grupie 27 biorących udział w badaniu (18 kobiet i 9 mężczyzn),
deklarujących przekaz norm na temat skarżenia/donoszenia, dominują
młodsi rodzice, posiadający niekiedy na tyle małe dzieci, że działania wychowawcze w tym obszarze są na razie kwestią przyszłości: Na pewno będę
wpajać, że numery muszą znać i od razu jak coś się dzieje, to najpierw krzyczeć,
a później dzwonić (W-27/k-31lat). Podkreślają oni, podobnie, jak wcześniej
starsi respondenci, konieczność dawania dobrego przykładu swoim dzieciom:
Nasze dzieci widzą, że my jesteśmy uważni. Nie wiem czy są zawsze świadomi,
ale nie ukrywamy tego, że jak jesteśmy świadkami, to reagujemy. Staramy się to
swoją postawą pokazać (W-33/k-36lat). Wspólną cechą wypowiedzi najmłod-
56
szych w grupie rodziców biorących udział w badaniu jest dążenie do otwartej komunikacji z dzieckiem na temat pojawiających się problemów:
Staram się tłumaczyć mojemu dziecku, bo mam 2,5 letnią córkę, więc ona jest
jeszcze malutka, ale chodzi do żłobka, więc rozmawiam z nią luźno, że gdyby
coś się działo... Pytam, co się dzieje w żłobku, gdzie mnie nie ma, czy są jakieś
sytuacje, które się podobały, nie podobały, że ona mi o wszystkim może powiedzieć.
Staram się, żeby to nie było napiętnowane z donoszeniem, tylko bardziej rozmawianiem i dzieleniem się swoimi przemyśleniami i emocjami. Żeby to nie
było negatywne po prostu, żeby dzieliła się ze mną takimi informacjami, jeśli
coś jest nie tak (W-55/k-30lat).
Niezwykle istotne dla młodych rodziców jest wpajanie normy zgłaszania przypadków, kiedy w ocenie dziecka dzieje się komuś krzywda: Ale
jeżeli ktoś wpadnie na pomysł, żeby zrobić Tobie krzywdę, albo komuś krzywdę,
albo zagrażają otoczeniu to definitywnie trzeba to zgłosić jakiemuś opiekunowi,
gdziekolwiek byś nie był, w przedszkolu, w domu, z babcią, z ciocią – zawsze
masz to zgłosić (W-53/k-26lat); Na pewno uczę córkę, aby informować dorosłego w sytuacji zagrożenia, też aby nie była obojętna, jak komuś dzieje się
krzywda (W-65/k-31lat); Jeżeli dzieje się coś złego, zagrażającego komuś to
należy poinformować kogoś dorosłego, starszego, kogoś kto może wesprzeć dziecko w momencie, kiedy widzi, że coś złego się dzieje (W-54/k-31lat). Niektórzy
podkreślają, że nie jest to schemat znany z ich domu rodzinnego: Jednak
inne niż te, które wyniosłem z domu (śmiech). Takie, że należy informować
o kłopotach, o nieprawidłowościach i o zagrożeniach (W-32/m-37lat).
5 kobiet i 2 mężczyzn uważa, że normy dotyczące skarżenia/donoszenia nie są oddzielną kategorią narracji rodzinnej, ale są po prostu konsekwencją stosowania się do szeroko rozumianych norm moralnych: No to
normy moralne normalnie przekazywane. (…) Jestem katoliczką i tak samo
wychowywałam swoje dzieci, więc te normy, były jakby przekazywane samoistnie w duchu wartości katolickich (W-85/k-67lat); Pewne normy są takie: myśl,
co mówisz. To jest być może pewna norma. Ale tak samo, nie kieruj się nigdy
zawiścią. Bo większość donosicielstwa, moim zdaniem, wynika z zawiści pewnej
(W-21/m-65lat); Staram się, aby przekazać dzieciom wartości, co do społeczeństwa, samych siebie. Na przykład, szacunek do innych i do siebie. (…)
Oczywiście, w pierwszej kolejności rodzice mają obowiązek wpajać dzieciom
wzorce właściwego postępowania w społeczeństwie, uczyć, co jest dobre, a co jest
złe (W-64/k-39lat). Porozumienia, które rodzice zawierają z dziećmi w kwestii skarżenia/donoszenia, ukazują ich system wartości. Rodzice pomagają
w ten sposób dziecku nauczyć się odróżniać dobro od zła, to, co właściwe
od tego, co niewłaściwe.
57
Według matek starszego pokolenia normy dotyczące donoszenia
mieściły się w kodeksie zasad przyzwoitego postępowania, a ich internalizacja miała wpływ na późniejsze zachowanie dorosłych już dzieci: To był
to jeden z tematów w trakcie wychowania. W ogóle powiem panu, że to nie jest
jakiś temat, który usilnie dyskutowałam z moim synem, nawet jak był młodszy
dużo. Ale na pewno wzory tutaj z domu, to nie były takie wzory, które by go
skłoniły do takiego działania, żeby coś sobie właśnie załatwić donosząc (…). Ja
zwracałam całe życie na to uwagę… żeby po prostu mógł sobie w oczy spojrzeć,
żeby nie musiał się wstydzić swoich czynów i myślę, że tak to jest. (…) Myślę, że
pod tym względem to jest w porządku. Taką mam nadzieję (śmiech) (W-89/k-
-64lat); to nie na tej zasadzie, że sadzałam moje dziecko i mówiłam: słuchaj,
wiesz, jak ci się coś nie podoba to trzeba donieść. Ale po prostu był wychowany
w taki sposób, że wiedział, miał jakiś tam, nie wiem, wartości, wiedział, co jest
słuszne, a co jest bardzo naganne i myślę, że jego reakcje właśnie z tego wynikały potem, były następstwem (W-43/k-67lat).
W wypowiedziach starszych uczestników badania rodzinny przekaz
na temat skarżenia/donoszenia był określany jako „pośredni”, „samoistny”,
nie wprost, przekazywany w rozmowie pomiędzy wierszami (W-94/m-87lat)
lub podświadomie (W-71/m-89lat): takie jakieś nauki w tej sprawie są raczej
pośrednie. Ja nie mówiłem nigdy mojej córce: „Nie będziesz donosić”. Ale z wszystkiego innego, co jej mówiłem, wynikało to, że jej nie przyszłoby do głowy to robić.
To nie jest rzecz, którą należy powiedzieć dziecku, ale w trakcie wychowania to
jest przyswajane przez dziecko (W-92/m-91lat). Stosunek dziecka do donoszenia mógł być po prostu konsekwencją przysłuchiwania się rozmowom
rodziców na temat norm właściwego zachowania: Myślę, że chłopaki, to
znaczy zarówno mój syn jak i synowiec, w rozmowach naszych jednoznacznie
słyszeli o sytuacjach, w jakim momencie należałoby się zachowywać. Zresztą
myślę, że obydwaj pamiętają pewne rzeczy, które słyszeli, widzieli, o których nie
z nimi, no ale ze sobą z żoną rozmawialiśmy, czy ja jeszcze ze swoją pierwszą
żoną (W-44/m-64lata).
Dorośli uczestniczący w badaniu starają się być czujni i wykazać się
rodzicielskim rozsądkiem. Starsi i młodsi respondenci są zgodni co do tego,
że skarżenie, oceniane generalnie negatywnie przez grupę dorosłych uczestników badania, spełnia swoje funkcje tylko wtedy, gdy jest adekwatne do
zaistniałej sytuacji, nie dotyczy błahych spraw określanych przez rodziców
jako tzw. „pierdoły”: Moje dziecko bardzo często jest na boisku i w kółko jest:
„Mamooo, a ktoś mnie uderzył; ktoś mi źle kopnął piłkę” i mu tłumaczyłam,
żeby nie przychodził do mnie z takimi pierdołami, z którymi może dogadać się
z kolegami, bo przestaną go wszyscy lubić (W-53/k-26lat); raczej staramy się
58
mówić, żeby zgłaszać jedynie rzeczy, które mają sens (W-97/m-40lat); Mam
jedną córkę, często z nią rozmawiam na różne tematy. Też nie raz rozmawiałyśmy o wspomnianym skarżeniu. Przede wszystkim zawsze powtarzam, aby
nie skarżyć się z byle powodu: czy wychowawcy na świetlicy, czy nauczycielom
w szkole. Uczę ją, aby starała się ocenić, co się dzieje, aby próbowała dogadać się
z kolegami, aby ujawniała prawdziwe powody tego, co się zadziało (W-65/k-
-31lat); mają bezwzględny obowiązek poinformować, (…) kiedy jest zagrożone
ich zdrowie, bądź życie (…), że ktoś ich natłukł albo tego typu. (…) Natomiast
nie, jeżeli chodzi o pierdoły, że ktoś zabrał im gumkę (W-22/k-42lata). Młodsi rodzice zwracają uwagę swoim dzieciom, że powinni kontrolować własne postępowanie i próbują zniechęcić je do zbyt pochopnych doniesień.
„Błahy” charakter zgłaszanej przez dziecko sprawy jest po raz kolejny
kluczem do zrozumienia, gdzie przebiega granica między skarżeniem
a szukaniem pomocy. Granicą jest również wyjawianie tego, co się dzieje
w domu: Ojej, ile razy się mówi w ciągu dnia, że nie można skarżyć z byle powodu. Też uczę, i sam byłem tak uczony: to, co się w domu dzieje, zostaje w domu.
Z dziećmi jest taki problem, że coś usłyszą wyrwane z kontekstu, powiedzą,
a potem dopowiadają sobie nasi życzliwi sąsiedzi, czego tak naprawdę nie było.
Dziecko powiedziało, że nie mamy co jeść, i od razu pedagog, kurator. A jak się
dowiedzą, że rodzina ma kuratora, to już łańcuchowa reakcja (W-66/m-45lat).
Zgłaszanie trudnej sytuacji dorosłemu, a także dyskutowanie, negocjowanie i branie pod uwagę potrzeb innych pozwalają na wspólne identyfikowanie problemu i dochodzenie do kompromisu. Rzadko zdarza się
w grupie uczestniczącej w badaniu, że rodzice deklarują próby rozwiązywania problemu za dziecko lub narzucania mu swojego punktu widzenia,
tak jak w tym przypadku: No, staramy się z żoną mówić córce, że jak jakiś
problem ma, to żeby do nas zgłaszała. A my ewentualnie możemy coś z tym
zrobić dalej. (…) Córka jest raczej taka zamknięta, jak coś, to nam tylko mówi,
a pani tam nie bardzo. Więc my staramy się jej podpowiedzieć jak problem
rozwiązać (W-8/m-55lat). Takie arbitralne rozwiązanie nie przekonuje
dziecka, że mogłoby spróbować poradzić sobie bez pomocy rodzica.
Respondenci deklarują, że zachęcają dzieci do samodzielnego poszukiwania rozwiązań w konfliktowej sytuacji i przekonują, że jest w stanie
samo poradzić sobie bez uciekania się do skarżenia. W grupie rodziców,
posiadających dzieci w wieku przedszkolnym lub młodsze, szczególnie
często wskazywanym wyjściem z sytuacji jest próba samodzielnego rozwiązania przez dziecko problemu, a dopiero później ewentualne zgłoszenie
nieprawidłowości dorosłemu: wiadomo, jak się kłócą dzieci, to jeżeli ona do
mnie przychodzi i mówi, nie wiem, „Mamo, Krysia zabrała mi zabawkę” to
59
staram się jej tłumaczyć: „nie mów mi takich rzeczy, najpierw postaraj się to
załatwić z Krysią, a dopiero jeśli nie dajesz sobie z tym rady, to przyjdź do mnie”.
Wydaje mi się, że w każdej sytuacji, czy w sąsiedztwie, czy w pracy, jeżeli dwie
strony nie potrafią się dogadać to wtedy jest jakieś pole, żeby pójść „po pomoc”,
żeby rozwiązać ten konflikt, ale na początku trzeba samemu spróbować (W-
-55/k-30lat); Jeżeli na przykład mój syn opowiada mi o jakichś sytuacjach
w szkole, gdzie się na przykład pobił z kolegą, mówię mu, że najpierw powinien
wyjaśnić to z kolegą. Jeśli to nie skutkuje, wtedy dopiero może się skarżyć, tak?
