Tu Zachód znika z półek. Polak mieszkający w Moskwie widzi, jak zmienia się życie Rosjan
- Do Rosjan nie do końca dociera to, co się stało. Słyszeli o sankcjach, wiedzą, że kolejne firmy będą się zamykać. Niektórzy panikują, żyją w napięciu, ale większość zaciska zęby i uznaje, że tak jest i trzeba to przeczekać. Ale ciężkie czasy gospodarcze dopiero nadejdą - mówi Wirtualnej Polsce Leon Bater, Polak mieszkający i studiujący w Moskwie.
Sankcje już bolą Rosjan
Sankcje już bolą Rosjan
Źródło: Reuters, fot: STAFF / Reuters / Forum
null-22%
699989.99
null-21%
25900329.00
null-26%
47999649.00
null
null-33%
19900299.00
null-37%
34999559.99
null-48%
12900249.00
null
null-36%
42900679.00
null-40%
17900299.00
null-33%
399959.99
null
null-19%
15600195.00
null-57%
42491999.00
null-43%
7900139.00
null
W mediach społecznościowych pojawia się bardzo wiele zdjęć z Rosji, na których widać mieszkańców tego kraju stojących w kolejkach przede wszystkim do sklepów czy punktów gastronomicznych z produktami zachodnich firm. To efekt decyzji większości największych światowych korporacji, które ograniczają albo zamykają swoją działalność w kraju rządzonym przez Władimira Putina.
Do tego dochodzą sankcje i mnóstwo ograniczeń gospodarczych, które nakładają na Rosję kraje Zachodu (i nie tylko). Z tym wszystkim muszą radzić sobie Rosjanie - choć oczywiście to niewiele w porównaniu z koszmarem, z którym mierzą się bombardowani i ostrzeliwani przez rosyjskie wojsko Ukraińcy.
Jak wygląda dziś codzienność Rosjan w Moskwie? Jak zareagowali na inwazję, o której… właściwie nic nie wiedzą? O to zapytaliśmy Polaka, który mieszka i studiuje w tym mieście.
Centrum handlowe w Rosji
Twitter
Źródło: Twitter, fot: Nienzany
Moskwa. "Symbolem paniki kolejki przed każdym McDonald'sem"
- W pierwszych dniach inwazji było widać, że coś się dzieje. Można było dostrzec u niektórych oznaki jakiejś paniki. Ale to nie trwało długo, wszystko się dość szybko w Moskwie unormowało. Przez kilka dni było spokojnie, po czym zaczęły docierać do ludzi informacje o sankcjach oraz zamykaniu się sklepów zachodnich marek. No i znowu się zaczęła panika, której symbolem są kolejki przed każdym McDonald'sem - bo zamykają je w Rosji w poniedziałek - mówi nam Leon Bater.
d1qki7b
Jak podkreśla, nadal wielu osobom udziela się nerwowy nastrój, jednak nie dotyczy to wszystkich. - Oczywiście ludzie stali i nadal stoją przed bankomatami w kolejkach, chcą wypłacać pieniądze, "ściągać walutę" ze swoich kart - przyznaje nasz rozmówca. - Ja się tej panice nie chcę poddawać. Moje karty działają, staram się żyć spokojnie. Chociaż zdarzają się trudności, na przykład w metrze nie mogłem zapłacić kartą on-line - opowiada Polak mieszkający w Moskwie.
Mężczyzna przekonuje, że irytacja w społeczeństwie może dopiero zacząć narastać, bo w tej chwili firmy, które zapowiedziały wycofanie się z rynku rosyjskiego, jeszcze funkcjonują. - Na razie wszystko w sklepach jest. Ale wkrótce zniknie. I wtedy może wrócić panika, a na pewno duże napięcie. Życie w Moskwie może być ciężkie - przewiduje Bater.
Wspomina o wysokich cenach, na przykład gigantycznych podwyżkach cen produktów wytwarzanych przez producenta Coca-Coli. - Zamykają się też takie sklepy jak Ikea, Zara, H&M - wymienia.
Komentarze
Prześlij komentarz