Agonia rubla
Agonia rubla
Wyparowało kilkaset miliardów dolarów należących do Rosji. Zachód uznał, że po ataku na Ukrainę Rosjanie po prostu nie zasługują na te pieniądze - pisze w "Polityce" Łukasz Wójcik.
Władimir Putin
Władimir Putin
Źródło: Getty Images, fot: Mikhail Svetlov
null-49%
19201379.90
null-25%
449959.99
null-63%
10191279.90
null
null-50%
19943399.00
null-20%
23900299.00
null-67%
199959.99
null
null-20%
33900429.00
null-15%
44900529.00
null-20%
19920249.00
null
Włodzimierz Lenin powiedział, że nie ma lepszego sposobu na rewolucję społeczną niż zepsucie pieniądza. Czy wiedział o tym również Władimir Putin, atakując Ukrainę?
Prezydent Rosji długo przygotowywał się do napaści. W wymiarze militarnym idzie mu nie za dobrze. Przygotowania finansowe wyglądały dużo solidniej, ale nawet przy zwycięstwie militarnym mogą się skończyć faktycznym bankructwem państwa rosyjskiego, zniszczeniem jego gospodarki i śmiercią rubla.
Skandal w Austrii. Wyszło na jaw, co Putin podarował szefowej MSZ
Putin nie przewidział, że Zachód w sprawie sankcji posunie się tak daleko. Przed agresją na Ukrainę mówiło się, że stworzył "twierdzę Rosja", gromadząc rekordowe rezerwy walutowe. Od aneksji Krymu Rosja podwoiła je do równowartości 630 mld dol. Putin zapewne założył, że taka suma obroni Rosję przed finansowym odwetem. Tak się jednak nie stało, gdyż Zachód nie tylko wykluczył Rosję z systemu SWIFT, umożliwiającego międzynarodowe transakcje międzybankowe, ale też bezceremonialnie odciął Rosjan od rezerw walutowych, które zazwyczaj służą do obrony własnej waluty.
d36nzb1
1.
Efekt? Od dwóch tygodni trwa beznadziejna reanimacja rubla. Kreml nakazał wszystkim rosyjskim eksporterom, w tym eksporterom ropy, gazu i węgla, sprzedanie 80 proc. swoich oszczędności w obcych walutach. Miało to powstrzymać spadek wartości rubla bez wydawania państwowych rezerw walutowych. Władze zakazały zagranicznym inwestorom sprzedaży rosyjskich papierów wartościowych, wywożenia twardej waluty z kraju oraz pozwoliły na spłatę obcowalutowych kredytów w rublach. Kilka dni później bank centralny Rosji poszedł krok dalej i w praktyce odebrał (oficjalnie: "zamroził" na pół roku) obywatelom dostęp do lokat w obcych walutach.
Na niewiele się to zdało, bo jednocześnie trwa zamykanie rosyjskiej gospodarki. Tylko w zeszłym tygodniu z kraju wycofało się ponad dwieście zachodnich korporacji, z takimi symbolami kapitalizmu, jak McDonald, Coca-Cola czy Apple. A proces tego zamykania – również na rosyjskie surowce energetyczne, co w zeszłym tygodniu zrobili Amerykanie – może być dla Moskwy bardzo kosztowny.
Chińczycy dystansują się do Putina. Mocne sygnały popłynęły z Pekinu
Rosyjskie dochody (nie przychody) ze sprzedaży ropy i gazu ziemnego w 2021 r. wyraźnie przekroczyły prognozy i wyniosły 119 mld dol., czyli ponad 36 proc. budżetu państwa. Tu od wybuchu wojny niewiele się zmieniło - Europa i USA płacą dziś Kremlowi za surowce energetyczne mniej więcej miliard dolarów dziennie. Zadziałać może presja zachodnich społeczeństw na swoje rządy - w ramach argumentu, że utrzymywanie jakichkolwiek relacji handlowych z Rosją de facto współfinansuje jej agresję na Ukrainę.
Podobnie rzecz się ma z rosyjskimi instytucjami finansowymi i korporacjami. Największy rosyjski pożyczkodawca Sbierbank musiał zamknąć swoje europejskie oddziały, bo po prostu zabrakło mu gotówki. W pewnym momencie akcje Sbierbanku czy takich rosyjskich gigantów jak Gazprom na giełdzie w Londynie traciły ponad 90 proc. przedwojennej wartości. W odpowiedzi Kreml zbił termometr, zamykając do odwołania moskiewską giełdę.
Komentarze
Prześlij komentarz