Nie mówię mu, że skarżenie, czyli donosicielstwo jest zdecydowanie złe, ale żeby
najpierw spróbować to wyjaśnić samemu (W-28/k-40lat); Z jednej strony
uważamy, że nieładnie jest skarżyć... czyli jeżeli dany problem dziecko jest
w stanie rozwiązać samo, to powinno to samo zrobić... natomiast jeżeli widzi,
że dzieje się krzywda, coś na co nie jest w stanie sama zareagować... powinna to
zgłosić(W-14/m-36lat). Młodsi rodzice są zwolennikami zachowań o charakterze kompromisowym, rozjemczym, próbują ustalić z dzieckiem,
kiedy należy prosić o pomoc, a kiedy można sobie poradzić samemu.
W repertuarze sposobów rozwiązywania trudnych sytuacji rzadko
pojawia się w deklaracjach respondentów przyzwolenie na odwet, legitymizujący przemoc. Starsi rodzice dorosłych już dzisiaj synów wspominają,
że zalecali im w przeszłości samodzielne wymierzenie kary z pominięciem
zgłaszania sprawy dorosłym: Nigdy nie mówiłem synowi, żeby się skarżył
komukolwiek na to, jak ktoś mu dokopie. Żeby raczej sam mu dokopał (W-
-87/m-80lat); lepiej załatwić samemu, nawet samemu w trąbę dać, niż się
skarżyć (śmiech) (W-81/k-60lat).Z drugiej jednak strony ewentualny odwet
ze strony osób, na które skarżą dzieci jest w wypowiedziach starszych
biorących udział w badaniu wystarczającym argumentem, żeby nie donosić na rówieśników: Bo jak dzieci zobaczą, że donosi to ją będą tłamsić (W-
-8/m-55lat); Za skarżenie się leje. Nie wolno skarżyć (W-21/m-65lat).
Druga połowa uczestników badania – 17 kobiet i 10 mężczyzn – to
ci rodzice, którzy nie przekazują obecnie lub nie przekazywali w przeszłości własnemu dziecku norm, wskazówek dotyczących skarżenia/donoszenia. W tej grupie zdecydowaną większość stanowią przedstawiciele starszego pokolenia respondentów powyżej 60 roku życia: Nie, nigdy na ten
temat też nie było rozmowy (W-87/m-80lat); Ja powiem szczerze, że żeby tak…
żeby sensu stricto mówić o donoszeniu, to właściwie takich rozmów nie było
(W-83/k-70lat); Nie miałam z dzieckiem z tym jakichś problemów, więc tak
specjalnie nie przypominam sobie(W-59/k-67lat).Część z nich nie wyniosła
takiego wzorca ze swojego rodzinnego domu, a więc nie przekazują go
w następnym pokoleniu: W moim domu nie było mowy, nie było takiego za-
60
gadnienia, takiej sprawy o donosicielstwie, więc nie mówiłam nigdy dzieciom
(W-42/k-96lat). 70-letnia matka trójki dorosłych dzieci uważa, że rozmowy są niepotrzebne, wystarczy dobry przykład wyniesiony z domu: Ja
myślę, że dzieciom to nie trzeba mówić, tylko trzeba im pokazywać, jak się żyje,
bo wtedy one jak gdyby chłoną (W-83/k-70lat).
Kobieta i mężczyzna w wieku powyżej 60 lat są zdania, że normy
dotyczące donoszenia ich dzieci muszą wypracować sobie sami i stosować
je na własną odpowiedzialność: Nie przekazywałam żadnych merytorycznych
nakazów i zakazów dzieciom. Jeżeli poprosi o pomoc, OK w porządku. Ja mogę
się wypowiedzieć, ale co on zrobi z tym, to jest jego problem, nie mój. Tak nauczyłam swoje córki. Każdy człowiek musi sam reagować, a nie czekać na nakaz
z zewnątrz. Musi być odpowiedzialny za to, co robi (W-35/k-63lata); Normy
to z życia. Ja już jestem starszej daty (W-10/m-64lata).
Według trzech młodych matek, ich dzieci w wieku od 2 do 6 lat są
jeszcze za małe na tego rodzaju przekaz: nie wiem czy ona by do końca rozumiała (W-18/k-40lat); (śmiech) Na razie nie, bo jest jeszcze za małe (W-70/k-
-38lat); Jeszcze za wcześnie (W-11/k-33lata). Z kolei rodzice starszego pokolenia, którzy nie przekazali żadnych norm w okresie, kiedy dzieci były małe,
uważają, że dzisiaj jest już za późno na rozmowy na ten temat. Według
starszych uczestników badania skarżenie jest po prostu naturalnym etapem
rozwoju dziecka. A to oznacza, że prędzej czy później każde dziecko z niego wyrasta.
Podsumowanie
Matki i ojcowie uczestniczący w badaniu są przekonani, że poziom skarg
zależy od reagowania osoby dorosłej na ten rodzaj dziecięcej praktyki, jaką
jest skarżenie. Respondenci w wielu przypadkach wyrażają również wiarę
w to, że ich dzieci są w stanie samodzielnie poradzić sobie z drobnymi
problemami z pominięciem skarżenia. W grupie młodszych rodziców
powtarzają się deklaracje, że nawet całkiem małe dzieci, zachęcone do samodzielnego rozwiązania problemu, są w stanie temu podołać. Jak wynika
z deklaracji matek i ojców biorących udział w badaniu, w większości przypadków zachęcają oni do sygnalizowania przez dzieci poważnych nieprawidłowości, które obserwują w najbliższym otoczeniu, wspierając na ogół
samodzielność dzieci w rozwiązywaniu przez nie konfliktów, pozostając
nadal dostępnymi dla dziecka negocjatorami (młodsi respondenci) lub
autorytetami, wzorami do naśladowania (starsi respondenci).
61
Wśród uczestników badania istnieje przekonanie, że już od najmłodszych lat można dzieci nauczyć niektórych społecznych norm postępowania, ale według starszych rodziców nie zawsze istnieje potrzeba przekazu
norm na temat skarżenia. Ta praktyka społeczna kojarzona z donoszeniem
wiąże się w wypowiedziach starszych uczestników wywiadów z polityczną i społeczną opresją. Respondenci traktują donoszenie z dezaprobatą, nie
praktykowanie skarżenia w życiu codziennym jest według nich oczywistym
przejawem dobrego wychowania. Ujawniana wyraźnie w ich wypowiedziach
niechęć do donosicielstwa ma w Polsce, jak twierdzą, swoje uwarunkowania historyczne. Okres zaborów, komunizm sprawiły, że w narracjach
rodzinnych dziecięce próby skarżenia uważano w ich rodzinach pochodzenia za przejaw nielojalności albo zdrady i rozpatrywano właśnie w kontekście donosicielstwa.
Część starszych rodziców nie zamierza urefleksyjniać sfery skarżenia/
donoszenia, zakładając, że podstawą jest to, co było wcześniej dane i oczywiste, należało do sfery tradycji, spontanicznych reakcji, intuicji. Według
nich wychowanie to kształtowanie dziecka według spójnego systemu
wartości i codzienne przekazywanie tego systemu poprzez czyny, dawanie
przykładu, a nie poprzez rozmowy z dzieckiem. Jest to najczęściej model
socjalizacji wyniesiony przez nich z rodziny pochodzenia. Wskazywanym
przez uczestników badania podmiotem kontroli społecznej jest przede
wszystkim rodzina, wspierana przez przedszkole, szkołę i Kościół. Wymienione agendy socjalizacyjne oparte są na interakcjach bezpośrednich
i osobistym autorytecie, stosujące klasyczne mechanizmy socjalizacji –
nagradzanie i karanie, identyfikację i internalizację. Wśród uczestników
badania widoczny jest również efekt indywidualizacji i samorealizacji,
respondenci wskazują na samodzielną drogę wypracowania norm dotyczących skarżenia/donoszenia. Dążąc do samorealizacji, chcą decydować
o swoich przekonaniach, kształtować własne życie na wiele sposobów,
niedostępnych dla ich przodków.
Przekaz norm dotyczących skarżenia/donoszenia rozpatrywany w kontekście rozwijania samodzielności dziecka, dania mu okazji do dokonywania wyborów, podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności za swoje
działania pozwala na zdobycie umiejętności życia w grupie. Wiąże się
z wymiarem społecznym i zakłada wchodzenie w relacje z innymi dziećmi
poprzez dyskusje i negocjacje. Takie rozumienie dziecięcej praktyki skarżenia/donoszenia w sferze życia codziennego, odwołujące się do metod
wychowania o demokratycznym charakterze, deklarowane jest przez
grupę młodszych rodziców dzieci w wieku wczesnoszkolnym.
62
Skarżenie w ocenach dzieci
Zgodnie z założeniami nowego paradygmatu dzieciństwa przyjmuję, że
jest ono zmienną analizy społecznej, rozumiane jako konstrukt społeczny
dostarcza odniesień interpretacyjnych dla kontekstualizacji wczesnych lat
ludzkiego życia. Przedstawiona część analizy empirycznej jest socjologiczną próbą zrozumienia mechanizmów dziecięcego skarżenia, na który to
proces składają się serie bardzo różnorodnych obrazów, reprezentacji,
kodów osadzonych w sferze prywatnej i publicznej. Dziecięce relacje interpersonalne i kultury dziecięce wymagają rozpatrywania w obrębie perspektywy badawczej wyznaczonej ich własną specyfiką, odrębną od perspektyw zakładających punkt widzenia dorosłych. Według nowej socjologii dzieciństwa dzieci są i powinny być widziane jako podmioty aktywnie
konstruujące i określające swoje życie społeczne, życie otaczających ich
ludzi i społeczności, w których żyją14. Istotą postępowania badawczego
spod znaku Children Studies jest zobaczyć dziecko i jego problemy z jego
perspektywy.
Dziecięca filozofia skarżenia
Podawane przez dzieci definicje skarżenia wyznaczają sposób odbierania
i rozumienia codzienności, w tym także własnej osoby. W najbardziej
neutralnej wersji skarżenie to po prostu komunikowanie, sygnalizowanie:
skarżyć to oznacza, że np. jedna osoba zrobiła coś i druga o tym komuś mówi
(K-13/dz-8lat)15. Jedenastoletnia dziewczynka wyraźnie rozróżniła w swojej wypowiedzi skarżenie i informowanie: Ja nie skarżę. Czasami mówię
mamie albo pani, że ktoś coś zrobił, ale nie skarżę (K-8/dz-11lat). W 24 przypadkach definicje dzieci pokrywają się z definicją słownikową, według
której „jeśli ktoś skarży się nam na kogoś, to mówi nam, że ta osoba zrobiła coś złego”16: Że jedna osoba zrobiła coś złego tej osobie, no i ona chce to naskarżyć (K-9/dz-6lat); Mówić na inną osobę coś, co zrobiła złego (W-2/dz-10lat).
Skarżyć, w rozumieniu dzieci, to znaczy powiedzieć o czyimś zachowaniu
14 Ch. Jenks, Socjologiczne konstrukty…, op.cit., s. 112.
15 W kodzie każdego dziecka biorącego udział w badaniu znajduje się określenie miejsca, gdzie realizowane
były badania (W – Warszawa, K – Kalisz) – numer porządkowy przeprowadzonego wywiadu/płeć dziecka
biorącego udział w badaniu (dz – dziewczynka, ch – chłopiec) – jego wiek w latach.
16 M. Bańko (red.), Inny słownik języka polskiego, t. 2: P–Ż, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000,
s. 589.
63
osobie, która jest starsza (W-8/ch-11lat): To znaczy, że jak ktoś coś zrobi, np.
po kryjomu albo np. złego, no to siostra albo koleżanka od razu to komuś mówią
– rodzicom albo komuś dorosłemu (K-3/dz-9lat).
