„Wydaje mi się, że istnieje rozłam w populacji niemieckiej”
„Wydaje mi się, że istnieje rozłam w populacji niemieckiej” – powiedział Malinowski. „Jesteś oczywiście po prawej stronie spektrum, a wśród konserwatystów powiedzieliby: 'Cóż, oni po prostu odzyskują to, co zawsze było ich, i nie ma w tym nic złego', podczas gdy ty masz, ja powiedziałbym, że większość ludzi czuje, że dzieje się tutaj coś bardzo dziwnego”.
Negocjowane dzieła sztuki i antyki były w rękach publicznych od 70 lat, a Malinowski mówi, że dla wielu osób w Niemczech było zaskoczeniem, że to wszystko może potencjalnie stać się czyjąś prywatną własnością. (Hennig twierdzi, że Hohenzollernowie nie mają zamiaru usuwać przedmiotów z muzeów.) „Myślę, że nawet dla większości obywateli niemieckich jest zaskoczeniem, że istnieje coś takiego jak dawna rodzina królewska” – powiedział Malinowski. Należy do grupy historyków, m.in. Kariny Urbach, która dostrzega wyraźny związek między dawną rodziną królewską a powstaniem nazistów. Należy również do grona historyków, gazet i polityków, wobec których Hohenzollernowie stoją pod presją prawną w sprawie oświadczeń dotyczących negocjacji.
W przeciwieństwie do innych członków niegdyś dominującej klasy szlacheckiej, byli członkowie rodziny królewskiej w Niemczech nie są przedmiotem większej uwagi opinii publicznej. Kiedy Georg Friedrich i jego rodzina przenieśli się do Poczdamu w 2018 roku, Gala, niemiecki magazyn poświęcony europejskim rodzinom królewskim, na krótko odwrócił się od swojego głównego zainteresowania brytyjskich książąt i księżnych, by opublikować krótki artykuł na temat przeprowadzki, umieszczając go w sekcji zatytułowanej „ Inne domy królewskie i książęce”.
Przywileje prawne rodzin szlacheckich zostały zniesione wraz z założeniem Republiki Weimarskiej w 1919 roku, ale większość z nich zdołała zachować przynajmniej część swoich posiadłości, w tym zamki, lasy i duże połacie gruntów rolnych.
Choć od dawna pozbawiona władzy, niemiecka arystokracja nadal istnieje. Przywileje prawne rodzin szlacheckich zostały zniesione wraz z założeniem Republiki Weimarskiej w 1919 roku, ale większość z nich zdołała zachować przynajmniej część swoich posiadłości, w tym zamki, lasy i duże połacie gruntów rolnych. Niektórym udało się przekształcić te spadki w dobrze prosperujące firmy. W dalszym ciągu przekazywane są także dziedziczne tytuły arystokratyczne, najczęściej w postaci partykuły „von” w nazwiskach, co nie jest rzadkością w społeczeństwie niemieckim. Na przykład przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen otrzymała ten tytuł, gdy wyszła za mąż za rodzinę byłych niemieckich szlachciców. Prawdopodobnie w Niemczech są tysiące noszących taki arystokratyczny rodowód, ale tylko te z kilku rodzin mają rezydualne bogactwa związane z tytułem, w tym Dom Bawarii, Dom Fuggerów, Dom Hanowerski, Dom Heski, a przede wszystkim Dom Hohenzollernów. Ale bogactwo niekoniecznie przyciąga zainteresowanie opinii publicznej. Kiedy ślub Georga Friedricha w 2011 roku był transmitowany w telewizji krajowej, prasa zauważyła brak entuzjazmu wśród niemieckiej publiczności. „Panuje obojętność” – zauważył jeden z nich.
Hennig przekonuje, że niemieckie media dopiero teraz zwracają tak baczną uwagę na rodzinne negocjacje, ponieważ ujawnione dokumenty dawały fałszywe wrażenie, że zawierano tajne interesy. „To bardzo dyskretna osoba. Nie sprzedaje swojego życia prywatnego” – powiedział Hennig o Georgu Friedrichu.
Negocjacje są znane opinii publicznej od 2014 roku, mówi, a to, co zostało opisane w prasie w ostatnich miesiącach, wypacza roszczenia rodziny. Jak w przypadku każdego postępowania prawnego, przekonuje, całkowicie właściwe jest, aby negocjacje odbywały się za zamkniętymi drzwiami. „Rodzina królewska nie domaga się więcej praw niż osoba cywilna, ale też nie prosi o mniej” – powiedział Hennig.
Komisarz Federalny ds. Kultury i Mediów, który wraz z landami Berlin i Brandenburgia uczestniczy w tych negocjacjach, odmówił udzielenia wywiadu.
Malinowski mówi, że niezależnie od tego, czy Hohenzollernowie chcą być w centrum uwagi, czy nie, pozycja i rola rodziny w historii kraju sprawia, że jej wniosek o odszkodowanie znacznie różni się od innych spraw – i dlatego zasługuje na dokładniejszą analizę.
„Cokolwiek książę koronny robi w latach dwudziestych, ma znaczenie symboliczne, ponieważ będzie go obserwować wiele osób, miliony ludzi i znanych konserwatystów. A jeśli wyśle wiadomość do prawego skrzydła, burżuazji i szlachty w kraju, mówiąc: „Noszę swastykę i popieram Hitlera”, to ma to wpływ. Ale dla historyków udowodnienie tego jest prawie niemożliwe” – powiedział Malinowski.
„Gdyby chodziło tylko o to, żeby dowiedzieć się, czy ten człowiek sympatyzuje z nazistami, to moja odpowiedź byłaby w 100 procentach jasna: tak, miał i tak, na początku III Rzeszy kolaborował z Hitlerem i nazistami. . Nie sądzę, żeby wielu historyków sprzeciwiało się temu – powiedział.
Dla niektórych powiązania między rodziną Hohenzollernów a nazistami są zbyt oczywiste, by je zignorować. Brandenburski oddział Die Linke, niemieckiej lewicowej partii politycznej, zajął stanowisko
Komentarze
Prześlij komentarz