Według dzieci, skarżenie ma miejsce w przypadku, gdy dokonano
jakiegoś nieakceptowanego czynu (jest to najczęściej akt agresji, przemocy)
oraz jest prawnie usankcjonowany autorytet do rozpatrzenia i rozstrzygnięcia tej sytuacji. Na terenie szkoły są to nauczyciele, dyrektor: To jak
dzieci jak kogoś się np. kopnie to od razu idą do nauczycielek albo do dyrektora.
No i można mieć przez to kłopoty (K-8/dz-11lat); Skarżyć, to znaczy, że jedna
osoba zrobiła coś złego i ta osoba to widziała i na przykład chce to powiedzieć
dyrektorowi, czy na przykład nauczycielce (K-10/ch-10lat). W 11 przypadkach
odbiorcą zwierzeń dzieci w szkole jest wychowawczyni, określana jako
„pani”: Mówić pani w szkole coś o kimś innym np. jak ktoś coś zrobi. No np.
kopnie albo pobije (W-1/dz-11lat); No po prostu nakapuję pani, że np. ten mnie
uderzył itp. (K-6/ch-10lat); Że np. jak ktoś coś złego zrobi, no to inna osoba idzie
i skarży na nią do pani (K-1/dz-11lat); To znaczy, że jedna osoba to zrobiła,
a druga osoba, która tego nie zrobiła mówi pani (W-6/ch-6lat). Rodzice, jako
odbiorcy skarg, wymieniani są zaledwie 4 razy: Ja prawie w ogóle nie skarżę,
ale najczęściej do mamy idę albo do taty (K-10/ch-10lat); Jak ktoś coś zrobi
i powie o tym na przykład mamie (W-12/dz-9,5lat). Świadczy to o tym, że
w grupie biorącej udział w badaniu skarżenie kojarzone jest przede wszystkim ze środowiskiem szkolnym.
Czasami skarżypyta zgłasza problem, bo chce np. sprawić komuś
przykrość, zezłościć kogoś, odegrać się za jakąś wyrządzoną wcześniej
krzywdę: Dla mnie słowo skarżyć oznacza donosić na drugą osobę, chcąc jej
dokuczyć (W-7/ch-11lat); Skarżyć to znaczy, że ktoś na kogoś po prostu nakabluje. Że ktoś zrobi komuś na złość (K-6/ch-10lat); Mówienie takich rzeczy, (…)
które nie będą dobre dla innych, (…) które mają na celu komuś utrudnić życie,
a nie w jakimś sensie pomóc (W-13/dz-11lat). Dzieci u podstaw skarżenia
wymieniają jednocześnie uczciwe, jak i nieuczciwe przesłanki: Skarżyć to
znaczy np. jak ktoś zrobi coś złego, to na niego powiedzieć, że coś zrobił. Np.
można skłamać, że ktoś coś zrobił. Albo powiedzieć prawdę o tym (K-4/dz-11lat).
Dzieci na ogół nie potrafiły wskazać innych określeń słowa „skarżyć”:
Inaczej się na to mówi (długa cisza). Nie pamiętam już (W-11/dz-9,5lat); Nie
wiem, jak to inaczej nazwać (K-2/dz-10lat); Nie znam innego słowa na to (K-5/
dz-9lat); Nie kojarzę innych określeń tego zachowania (W-1/dz-11lat); Jakoś
tak nie znam innych słów (K-8/dz-11lat). Na 28 dzieci biorących udział
w badaniu dziewięcioro podało 4 przykłady znanych im synonimów, mających w większości wydźwięk pejoratywny: kablować, nakablować, zakab-
64
lować (K-6/ch-10lat; K-10/ch-10lat; K-15/ch-9lat); nakapować (K-6/ch-10lat);
donosić (W-7/ch-11lat; W-8/ch-11lat; W-10/dz-11lat); posądzać (W-9/ch-
-11lat); czy po prostu „mówić na kogoś” (W-12/dz-9,5lat).
Wśród dzieci uczestniczących w badaniu, nawet te najmłodsze zdają
sobie sprawę z tego, że czymś innym jest zgłoszenie nauczycielowi złego
lub niebezpiecznego zachowania kolegi w celu przeciwdziałania katastrofie, a czymś innym bezinteresowne skarżenie na każdy przejaw nieuwagi
lub niezaradności innych dzieci. Jednak na 28 uczestników wywiadów, 19
jest przekonanych, że generalnie skarżenie to złe zachowanie (W-1/dz-11lat);
Zawsze to coś złego. Dzieci skarżą, bo są jeszcze małe i (…) niegrzeczne (W-6/
ch-6lat). Ośmioro z nich nie podaje żadnego uzasadnienia: Złe zachowanie,
no bo tak (K-12/ch-9lat). Pozostałych jedenaścioro ma pewne przemyślenia
na ten temat.
Dla ośmiolatki z Kalisza zakaz skarżenia wydaje się obowiązującą
normą: Źle, nie powinno się skarżyć (K-13/dz-8lat). Pięcioro dzieci uważa
skarżenie za złe ze względu na to, że może popsuć przyjaźń z rówieśnikami: Moim zdaniem jest złe, no bo później, no nie wiem… Po prostu traci się
przyjaciół, na których się skarży (K-1/dz-11lat); Złe, no bo jak się skarży, to ktoś
cię nie będzie lubił (K-9/dz-6lat); Myślę, że to jest złe, bo można stracić przyjaciela, no i niefajne to jest, złe uczucie (K-10/ch-10lat). Trzy dziewczynki
oceniają negatywnie skarżenie wywołujące przykrość u osoby, na którą się
skarży: Złe, bo się robi komuś przykrość (K-2/dz-10lat); Złe. No bo to jest dla
kogoś przykrość (K-3/dz-9lat). Dziewięcioletnia dziewczynka sądzi, że skarżenie jest rezultatem negatywnych cech charakteru osoby skarżącej: No
raczej złe. Złe jest dlatego, no bo to trochę wyraża to, że jesteś taki strasznie
czepliwy (W-11/dz-9,5lat). O rok starszy chłopiec uznaje z kolei, że skarżenie jest nieuzasadnione, bo zajmuje niepotrzebnie uwagę nauczyciela,
a naganne zachowanie ucznia jest wyłącznie jego problemem: Raczej nie do
końca, bo tym się zajmuje nauczycielowi czas i też to jest bez sensu czasami. No
na przykład jak ktoś od kogoś ściąga, to jest jego problem (K-15/ch-9lat).
Pięcioro dzieci uważa, że ocena aktu skarżenia zależy od sytuacji.
Czworo dzieci nie ma wątpliwości, że skarżenie jest dobrym zachowaniem:
Dobre. Powinno się tak robić. Nie wiem. Ze wszystkim bym poszedł (K-11/ch-
-7lat); Jeśli ktoś się źle zachowuje i o tym powiem, to jest dobre zachowanie
(W-3/dz-6lat); Uważam, że jest to dobre zachowanie, ponieważ można zapobiec groźnym sytuacjom (W-10/dz-11 lat); Dobre, bo, jak ktoś zrobi coś złego
i to się powie osobie dorosłej, to wtedy ta osoba powie tej osobie, która coś złego
robi, by przestała (W-12/dz-9,5lat). Dzieci, podobnie jak osoby dorosłe
uczestniczące w badaniu, wyraźnie rozdzielają sytuacje „wyższej koniecz-
65
ności”, w których należy skarżyć oraz sytuacje błahe: Jeżeli ktoś kogoś pobił
to teoretycznie dobre, ale jeżeli z głupotą przychodzisz, to nie (K-6/ch-10lat).
Dla dziecka w wieku od 7 do 13 lat niezwykle ważną kwestią są tajemnice i sekrety17. Zapytano, czy wyjawienie tajemnicy, sekretu, które
dotyczą złego zachowania innej osoby, jest czymś niewłaściwym? Skarżenie w tym przypadku sprowadzane jest przez dzieci do niezręcznej sytuacji towarzyskiej. 17 uczestników badania uważa, że informacje osobiste,
którymi dzielimy się z przyjaciółmi, nie powinny dotrzeć do innych osób.
Warto pozwolić przyjaciołom dzielić się z nami takimi informacjami, jeśli
mają na to ochotę, lecz należy zatrzymać je dla siebie. Kiedy zawiedziemy
zaufanie przyjaciela, może już nigdy ponownie nam nie zaufać: No moim
zdaniem wolałabym udawać, że nic nie wiem, żeby potem nie stracić tej przyjaciółki. Jeśli to nie jest jakaś super przyjaciółka, tylko osoba z klasy i nawet
niekoniecznie ją lubię, to nie naskarżę na nią, bo to jednak jest sekret jej (K-1/
dz-11lat); Tak. Bo nie powinno się skarżyć. Jeśli ktoś prosi żeby nie powiedzieć
czegoś ważnego to się nie powinno tego wygadywać (K-8/dz-11lat).
Czasami jednak, jeśli dziecko chce być naprawdę dobrym przyjacielem,
musi zawieść zaufanie, żeby poszukać pomocy u dorosłego: Trzeba pójść do
dorosłego i mu o tym powiedzieć – o prawdzie (W-6/ch-6lat). Z jednej strony
dzieci obawiają się, że zawiodą zaufanie i stracą przyjaciela, ale z drugiej
strony są przekonane, że mogą mu pomóc, wyjawiając tę tajemnicę: Tak
pół na pół. Bo można zrobić krzywdę przyjacielowi, że się wygadało, a z drugiej
strony można pomóc, bo to było coś złego (K-4/dz-11lat); Po części tak po części
nie. Nie …, bo nie wiem, no bo to jest tajemnica. Ale jeżeli to jest coś złego no to
kogoś może boleć (K-6/ch-10lat); Z jednej strony wyjawienie sekretu jest złym
zachowaniem dlatego, że nie dotrzymaliśmy obietnicy, a z drugiej strony czasami trzeba powiedzieć komuś dla dobra tej osoby (W-10/dz-11lat). Dzieci
deklarują, że raczej źle by się poczuły, gdyby podzieliły się z przyjacielem
prywatną informacją, a on zdradziłby ją innym.
24 dzieci, zapytane, jak się czują, kiedy ktoś na nie skarży, wspominają o negatywnych emocjach: Źle, nawet bardzo (K-6/ch-10lat); Źle, niedobrze,
smutno (W-1/dz-11lat); Jest mi przykro bardzo (K-1/dz-11lat); Czuję się taka…,
jakby to powiedzieć…, czuję się taka zdenerwowana (W-11/dz-9,5lat); Nie
odczuwam lęku, ale to nie jest zbyt miłe (K-15/ch-9lat); Przykro mi, że ktoś
naskarżył (K-13/dz-8lat). W wypowiedziach dzieci dominują dwa uzasadnienia takiego stanu: Po pierwsze, zwłaszcza dziewczynki, mają pretensje
17 O. Enderlein, Duże dzieci. Fascynujący wiek od 7 do 13 lat. Poradnik dla rodziców i wychowawców, przeł. M.
Jałowiec-Sawicka, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2004, s. 21–22.
66
do osoby, która naskarżyła: „Dobrze, dziękuję. Pani już nie zaufamy. Bardzo
miło”. Już tak raczej nie ufam tej osobie i niezbyt ją lubię (W-13/dz-11); No źle,
niemiło. Nie zrywam przyjaźni z takim kimś. Nie, czekam aż ta osoba przeprosi (K-3/dz-9lat); Mam takiego kolegę naprawdę, Michała, co on co chwilę
skarży, mam 4 świadków, to i tak on mówi, że to ja. Chociaż on zaczął (K-10/
ch-10lat). Po drugie, dzieci uświadamiają sobie, że postąpiły źle i obawiają
się konsekwencji: Że, no, jakby… wstydzę się. I strach. Strach, że dostanę karę.
Boję się wtedy, że dostanę karę (W-12/dz-9,5lat); Jest mi smutno, przykro, źle..
I boję się czegoś. Chyba konsekwencji (W-5/ch-8lat); To jest takie złe. Dopiero
wtedy sobie uświadamiasz, że postąpiłeś źle. Nie są to przyjemne uczucia (W-2/
dz-10lat); To takie coś, że jak ktoś na kogoś skarży takie przykre trochę i potem
można mieć kłopoty i się zmartwić – „o Jezu co się stanie?! Co to będzie?”. To
takie masakryczne. Np. jak na mnie ktoś naskarży to się bardzo boję. Że będę
miała potem kłopoty (…). Boję się konsekwencji (K-8/dz-11lat). Poczucie winy,
jeżeli chodzi o skarżenie, może być wywołane zbyt wysokim poziomem
lęku lub nierozsądnymi działaniami. W wyniku skarżenia może pojawić
się też poczucie skruchy: Czuję się źle. Chciałbym zrobić to samo, ale tak nie
wypada. Ale wiem, że kiedy źle zrobiłem, i jakaś osoba mówi to nauczycielowi
to staram się tak nie robić (W-7/ch-11lat).
W wierszu Jana Brzechwy osoba skarżąca nie cieszy się społecznym
szacunkiem – „skarżypyta bez kopyta, język lata jak łopata”. Potwierdzają to dzieci biorące udział w badaniu w ocenach swoich rówieśników,
którzy donoszą. 23 uczestników wywiadów, zapytanych, co myślą o osobach,
które skarżą, wypowiedziało się o nich negatywnie: Że niedobrze robią (W-1/
dz-11lat); W środowisku szkolnym nie przepadamy za takimi osobami, nazywamy je konfidentami, którzy bez przerwy skarżą (W-7/ch-11lat); No że są
takie nieufne, wygadają wszystkie tajemnice. I chyba nikt ich nie będzie za
bardzo lubił, skoro tak skarżą w kółko (K-4/dz-11lat); No nie wiem. Źle je
oceniam (K-2/dz-10lat); Niemiłe, złośliwe (K-7/dz-6lat); Są złe i … głupie, dają
się namówić (K-8/dz-11lat); Raczej robią to dlatego, że są niemiłe, a nie dlatego, że mają dobre zamiary. Więc raczej niezbyt ich lubię (W-13/dz-11lat); No
że nie można im nic powiedzieć, są takie niewierne (K-15/ch-9lat); Powinny
przeprosić i w ogóle (K-3/dz-9lat); Dla mnie są tacy, że nie umią sobie sami
czasem poradzić. Czasami z taką bzdetą (…) przychodzą, chociaż mogą sami
to rozwiązać (K-10/ch-10lat).
W 3 przypadkach pojawiają się ambiwalentne oceny osób skarżących:
W pewien sposób ich rozumiem, ale nie darzę ich szacunkiem (W-8/ch-11lat);
Czasami uważam, że osoby, które skarżą, chcą dobrze, a innym razem jestem
zła (W-10/dz-11lat). Sposób oceny „skarżypyty” zależy w grupie uczestni-
67
ków badania w dużym stopniu od tego, w jakich okolicznościach i z jakich
pobudek ta osoba skarży: Jeżeli im się coś złego dzieje, to jest postąpienie dobre.
Tak powinni, jeżeli coś się im źle dzieje, to powinni tak robić. A jeżeli robią to
tylko dlatego, że kogoś nie lubią, no to nie jest właściwe zachowanie, moim
zdaniem (W-2/dz-10lat); Że na coś bezsensownego skarżą, to źle o nich myślę.
A jeżeli na coś sensownego, to dobrze o nich myślę (W-5/ch-8lat); No jeżeli
skarży, bo np. powiedziałam jakąś głupią rzecz do niej, to w sumie jest głupie
jak skarży, a jeżeli się coś naprawdę strasznego stało, to powinna (K-1/dz-11lat);
No jeśli naskarżą z głupoty, to są dziwne po prostu. Takie złośliwe – o tak. No
ale też czasami dobrze, bo trzeba powiedzieć (K-6/ch-10lat); To nie są fajne
osoby. A jeżeli to są słuszne sprawy, no to jednak dobrze, że mówi (K-9/dz-6lat).
Na 28 dzieci uczestniczących w badaniu jedynie dwóch chłopców
oceniało pozytywnie lub neutralnie zachowanie skarżypyt: Są to osoby,
które mają powód do skarżenia (W-9/ch-11lat); To normalne (K-14/ch-8lat).
Dwie dziewczynki i dwóch chłopców nie potrafiło zająć stanowiska w omawianej sprawie.
Uczestnicy wywiadów mają świadomość „dobrych” i „złych tajemnic.
24 dzieci (14 dziewczynek i 10 chłopców) uważa, że są pewne sytuacje,
o których koniecznie należy donieść rodzicom. Dotyczą one w 20 przypadkach przede wszystkim bezpośredniego zagrożenia przemocą fizyczną:
Pewnie, że tak... Na przykład, że... jakiś zły kolega mnie uderzył i to bardzo
mocno w twarz (W-3/dz-6lat); Są takie sytuacje. Na przykład kiedy nas ktoś
dręczy fizycznie i psychicznie (W-7/ch-11lat); Jakby się w szkole np. pobili to
bym powiedział o tym rodzicom. Jakby ktoś mnie pobił to też bym powiedział
o tym. To jest taka sytuacja, o której trzeba powiedzieć (W-1/ch-11lat). Dzieci wymieniają różne hipotetyczne przypadki zagrożenia życia: Ja raczej nie
skarżę. Ale trzeba poskarżyć jak pływają dzieci i ktoś kogoś topi (K-3/dz-9lat).
Uczestnicy badania wspominają również o zagrożeniu przemocą psychiczną: Jeżeli to jest jakaś sytuacja poważna to tak, to uważam, że tak. No załóżmy,
że jakiś chłopak z ostatniej klasy wyzywa młodszego, przeszkadza, nie wiem …
grozi mu (K-6/ch-10lat); Trzeba mówić dorosłym, kiedy ktoś nam dokucza lub
mówi przykre rzeczy np. w szkole (W-10/dz-11 lat). W podawanych przez
dzieci sytuacjach sprawcami przemocy są zdecydowanie częściej chłopcy
niż dziewczynki: Coś zepsute albo jak chłopak walnie kogoś łyżką w głowę,
wtedy trzeba naskarżyć i rodzice rozmawiają między sobą, co się stało, po co on
to zrobił (K-14/ch-8lat).
Niekiedy są to wydarzenia, których uczestnicy wywiadów doświadczyli bezpośrednio: No właśnie, jak mnie brat bił i gonił (K-2/dz-10lat);
Mamie trzeba powiedzieć, że ktoś mnie uderzył (K-7/dz-6lat); Tak. Jak ktoś
68
coś psuje, jak ktoś kogoś bije, na przykład na dworze, albo ciągle ją trzyma, jak
ta osoba chce jechać na rowerze lub na rolkach, lub na czymś. Ja tak na osiedlu
miałam (W-12/dz-9,5lat); Tak, kiedy ktoś mnie uderzy hula hop (K-9/dz-6lat).
Do sytuacji szczególnych dzieci zaliczają kradzieże mienia: Jak ktoś coś
ukradnie. U mnie kiedyś tak było, że jeden chłopiec coś ukradł, jedna osoba się
wygadała, a potem to sąd, policja i wszystko takie (K-8/dz-11lat); No właśnie,
jeśli ktoś coś kradnie, robi coś, co jest zakazane (K-15/ch-9lat); Jakby ktoś zabrał
moją gumkę do ścierania to też mówię tylko mamie (K-7/dz-6lat). Oddzielną
kategorią jest zaczepianie przez nieznajomych podczas powrotu do domu.
Wypowiadają się na ten temat dwie jedenastolatki: Jakby mnie ktoś zaczepiał
podczas powrotu do domu też bym o tym powiedziała (W-1/dz-11lat); Tak,
np. jeżeli jakiś pan ciągle nas w parku zaczepia albo ktoś nam grozi, no albo nas
szantażuje (K-1/dz-11lat). Dzieci uważają, że należy powiedzieć dorosłym
o incydentach z narkotykami i alkoholem: Należy powiedzieć dorosłym
o alkoholu lub narkotykach (jeżeli jesteśmy niepełnoletni) (W-8/ch-11lat); Tak.
Np., że ktoś pod szkołą próbuje mi sprzedać narkotyki. Trzeba powiedzieć o tym
dorosłym (K-5/dz-9lat).
W wypowiedziach dzieci pojawia się ponownie rozróżnienie na negatywnie postrzegane skarżenie i neutralne lub pozytywnie oceniane powiadomienie: Powiadomienie to, że dzieje się coś złego, a skarżyć, że ktoś robi coś
złego i że tak nie wolno i tak dalej, raczej to coś innego. Że jak, informujemy
o czymś dorosłego to mamy zamiar raczej dobry, a nie ten zły. A jak skarżymy
to nie mamy dobrych intencji zazwyczaj. Jeśli to jest coś takiego, że na przykład
w szatni ktoś rysuje po ścianach i ktoś to doniesie nauczycielce, to też są dwie
strony: nauczycielka wie, że ktoś to robi i może to zgłosić i tak dalej. Ale też te
osoby, które były przy tym i wiedzą już, żeby tej osobie nie zaufać. Albo raczej
ma czasami, czasami rzadko ma to pozytywne znaczenie. No właśnie, jak na
przykład ktoś na tym cierpi, albo no nie wiem, różne rzeczy (W-13/dz-11lat);
Na przykład sytuacja, ktoś cię mocno kopnął, ktoś cię przewrócił, ktoś cię sfaulował na piłce. Wtedy to nie jest skarżenie, tylko właśnie powiedzenie, co się
stało (W-11/dz-9,5lat). Sześciolatek z Warszawy twierdzi, że skarżenie
dorosłym jest uzasadnione po prostu wtedy, kiedy trzeba powiedzieć o prawdzie (W-6/ch-6lat).
Czworo dzieci (2 dziewczynki i 2 chłopców) jest zdania, że dorosłym
nie należy mówić o tym jak jest w szkole (K-13/dz-8lat).
Określenie „błaha” jest granicą uzasadnionego skarżenia zarówno
w grupie dorosłych, jak i dzieci. Według 5 dziewczynek i 5 chłopców,
w przypadku błahych sytuacji (W-9/ch-11lat) nie należy informować dorosłych, nawet jeśli dzieje się coś złego: Tak, są, np. jak ktoś kogoś kopnie i nikt
69
nie płacze, to nie musi skarżyć. Czyli jak jest mała szkoda (K-5/dz-9lat); No,
jak się tak na niby biją (K-10/ch-10lat); Kiedy… jakiś kolega uszczypnie kogoś.
Albo… kiedy kiedyś zepsułem klocek lego (W-5/ch-8lat). Troje dzieci liczy
w takich sytuacjach na własne umiejętności negocjacyjne i możliwość
pogodzenia się bez interwencji osób dorosłych: Na przykład kiedy się pokłócimy to nie należy mówić rodzicom, ale się pogodzić (W-3/dz-6lat); No bo na
przykład, jak ktoś się bije, ale nie tak mocno, to można mu wytłumaczyć – nie
bij, bo możesz zrobić mu coś złego, bo pójdziesz do pani (W-4/ch-8lat); Czasami nie trzeba skarżyć, tylko przeczekać lub dać komuś bułę (W-7/ch-11lat).
Więcej dziewczynek (9) niż chłopców (5) uważa, że nie ma takich
sytuacji, w których dzieje się coś złego, ale nie należy skarżyć: No, nie wiem
w sumie. Lepiej chyba, jak coś złego się dzieje, powiedzieć komuś (K-1/dz-11lat);
Nie, lepiej jest skarżyć. Nie wiem dlaczego. Ale lepiej, bo coś się może stać (K-2/
dz-10lat); Moim zdaniem, kiedy dzieje się coś złego, to zawsze trzeba o tym
powiedzieć (W-10/dz-11lat). Jedna z dziewczynek tłumaczy, że nie jest to
skarżenie, ale powiadomienie: Czy to skarżenie …, raczej trzeba powiedzieć,
to nie jest takie skarżenie. Powiadomić raczej. Ale jak coś złego, to zawsze trzeba powiadomić (W-2/dz-10lat).
Czworo dzieci (2 dziewczynki i 3 chłopców) nie wiedziało, jak odpowiedzieć na to pytanie.
Przyczyny i konsekwencje skarżenia
23 na 28 dzieci uczestniczących w badaniu zapytanych wprost, czy skarżą,
odpowiedziały twierdząco, różnicując jedynie częstotliwość tej praktyki:
Ja? No rzadko, rzadko (K-4/dz-11lat); Czasami zdarzało mi się skarżyć (W-9/
ch-11lat); Codziennie na brata (W-12/dz-9,5lat); Tak, zawsze skarżę (K-14/
ch-8lat); Każdy kiedyś skarżył (W-8/ch-11lat). Do skarżenia przyznało się 2
razy więcej dziewczynek (20) niż chłopców (10). Pięcioro dzieci (3 dziewczynki i 2 chłopców) twierdzi, że nigdy nie skarżyło. Trzy dziewczynki
z Kalisza nie wykluczają jednak takiej możliwości: Poskarżyłabym np. jak
ktoś z kimś się bije albo krzyczą, albo się kłócą. Ale ja nie skarżę (K-3/dz-9lat).
Pierwszym środowiskiem skarżenia jest szkoła, a powodem trudne
relacje z innymi uczniami: Ja skarżyłam kiedyś, że ktoś coś źle na mnie mówił,
mnie bił, przezywał w szkole. Poskarżyłam na kolegów do pani (K-5/dz-9lat);
Mnie samej zdarzało się skarżyć nauczycielowi. Że mi zabierali linijkę podczas
lekcji (W-1/dz-11lat); Wczoraj poskarżyłam się pani, że mnie popchnął, jak
byliśmy na dworze i jeszcze mnie uderzył w twarz (W-3/dz-6lat); No czasami
70
ja skarżę. No np. jeżeli jestem sobie, a koleżanka mnie uderzy, to idę naskarżyć
pani (K-1/dz-11lat); Ja skarżę. Bo jak ktoś powie brzydkie słowo, to trzeba iść
do pani. Rozmawiam z kolegami. Mówię im, żeby nie robili brzydkich rzeczy.
A oni mają to w nosie i wtedy idę na skargę (K-11/ch-7lat); Raz naskarżyłem
kiedy koledzy się bili (K-15/ch-9lat).
Drugim środowiskiem skarżenia jest rodzina, a powodem trudne
relacje z rodzeństwem: Skarżę na brata. Zabiera mi rzeczy, bije mnie, dokucza
mi, nie chce ode mnie z pokoju wyjść. Jak ja go proszę by muzykę przyciszył, to
nie przycisza (W-12/dz-9,5lat); Ja skarżę rodzicom, kiedy dokucza mi rodzeństwo (W-10/dz-11lat). Jak wynika z deklaracji, dziecko zwraca się do nauczyciela lub rodzica szukając u niego pomocy, obrony lub też wymierzenia
sprawiedliwości za swoją krzywdę.
Siedmiolatek z Kalisza przyznał po prostu: Lubię skarżyć (K-11/ch-7lat).
Uczestników wywiadów zapytano, dlaczego dzieci skarżą? Odpowiedzi
były bardzo zróżnicowane. Skarżenie może wynikać z poczucia praworządności. Skarżący zazwyczaj wcale nie oczekuje kary dla winowajcy, ale potwierdzenia zasad. Przestrzeganie zasad i reguł zapewnia dzieciom poczucie
bezpieczeństwa. Gdy ktoś na ich oczach te zasady zaczyna łamać, dzieci
próbują przywrócić porządek, szukają pomocy u dorosłych, wnosząc skargi.
Twierdzi tak siedmioro dzieci (2 dziewczynki i 5 chłopców): Tak, że ktoś jest
na przykład niegrzeczny i kogoś bije (K-12/ch-9lat); Nie, no jak ktoś coś zepsuł to
trzeba naskarżyć (K-14/ch-8lat); No bo np. się bawię z koleżanką, a ta coś zabierze albo coś złego powie na mnie, no to czasem skarżę (K-1/dz-11lat); Gdy chłopak
bije dziewczynkę. Nie wiem, kopie, albo ktoś/osoba biegła i podstawili jej nogę, się
przewróciła. Przezywanie. Bicie (W-2/dz-10lat). Skarżenie w niektórych przypadkach jest, zdaniem dzieci, jedynym skutecznym sposobem zahamowania
złego zachowania: No, że ktoś się bardzo źle zachowuje i nie chce przestać. No to
trzeba naskarżyć (W-4/ch-8lat); Na przykład, kiedy, no nie, wiem, dla zabawy,
bawię się z Kajtkiem, tak się popychamy, to kolega starszy skarży. Żeby pomóc tej
sprawie, żeby w końcu się zakończyła (K-10/ch-10lat).
W deklaracjach chłopców skarżenie jest jedyną szansą na zadośćuczynienie ich krzywdy ze strony sprawcy: Tak jak coś mi Alojzy zepsuje, to będę
musiał iść naskarżyć, żeby mi odkupił dobre (K-14/ch-8lat). Dzieci czują, że
sprawiedliwość bierze początek w małych sprawach. Ośmioletni chłopiec
zwraca uwagę na poczucie sprawiedliwości społecznej: Czasem w szkole,
czasem w domu dzieci skarżą, bo nie lubią, kiedy ktoś coś złego im robi i chcą to
powiedzieć, żeby ten ktoś… kto im to robi dostał karę (W-5/ch-8lat).
Skarżenie jest dla 6 dziewczynek i 2 chłopców nie tylko próbą przywrócenia porządku, ale także sygnałem zaufania, jakim darzą tych, u któ-
71
rych szukają pomocy. Są to dorośli z otoczenia dziecka, przede wszystkim
nauczyciele: Bo nauczyciel szybciej zrozumie, ale może też coś zrobić w tej sytuacji, zareagować jakoś (W-1/dz-11lat); Dzieci częściej skarżą w przedszkolu,
nie w domu.Dzieci skarżą, żeby pani nauczycielka, albo pan nauczyciel wiedział
co się innym stało (W-3/dz-6lat); U mnie Marysia ciągle płacze, bo nie lubi
Mai i na nią skarży Dziecko oczekuje odpowiedzi. Dorosły powinien odpowiedzieć
dlaczego tak się stało. No i mówi: „chciałabym, żebyś ty przestała już na zawsze”
(K-9/dz-6lat); Dzieci skarżą, aby problem rozwiązały osoby dorosłe (W-10/
dz-11lat). Poprzez skarżenie dziecko może również szukać uwagi dorosłego: Dzieci skarżą, bo chcą się wywyższyć, że coś wiedzą (K-4/dz-11lat).
Dzieci czując autorytet nauczyciela, czy rodzica skarżą, uważając, że
w ten sposób zyskają w oczach dorosłych lub czasami po prostu z bezradności uciekają się do „skarżenia”, bo nie potrafią lub boją się same podjąć
wyzwania rozwiązania trudnej sytuacji: Dzieci skarżą, ponieważ odczuwają bezsilność (W-9/ch-11lat). Wierzą, że dorosły znajdzie rozwiązanie, pomoże. Według relacji dzieci, zazwyczaj tak się dzieje. Dla sześciolatki
skarga jest szansą na wyrażenie i nazwanie swoich negatywnych emocji,
a zarazem sposobem poszukiwania wsparcia dorosłych: Bo chcą powiedzieć,
że jest im źle (K-7/dz-6lat). Dziewczynka z Warszawy wskazuje na profilaktyczny charakter skarżenia, a zarazem jako wyraz troski o sprawcę
złego czynu: Bo na przykład ktoś coś złego robi, to nie chcę potem na przykład,
żeby miał problemy (W-12/dz-9,5lat).
Sześcioro dzieci (4 dziewczynki i 2 chłopców) przypisuje skarżeniu
negatywne motywy takie jak przedstawianie w ujemnym świetle przeciwnika konfliktu w oczach autorytetu, chęć zemsty, zastraszenie kolegów,
zwykłą złośliwość: Kiedy chcą, żeby się ktoś bał. Żeby już im tego nie robił
(K-5/dz-9lat); Dzieci skarżą czasem chcą zrobić coś dobrego dla kogoś, a jednocześnie chcą, żeby komuś zaszkodzić, można tak powiedzieć. Mają z tego jakąś
satysfakcję czasami, kiedy to jest naprawdę coś złego (K-6/ch-10lat); Bo, np. jak
ktoś ma kłopoty, to ich to cieszy. W mojej szkole przynajmniej tak było, że jak
ktoś coś zrobił, to inne osoby się z tego cieszyły, że ktoś dostał ochrzan (K-8/dz-
-11lat); Dzieci skarżą, bo są np. o coś złe na kogoś, czasem złośliwie skarżą (K-3/
dz-9lat); Dzieci skarżą, bo (…) chcą zrobić innym na złość, zemścić się (W-8/
ch-11lat). Dzieci przejawiają niechęć w stosunku do tych, na których skarżą, chcą świadomie osłabić ich pozycję. Według dziewczynki z Warszawy,
jest to wyraz egoizmu: Ja skarżę tylko dlatego, bo bym chciała, żeby było tak,
jak mi się podoba (W-11/dz-9,5lat).
Skarżenie określane jest przez dziesięciolatkę również jako działanie
w pewnych sytuacjach nie mające sensu: Dzieci skarżą nie tylko wtedy kiedy
72
dzieje im się krzywda. (śmiech) No nie wiem, przychodzi mi taki przykład do
głowy, że np. jak niechcący coś się stało, tak niechcący naprawdę i ktoś od razu
poleciał do pani. Zamiast się zapytać czemu tak zrobiłeś/zrobiłaś. Albo czemu
mi to zabrałeś/zabrałaś? No to takie są bez sensu (W-2/dz-10lat).
Ze wszystkich uczestników badania jedynie dziewięciolatka z Kalisza
stwierdziła z przekonaniem, że jej koleżanki nie skarżą (K-3/dz-9lat), a sześciolatek z Warszawy deklaruje, że były to incydentalne sytuacje w przeszłości: Nie przypominam sobie, żeby koledzy, koleżanki skarżyły. Bardzo
rzadko. Już teraz w ogóle (W-6/ch-6lat).
Pozostałych 26 dzieci (15 dziewczynek i 11 chłopców) wskazuje na
koleżanki i kolegów, którzy skarżą głównie na terenie szkoły: Moi koledzy
skarżą. Dotyczy to spraw szkolnych (W-9/ch-11lat); Moi koledzy/koleżanki
skarżą w szkole (W-1/dz-11lat). W 5 przypadkach dotyczy to zgłaszania
przejawów przemocy fizycznej: No, czasami koledzy też skarżą. Dotyczy to
no… no ogólnie bicia się (W-4/ch-8lat); Że ktoś kogoś pobił. Ktoś na kogoś
napluł. Ktoś obsypał kogoś liśćmi. Co dzisiaj mnie spotkało. Ja i moi koledzy
skarżymy na podobne sprawy (W-5/ch-8lat); Koleżanki w klasie dużo skarżą np. jak mój kolega chciał kogoś pobić (K-2/dz-10lat). Sześcioro dzieci
wspomina o zgłaszaniu nauczycielowi przejawów przemocy emocjonalnej, polegającej na przezywaniu, dokuczaniu: No czasami koledzy, koleżanki skarżą, że np. zabieraliśmy długopis koledze, tak dla zabawy i ktoś
naskarżył pani (K-1/dz-11lat); Koledzy też skarżą, kiedy są przezywani (W-4/
ch-8lat); Koledzy tak. Dotyczy to np. powiedzenia komuś niemiłego słowa,
okłamania o czymś. Skarżą najczęściej nauczycielowi, jak jesteśmy w szkole,
no i tam innym dzieciom mówią, że ktoś na nich coś powiedział (K-4/dz-
-11lat); No pewnie, codziennie. Często dotyczy to dokuczania, mobbingu
(W-7/ch-11lat). W pozostałych przypadkach dzieci nie potrafiły określić
dokładnie przyczyny skarg, oprócz faktu naruszenia pewnych norm
postępowania: Koledzy, koleżanki w klasie też skarżą. Janka się skarży pani,
Gabrynia też chyba, Helenka też, Ignac też. To dotyczy każdych złych rzeczy,
których się nie powinno robić (W-3/dz-6lat).
O młodszym rodzeństwie, które skarży w domu wspomniało 5 dziewczynek: Że nie chcę od niego z pokoju wyjść, że mu rzeczy zabieram, albo go biję
(W-12/dz-9,5lat); Mój młodszy brat skarży na mnie czasami np., że mu wyrywam coś (W-1/dz-11lat); Mój brat skarżyłby, jakbym go uderzyła. Powiedziałby mamie (K-7/dz-6lat); Rodzeństwo skarży. Dotyczy to kłócenia się, albo
jak ktoś komuś przeszkadza (K-6/ch-10lat).
Ponieważ dzieci skarżąc, często odwołują się do różnego rodzaju zasad,
jest pomocne, jeśli w domu i w szkole panują jasne reguły wzajemnych
73
oczekiwań w kwestii sygnalizowania nieprawidłowości. Zapytano uczestników badania, jak reagują dorośli, kiedy dzieci skarżą. Siedmioro dzieci
(5 dziewczynek i 2 chłopców) wskazało, że dorośli rozwiązują problem (K-13/
dz-8lat): Rodzice próbują rozwiązać problem, kiedy dzieci skarżą (W-10/dz-
-11lat); Dorośli jak dzieci poskarżą, to raczej reagują (W-2/dz-10lat). To
rozwiązanie w przypadku nauczycieli polega na doprowadzeniu do zadośćuczynienia: Pani w szkole reaguje jak dzieci skarżą. Mówi dzieciom, żeby mi
oddali. Mówi im, żeby tego nie robili. Bierze do siebie skargi i stara się coś zadziałać (W-1/dz-11lat); Jak np. zdarzyło mi się poskarżyć, bo wyzywali, to pani
porozmawiała z tą osobą, która mnie wyzywała i ta osoba musiała mnie przeprosić. No i później ogólnie normalnie było (W-2/dz-10lat).
W niektórych sytuacjach wystarczy powiedzieć „Tego robić nie wolno”,
a słowa te usatysfakcjonują dziecko. Według trojga dzieci z Kalisza dorośli
pouczają, żeby nie powtarzać złego zachowania: Albo wstawiają w szkole
uwagi albo pani zwraca uwagę, a rodzice próbują rozmawiać z tymi dziećmi,
że tak nie wolno i w ogóle (K-1/dz-11lat); Chce to rozwiązać i jeżeli coś się
dzieje złego, to mówi dziecku, żeby tego już więcej nie robiło, bo coś złego się może
stać (K-10/ch-10lat).
Pięcioro dzieci z Kalisza i pięcioro z Warszawy jest przekonanych, że
dorośli nie lubią, gdy się skarży: Jest im przykro (W-5/ch-8lat); Mama by nie
była zadowolona (K-6/ch-10lat) i sygnalizują, żeby tego nie robić: W sensie
takim, że najczęściej jest: „Nieładnie skarżyć” i tak dalej, ale i tak sprawdzają
to, co im się powiedziało. Tak na wszelki wypadek (W-13/dz-11lat); Niektórzy
na przykład mówią, żeby nie skarżyć (K-15/ch-9lat); Słyszałam, jak ktoś poszedł
poskarżyć, to słyszałam: „nie skarż tak” (K-8/dz-11lat). Według 3 dziewczynek z Warszawy zarówno rodzicie, jak i nauczyciele okazują zniecierpliwienie: A jak skarżą inne dzieci do pani to ona nie zawsze reaguje, czasami np.
mówi „Dajcie mi spokój” (W-1/dz-11lat); Pani tak reaguje, żebym po prostu
dała sobie spokój. A rodzice reagują tak samo, jak pani (W-11/dz-9,5lat); Moja
mama mówi wtedy: „Daj mi spokój” (W-12/dz-9,5lat).
Dzieci są zdziwione, kiedy nie tylko nie zostają pochwalone za to, że
zwróciły uwagę na łamanie zasad przez rówieśników z klasy, brata czy
siostrę, ale jeszcze dostają reprymendę, że nie wolno skarżyć. 11 dzieci (8
dziewczynek i 3 chłopców) twierdzi, że spotyka ich kara w przypadku
skarżenia, to znaczy dezaprobata ze strony rodziców lub nauczycieli: Rodzice by od razu krzyczeli, że mam tego nie robić i w ogóle. No nauczycielka to
by np. od razu krzyczała na drugą osobę i wstawiła uwagę albo coś (K-3/dz-9lat);
No pani w szkole krzyczy i wstawia uwagę (K-2/dz-10lat); Albo krzyczą, albo
dzwonią po rodziców (K-7/dz-6lat).
74
Dwoje dzieci z Kalisza przyznało, że są przez dorosłych chwaleni
w przypadku skarżenia: Pani chwali mnie (K-11/ch-7lat). Według 5 dzieci
(4 dziewczynki i 1 chłopiec) nagrodą za skarżenie jest zadośćuczynienie ze
strony sprawcy i rozwiązanie kłopotliwej dla uczestników badania sytuacji: Taka nagroda trochę, że osiągam to co chciałam. Że oddali mi tę linijkę
w szkole (W-1/dz-11lat); Przeprosiny, może tak. Od osoby, która mi coś zrobiła (W-2/dz-10lat).
Troje dzieci (2 dziewczynki i 1 chłopiec) jest przekonanych, że niezadowolenie dorosłych ze skarżenia wynika z tego, że dzieci zgłaszają błahe
sprawy, które same mogłyby rozwiązać: No nieraz rodzice są niezadowoleni,
bo idziemy do nich o byle co, nawet o najmniejszą drobnostkę. Są bardzo zdenerwowani i wtedy idą do szkoły i mówią dyrektorowi, że coś zginęło albo coś
się stało (K-4/dz-11lat); Czasami jest tak, że jak skarżę taką głupią rzecz,
którą mogę sam rozwiązać, się wstydzą, mówią, żeby nie skarżyć. Że nic się nie
stało (W-5/ch-8lat); po prostu mówią, że dzieci zrobiły źle, bo z głupoty naskarżyli (K-5/dz-9lat).
Reszta dzieci relatywizuje w swoich odpowiedziach poczucie kary lub
nagrody związanej ze skarżeniem.
Skąd się biorą skarżypyty
Dorośli uczestnicy wywiadów byli przekonani, że istotnym źródłem wiedzy ich dzieci o skarżeniu/donoszeniu są ogólne zasady wyniesione z domu,
a także odpowiedni wzór i autorytet moralny rodziców. W trakcie wywiadu rozmawiano z dziećmi o tym, kto je „uczy skarżyć”. Czy robią to na
przykład dorośli. Jak się okazało, zdania w tej sprawie są podzielone. Jeżeli chodzi o rodziców, 12 dzieci (10 dziewczynek i 2 chłopców) stwierdza,
że rodzice nie uczą skarżyć, a 16 biorących udział w badaniu (6 dziewczynek i 10 chłopców) uważa, że nakłaniają dzieci do tego w trosce o ich
bezpieczeństwo: Tak, kiedy dzieje się coś złego i rodzice uczą nas, żeby powiedzieć, zawiadomić jakąś osobę o tym (W-7/ch-11lat); Tak, np. mówią, jeżeli
ktoś nas będzie zaczepiał czy groził, to żeby zgłosić to zawsze dorosłym (K-1/
dz-11lat); znam takich, którzy nakłaniają, bo są przewrażliwieni na swoim
i dziecka punkcie (W-8/ch-11lat); Od rodziców wiem, że trzeba powiadomić
o czymś złym (K-14/ch-8lat); Rodzice raczej mówią, że jeżeli coś się dzieje, to
żeby powiedzieć pani (K-1/dz-11lat).
Jeżeli chodzi o nauczycieli, 18 dzieci (11 dziewczynek i 7 chłopców)
jest przekonanych, że dorośli w szkole nie uczą skarżyć: Dorośli uczą dzie-
75
ci skarżyć raczej w rodzinie, jak już. W szkole to się raczej wypleniają (W-13/
dz-11lat); Nie. Raczej są źli, jak się skarży (K-3/dz-9lat). 10 dzieci (5 dziewczynek i 5 chłopców) podaje przykłady na to, że nauczyciele namawiają do
skarżenia: Rodzice mówili. I w przedszkolu mówili. A teraz w szkole nauczyciele też namawiają do skarżenia (K-10/ch-10lat); Pan dyrektor i pani też mówi,
żeby skarżyć (K-9/dz-6lat); Na przykład nauczyciel mówi „słuchajcie, jeśli
Jasiu będzie rozrabiał to macie mi o tym powiedzieć”. No było tak parę razy
(K-6/ch-10lat).
Troje dzieci zaznacza, że sytuacje, które znają z autopsji dotyczą nie
skarżenia, ale informowania: Zdarzyła się taka sytuacja np. będą sprzedawać
w szkole narkotyki to macie powiedzieć. Ale to jest informowanie, nie skarżenie
(K-6/ch-10lat); Raczej namawiają do tego, żeby powiedzieć o tym, że coś się
dzieje komuś. Albo jak coś się dzieje sobie. Namawiają do informowania a nie
do skarżenia (W-2/dz-10lat); Tak, nauczyciele, tak jak rodzice uczą nas, żeby
powiedzieć, zawiadomić ich o tym, że dzieje się coś złego (W-7/ch-11lat).
Jeżeli chodzi o grupę rówieśniczą, jako „agendę edukacyjną skarżenia”,
9 dziewczynek i 3 chłopców jest przekonanych, że dzieci uczą się skarżenia
między sobą (W-1/dz-11lat). Są to rówieśnicy z klasy szkolnej lub z podwórka oraz rodzeństwo: jak się jest np. ze sobą 6 albo 3 lata w klasie to na pewno
się coś zbiera. Albo od rodzeństwa (W-2/dz-10lat); Inne dzieci uczą. Tak, jeżeli jest się młodszą siostrą albo bratem, w rodzinie. (…) Jeżeli ktoś nie wie jak
skarżyć, to można go nauczyć (W-5/ch-8lat); No kiedyś tam sama poradziłam
koleżance, bo kolega ją ciągle zaczepiał, po prostu ten... To powiedziałam: „powiedz to pani” (K-1/dz-11lat); Dzieci się namawiają – idź poskarżyć. Dzieciaki same sobie też udzielają takich rad (K-2/dz-10lat); Dzieci uczą siebie nawzajem skarżenia. Mówią „naskarż na nich”. No, a jeśli jedna osoba naskarży, to
druga będzie chciała naskarżyć na następnego (K-6/ch-10lat); Na podwórku to
tak. Jedna koleżanka namawiała, żeby naskarżyć. Ja powiedziałam, że nie
naskarżę, to ona powiedziała innej „naskarż, naskarż” – i ta naskarżyła (K-8/
dz-11lat). 9 dzieci (5 dziewczynek i 4 chłopców) jest przekonanych, że
nauczyło się skarżyć na etapie szkoły podstawowej od innych dzieci (W-10/
dz-11lat): Znaczy tak poważnie skarżyć to się nauczyłam dopiero w szkole.
W pierwszej – drugiej klasie (W-2/dz-10lat); W sensie, ja raczej nie skarżę, ale
jak już, to ze szkoły (W-13/dz-11lat).
6 dzieci (4 chłopców i 2 dziewczynki) uważa, że dzieci nie uczą się wzajemnie skarżyć. 10 dzieci nie potrafiło udzielić odpowiedzi na to pytanie.
Młode pokolenie nazywane „cyfrowymi tubylcami” otrzymuje informacje często zapośredniczone z mediów. Zapytano dzieci, czy spotkały się
z kwestią skarżenia w internecie, telewizji, czy może w książkach. Trzy
76
dziewczynki z Warszawy odpowiedziały negatywnie w przypadku każdego z wymienionych źródeł. 10 dziewczynek i 6 chłopców nie zarejestrowało takiego tematu ani w internecie ani w telewizji. Dwóch ośmioletnich
chłopców z Warszawy wskazywało na praktyki skarżenia w mediach
społecznościowych: Widziałem w internecie jak opisują jakieś słowa takie,
słówka namawiające, żeby skarżyć (W-4/ch-8lat); W internecie tak, bo kiedy
pokazują coś, co ktoś napisał na Twitterze, to zawsze ktoś skarży (W-5/ch-8lat).
Trzy dziewczynki z Warszawy podały przykłady literatury dziecięcej
i młodzieżowej, w których pojawił się wątek skarżenia: W książkach są
takie rzeczy. W szkole każą się uczyć wiersza „Skarżypyta” (śmiech) (W-2/
dz-10lat); Jak był „Koszmarny Karolek”, tam chyba ktoś skarży na Karolka
(W-3/dz-6lat); Znaczy w książce, jak miałam lekturę, to tam była taka Kasia,
która wszystko źle robiła, bo chciała być najlepsza w klasie, wszystko robić
pierwsza i dzieci się na nią skarżyły do pani. To w takiej czytance lub coś. To
była książka „Oto jest Kasia” (W-12/dz-9,5lat).
Czterech chłopców nie udzieliło odpowiedzi na to pytanie.
Jak wynika z wcześniejszych deklaracji, dziecko, które skarży, staje
przed dylematem moralnym: „Czy mam zdradzić przyjaciela, nadużyć jego
zaufania, czy mam siedzieć cicho, kiedy on robi coś złego?” Jeszcze trudniejsza dla uczestniczących w badaniu jest sytuacja, gdy dotyczy to rodziców i krewnych. Pewnym wyjątkiem okazuje się być rodzeństwo (zwłaszcza młodsze lub w podobnym wieku), na które należy „donosić” rodzicom.
16 uczestników wywiadów (8 dziewczynek i 8 chłopców) jest przekonanych,
że dzieci nie powinny skarżyć na rodziców i swoich najbliższych krewnych
w sferze publicznej: Mama by mi nie pozwoliła. Jestem za mała na takie rzeczy (W-1/dz-11lat); Na pewno nie. Nie. Nie powinni (W-3/dz-6lat); Nie powinny. Nie można skarżyć na rodziców (Dz-2/K-10lat); Nawet gdyby mnie
mama biła, to nawet wtedy nie (K-11/ch-7lat); Na pewno NIE. Okropnie nie
(K-12/ch-9lat).
12 dzieci jest odmiennego zdania. 6 dziewczynek i 3 chłopców widzi
konieczność zgłoszenia skargi organom zewnętrznym: Jak się dzieje coś
złego to trzeba (K-13/dz-8lat), zwłaszcza w przypadku stosowania przez
rodziców przemocy fizycznej: Jeżeli tak bardzo mocno im się coś dzieje np.
rodzic bije dziecko, albo stosuje przemoc taką psychiczną, to jest właściwe zachowanie. Powinny (W-2/dz-10lat); Mogłoby to dotyczyć alkoholizmu w rodzinie, kiedy jest przemoc i patologia w rodzinie. Jeśli jest trudna sytuacja, bicie
w domu. Ale nie traktuję tego jako skarżenia (W-7/ch-11lat); Nie. No chyba
tylko jakby było bite, albo znęcane, to tak (K-8/dz-11lat); Zależy, co by się
działo, no gdyby na przykład rodzice namawiali do czegoś złego dzieci, czy je
77
bili (K-15/ch-9lat); No nie, chyba, że na przykład mama się tobą w ogóle nie
opiekuje. (…) Jeśli cię mama na przykład zaniedbała, to się dzwoni (W-11/
dz-9,5lat); Gdy rodzic bije dziecko, nie dba o nie (K-6/ch-10lat). Dwoje dzieci
z Kalisza zalicza do takich sytuacji zmuszanie przez rodziców do picia
alkoholu lub zażywania innych używek: Tak, na przykład jak biją dziecko,
bo nie chce jeść tego, czego nie powinno. Piwa nie powinno, czy kawy i zmuszają
go (K-10/ch-10lat); Że jak jakiś dorosły każe pić jakiś alkohol (K-9/dz-6lat).
Jedenastolatka z Warszawy jako jedyna mówi o tym, że dzieci mają prawo
do zgłoszenia destrukcyjnych zachowań dorosłych w rodzinie: Mają prawo.
Ale jeżeli ta sytuacja wygląda jakoś, że rodzice się ciągle kłócą o takie rzeczy
ważne, albo tata bije mamę, to wtedy należy. Ale jeżeli takie drobnostki, takie
naprawdę drobne drobnostki, no to niezbyt właśnie (W-13/dz-11lat).
Dzieci, chociaż widzą możliwość lub konieczność takich zgłoszeń
w wymienionych przypadkach, z trudem wyobrażają sobie sytuację, w której same donoszą na swoich rodziców, rodzeństwo lub innych krewnych
do instytucji/urzędu. 25 dzieci (15 dziewczynek i 10 chłopców) twierdzi,
że nie spotkali się nigdy z taką sytuacją: Nie słyszałam o tym, żeby jakieś
dziecko poskarżyło na rodziców np., że je biją albo coś mu robią (K-5/dz-9lat);
Z taką sytuacją to się nie spotkałem jeszcze (K-6/ch-10lat).
Dziesięciolatek słyszał o takim przypadku w telewizji: Słyszałem na
przykład o tym, że, to było w telewizji, że dziewczynkę na przykład w zimę, to
kazali jej tylko jeść śniadanie, nie mieli nawet kolacji i ona w końcu im powiedziała, bo to byli rodzice zastępczy, to oni zostali zaaresztowani (K-10/ch-10lat).
Dwoje dzieci z Warszawy wspomina o znanych im nieudanych, niezrealizowanych próbach skarg na rodziców: Znaczy, mam jedną taką koleżankę,
co tam dzwoniła, ale to raczej dlatego, żeby pogadać i tak dalej, niż żeby naskarżyć (W-13/dz-11lat); Sara, moja siostra, czasami chciała naskarżyć na
rodziców, ale jej się nigdy nie udawało (W-5/ch-8lat). Dwie dziewczynki i 1
chłopiec traktują takie próby z dozą ironii lub nawet krytyki: Chyba, że np.
mamy jakiegoś mądralę w klasie, który mówi, że rodzic mu zakazał dostępu do
telefonu i mówi, że go pozwie do sądu (śmiech) (W-2/dz-10lat); A nie, że coś
takiego, że „mama mi mówiła, żebym zjadła ten obiad”. No można powiedzieć,
ale to swojej rodzinie. Bo tak komuś obcemu, np. nauczycielowi to nie bardzo,
żeby się mieszał w kogoś sprawy. Słyszałam od koleżanek, że mówi się nieraz
nauczycielowi, że rodzice mówią coś niemiłego albo każą im posprzątać pokój
(K-4/dz-11lat).
Dzieciom ogromną trudność sprawiło podanie nazwy instytucji, do
której mogłyby zgłosić wszelkie nieprawidłowości w zachowaniu swoich
rodziców, rodzeństwa, dalszych krewnych. W 10 przypadkach (7 dziew-
78
czynek i 3 chłopców) wymieniały policję: Moim zdaniem to na policję powinien się zgłosić, albo zadzwonić albo po prostu pójść na policję i powiadomić
(W-2/dz-10lat); Na policję. Ale nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. W szkole raczej nie, wolałabym na policję iść, niż tak gadać w szkole (K-1/dz-11lat);
Powiedziałbym policjantowi (K-11/ch-7lat); Może na policję, czy coś takiego
(W-11/dz-9,5lat).
Pojedyncze wypowiedzi chłopców dotyczyły takich instytucji, jak
opieka społeczna: Można, nawet trzeba powiedzieć o tym opiece społecznej,
jakieś Pogotowie Społeczne (W-7/ch-11lat); Rzecznik Praw Dziecka: Ja bym
zadzwonił do Rzecznika Praw Dziecka albo do takiej osoby, gdzie po prostu
mogę się zwrócić o pomoc (K-6/ch-10lat). Dwie dziewczynki z Warszawy
wybrałyby infolinie pomocowe: To, co mi przychodzi na myśl to numer zaufania i tyle (W-13/dz-11lat); Na numer alarmowy. Sama nie wiem (W-11/
dz-9,5lat).
Połowa dzieci (7 dziewczynek i 7 chłopców) przyznała, że nie zna
takiej instytucji.
Podsumowanie
Przekonanie, że skarżenie nie jest zachowaniem właściwym, jest dość
powszechne w grupie dzieci uczestniczących w badaniu. Jest ono wprost
„kalką” komunikatów wygłaszanych przez dorosłych uczestników wywiadów. Główną przyczyną skarg jest subiektywne poczucie krzywdy. Wśród
grupy uczestników badania jest ono najczęściej wywołane „szkodami
moralnymi”, jak nazywał je Jan Zborowski w swoich badaniach z lat 50.
(pobicie, obrazy słowne, używanie „brzydkich” wyrazów itp.)18, dzisiaj
określanymi jako akty przemocy. Częste jest poczucie krzywdy materialnej (zabieranie oraz psucie i niszczenie wartościowych dla poszkodowanego dziecka przedmiotów), najrzadziej zgłaszana jest szkoda społeczna,
która polega na przekraczaniu norm obowiązujących w rodzinie lub w grupie rówieśników, przynosząca materialny lub moralny uszczerbek całej
grupie (przekroczenie norm regulaminu uczniowskiego, zniszczenie lub
uszkodzenie jakiegoś przedmiotu należącego do rodziców, do klasy). Skargi wynikają z powstałej w danej chwili sytuacji, w której dziecko czuje się
zagrożone lub skrzywdzone. Od skarg sprowokowanych należy odróżnić
18 J. Zborowski, Analiza pedagogiczna skargi szkolnej, Polska Akademia Nauk, Państwowe Wydawnictwo
Naukowe, Warszawa 1959, s. 22.
79
skargi spontaniczne, polegające na samorzutnym oskarżaniu innych. Są
one na ogół nieuzasadnione.
Podobnie, jak w badaniach Zborowskiego, uczestnicy wywiadów
rozróżniają 3 kategorie skarżących: tych, których skargi dotyczą przekroczeń poważniejszych i są dostatecznie uzasadnione, tych, którzy oskarżają w sprawach błahych i wreszcie oszczerców, którzy donoszą bezpodstawnie. Dzieci często skarżą, ponieważ trudno im odróżnić, co jest szkodliwym,
a co nieszkodliwym zachowaniem lub co jest dobrym, a co złym sekretem.
Bywa i tak, że dzieci czerpią korzyści ze swojego skarżenia (w świecie dorosłych wydaje się to być częste). Z wypowiedzi dzieci wynika, że skarżenie bywa nagradzające, bo ułatwia im relacje z rówieśnikami i pomaga
zdobyć aprobatę osób, na których im zależy lub na których chcą zrobić
dobre wrażenie. Rodzice, nauczyciele, którzy są nadmiernie wdzięczni za
przekazane informacje, na pewno wzmacniają tę skłonność, nie jest to
jednak zbyt częste zachowanie, jak wynika z opowiadań dzieci na temat
reakcji dorosłych na ich skarżenie.
Wypowiedzi zarówno dzieci biorących udział w badaniu, jak i rodziców wskazują na to, że dorośli starają się nie ignorować dziecięcych skarg.
Według deklarowanej wizji rodziców, należy omawiać konflikt i rozstrzygać go wraz z dziećmi, zachęcać dzieci zaangażowane w konflikt do samodzielnego rozwiązania. Reakcjami określanymi przez rodziców uczestniczących w badaniu jako nieprawidłowe są narzucanie sposobu rozwiązania
konfliktu i samodzielne go rozstrzyganie, tłumienie konfliktu. Na podstawie odpowiedzi dzieci wyodrębniono jednak inne kategorie zachowań
dorosłych: rozstrzyganie kwestii spornych poprzez swoisty układ kar
(najczęściej stosowany sposób, które dzieci rozumieją jako zadośćuczynienie dla skarżącego), wygaszanie konfliktu lub okazywanie niechęci lub
zniecierpliwienia.
Dzieci biorące udział w badaniu zwracają się najczęściej ze skargami do
nauczycieli, bo większość konfliktów przeżywają w szkole. Opisywane
w wywiadach reakcje nauczycielek na skarżenie w zasadzie nie stwarzają
możliwości podejmowania przez dzieci prób samodzielnego wyjścia z sytuacji trudnej i nie pokazują, jak radzić sobie z sytuacją konfliktu. Wśród
preferowanych sposobów brakowało takich, w których występowałoby
wyraźne wypracowanie rozwiązania. Zarówno dzieci, jak i rodzice przyznają wielokrotnie, że wynika to z niepoważnej, błahej przyczyny skarżenia.
Dzieci uczestniczące w badaniu twierdzą, że rodzice w trosce o ich
bezpieczeństwo sugerują, żeby sygnalizowały nauczycielowi, „kiedy dzieje
się coś złego”. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że wychowują w ten
80
sposób „małego skarżypytę”, który nie zawsze jest w stanie obiektywnie
ocenić skalę zagrożenia i który szybko może nabrać przekonania, że sam
nie da sobie rady i w każdej konfliktowej sytuacji zacznie zwracać się do
kogoś starszego. W przekonaniu dzieci uczestniczących w badaniu, skarżenia „uczą” również rówieśnicy, powielając ten sam schemat rozwiązywania dziecięcych problemów.
Wnioski końcowe
Przedstawiona analiza wyników badań mieści się w obszarze socjologii
życia codziennego ze względu na poszukiwanie sensu, pogłębionej interpretacji tego, co dzieje się w życiu uczestników badania, a co ukryte dlatego, że czynią to bezrefleksyjnie, rutynowo, wręcz nawykowo. Rozmowy
z dziećmi i rodzicami na temat pospolitego zdarzenia, jakim jest skarżenie/
donoszenie, obrazują „sztukę aktywności codziennej”, którą biorący udział
w badaniu stosują w sekwencjach życiowych praktyk19.
Istnieje pewna stałość, pewien porządek w sposobie interpretowania
skarżenia w obu grupach uczestniczących w badaniu. Chociaż deklarowane reakcje na skarżenie i donoszenie nie są specyficzne ze względu na
miejsce zamieszkania lub płeć respondentów, większość biorących udział
w badaniu przedstawia analizowaną praktykę w negatywnym świetle.
Warto powrócić we wnioskach końcowych do trzech obszarów analizy,
nawiązujących do zagadnień poruszanych w rozmowach z dziećmi i dorosłymi. Pierwszy z nich dotyczył społecznego i moralnego kontekstu skarżenia/donoszenia w ocenie uczestników wywiadów.
Deklaracje dzieci uczestniczących w badaniu świadczą o tym, że
przyjęły one pewien system zasad i potrafią rozgraniczać to, co dobre
i złe. Kiedy dziecko opowiada o cudzym zachowaniu, chcąc jedynie zaszkodzić, osłabić pozycję albo zmienić nastawienie innych do danej
osoby, to jest to skarżenie. Pozostałe przypadki należy traktować jako
praktyczną realizację wpajanych zasad. Postępowanie dziecka motywowane jest także innymi czynnikami niż jego wiedza moralna. Można
mówić o dużej dozie dziecięcego pragmatyzmu w ocenie skarżenia/donoszenia. Mamy do czynienia w uzasadnieniach dzieci z egocentryzmem
zorientowanym na unikanie kary i relatywizmem moralnym z orientacją naiwnie egoistyczną.
19 P. Sztompka, Zaufanie. Fundament społeczeństwa, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 33.
81
W ocenach skarżenia/donoszenia ważne okazały się nie tylko motywy postępowania jednostki, ale i standardy zewnętrzne, np. „powinnam
powiedzieć dorosłym o złym postępku koleżanki, ale dana jej obietnica
dotrzymania tajemnicy powinna być święta”. Dzieci nie oceniają skarżenia
wyłącznie ze względu na jego skutki, biorą również pod uwagę punkt widzenia i interesy innych osób, chociaż często w podjęciu decyzji o skarżeniu
rozstrzyga to, czy przynosi ono dziecku korzyści (rozstrzygnięcie konfliktu, zadośćuczynienie). Potwierdza to, jak sugerował Lawrence Kohlberg,
że dzieci w niektórych sytuacjach kierują się rozumowaniem moralnym
z niższych lub wyższych stadiów rozwoju.
W obu grupach uczestniczących w badaniu dominuje potrzeba aprobaty społecznej i przywiązanie do norm utrzymujących porządek społeczny. Występują również przejawy racjonalności instrumentalnej. Dzięki
odpowiedziom dzieci i dorosłych ustalono, że biorący udział w badaniu na
ogół uważają skarżenie za złe, chociaż nie wszyscy. Naganność tego zachowania zależy od autorytetów – głównie rodziców i nauczycieli. Uczestnicy badania nie uznają zasady skarżenia za ogólną w swym zakresie tzn.
odnoszącą się do każdego i wszędzie, ale tylko do niektórych ludzi, w pewnych sytuacjach. Uczestnicy wywiadów uzasadniali zasadę skarżenia/
donoszenia częściowo odwołując się do szkody, sprawiedliwości lub praworządności, ale wskazywali też na to, że obowiązuje lokalnie (w danej
rodzinie, szkole, dzielnicy) i ułatwia organizację ich życia. Wszystko to
wskazuje na oscylowanie praktyki skarżenia w obszarze normy konwencjonalnej – arbitralnej.
Czy zatem skarżenie to przejaw złego wychowania, czy raczej ważna
kompetencja społeczna?
W Polsce „donos” jest pojęciem, które znajduje się na czarnej liście
grupowego kodeksu etycznego. Każde dziecko wie, że nikt nie lubi skarżypyty. Z przeprowadzonych badań wynika jednak, że nie należy lekceważyć
dziecięcych skarg – mogą zawierać ważne informacje dotyczące bezpieczeństwa dzieci. Co prawda, odruch dbałości o bezpieczeństwo czasem
przeradza się u dziecka w skarżenie, a w skrajnych przypadkach w donosicielstwo, co może być dla rodziców sygnałem do korekty ich metod wychowawczych. Jednak przekazywanie dzieciom informacji, że skarżenie
zawsze jest złe to niebezpieczne i oceniające uogólnienie. Część dzieci może
potraktować dosłownie taki przekaz, a tymczasem skarżenie, które jest reakcją na przemoc, zakłócanie porządku społecznego lub łamanie prawa,
jest według uczestników wywiadów jak najbardziej uzasadnione, a wręcz
wskazane. Jeśli chodzi o dorosłych, to w naszym społeczeństwie tego typu
82
„donoszenia” często brakuje. Wskazanie winnego, wydanie prawdy, pomoc
w wyjaśnieniu jakiegoś zajścia, szukanie w ten sposób pomocy u innych
jest źle postrzegane wtedy, gdy dotyczy to płaczących za ścianą bitych
dzieci, pijanych krewnych wsiadających za kierownicę, niebezpiecznego dla
otoczenia, agresywnego psa sąsiada.
Rodzice uczestniczący w badaniu są zwolennikami tezy, że w rodzinie
powinniśmy uczyć się rozpoznawać więzi łączące nas z kulturą publiczną
i dostrzegać sposoby, w jakie możemy być przez jej agendy monitorowani.
Według dzieci i rodziców uczestniczących w badaniu na skarżenie/donoszenie ma wpływ intensywność i rodzaj treningu społecznego w grupie
znaczących innych. Uczestnicy badania od dzieciństwa negocjują z nimi
role i znaczenia, czerpane z kulturowego repertuaru i odnoszone do własnego doświadczenia. Skargi dziecięce są efektem nakładania się indywidualnych, rodzinnych i pozarodzinnych czynników. Agendy socjalizacyjne,
które według uczestników badania biorą udział w przyswajaniu przez
dziecko zasad skarżenia/donoszenia to oprócz rodziny, grupa rówieśnicza,
przedszkole, szkoła, Kościół. Mechanizmy socjalizacji pierwotnej (obserwacja, naśladownictwo, modelowanie, internalizowanie) są kluczowe dla
ukształtowania się zwyczaju skarżenia/donoszenia wśród uczestniczących
w badaniu dzieci i dorosłych w okresie dzieciństwa.
Uczestnicy wywiadów są zgodni, że zadaniem dorosłych jest uczenie
dzieci umiejętności społecznych. Wypowiedzi starszych i młodszych uczestników badania dowodzą, że sytuacja skarżenia to także kwestia kompetencji emocjonalnych, pozwalających radzić sobie dziecku z własnymi
i cudzymi emocjami. W grę wchodzi ogromna różnorodność uczuć i pragnień. Z jednej strony jest to poczucie krzywdy, strach, bezradność, bezsilność, poczucie zagrożenia. Z drugiej to chęć potwierdzenia zasad lub poczucie osamotnienia, niedocenienia, chęć zdobycia za wszelką cenę aprobaty, zazdrość, chęć zemsty, wyrządzenia komuś krzywdy, osiągnięcia
korzyści wizerunkowych.
Skarżenie i donoszenie to pewne formy komunikacji, określają związki zachodzące między ludźmi. Polegają na dzieleniu się znaczeniami wymagającymi uzgodnienia definicji sytuacji. Są to praktyki obejmujące
rozmaite możliwości kodowania. Przeprowadzone badania dobitnie pokazały, że w Polsce zmagamy się w sferze prywatnej i publicznej z rozróżnieniem pomiędzy skarżeniem i donoszeniem. Sugerowali to wielokrotnie
zarówno dorośli, jak i młodsi uczestnicy wywiadów, proponując jednocześnie rzadziej używane określenia, jak sygnalizowanie, czy po prostu mówienie. Skarżypytą na ogół określane jest dziecko, które informuje nauczycie-
83
li, rodziców o niewłaściwym – według niego – zachowaniu innych dzieci.
Mimo tych skojarzeń, łatwo dokonać analogii do świata dorosłych, gdzie
skarżypytę zastępujemy określeniem „donosiciel”. Eufemistycznie powiedzielibyśmy, że mała skarżypyta to osoba nadmiernie informująca, ale
w narracji społecznej obecne są nadal skojarzenia z kapusiem, który na
stałe wszedł do repertuaru środków opisu rzeczywistości. W chaotycznej
narracji publicznej niektóre słowa, a nawet metafory dotyczące skarżenia
kojarzone są z donoszeniem. Prowadzi to do rozmycia pojęć lub mylnego
zastosowania terminów, w efekcie bycie skarżypytą to nadal „wstyd i kicha”20.
Warto się zastanowić nad tym, czy socjolog badając stosunek dzieci
i dorosłych do skarżenia i donoszenia, powinien przyjąć stanowisko obiektywnego obserwatora, czy też jako komentator angażować się w narrację
publiczną, pomagając porządkować i interpretować aktualne problemy
i zjawiska. Trudno nie zgodzić się z Marią Ossowską, która twierdzi, że
zjawisko donosicielstwa „nastręcza uczciwemu człowiekowi niejedną wątpliwość i naraża go na różne konflikty, na których rozstrzygnięcie trudno
o uniwersalne przepisy, (…) znajdzie się znaczna liczba sytuacji, które
każdy musi rozstrzygnąć we własnym sumieniu”21.
20 N. Tur, Nie lubię, gdy dzieci skarżą się na innych, ale są dwie sytuacje, w których je do tego zachęcam, nishka.pl,
http://www.nishka.pl/nie-badz-skarzypyta-chyba-ze/ (20.07.2018).
21 M. Ossowska, Normy moralne. Próba systematyzacji, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1970,
Komentarze
Prześlij komentarz