CiekawostkiHistoryczne.pl > Historia życia codziennego i obyczajów > Dlaczego Niemcy bali się Żydów? Dlaczego Niemcy bali się Żydów?
CiekawostkiHistoryczne.pl > Historia życia codziennego i obyczajów > Dlaczego Niemcy bali się Żydów?
Dlaczego Niemcy bali się Żydów?
DWUDZIESTOLECIE MIĘDZYWOJENNE
02.11.2015 | Autor:
Ewelina Olaszek
Właśnie za pomocą takich plakatów narodowi socjaliści podsycali wśród Niemców antysemityzm (źródło: domena publiczna).Dziś często uważa się, że Holokaust był efektem szaleństwa jednego człowieka. Ludobójstwo nie mogło jednak zaistnieć bez wytworzenia zbiorowej niechęci wobec Żydów. Jakie lęki tkwiły w Niemcach przed wojną i jak wykorzystała je nazistowska propaganda? I co tak naprawdę myślał o Żydach sam Hitler?
Przed wojną Niemcy zamieszkiwało około pół miliona Żydów, którzy stanowili zaledwie jeden procent niemieckiego społeczeństwa. Co więcej, wyróżniali się oni przede wszystkim stopniem asymilacji z miejscową ludnością. Jak wspomina Timothy Snyder w swojej najnowszej książce „Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie”:
Znaczna część z nich zasymilowała się ze społeczeństwem niemieckim językowo i kulturowo. W istocie, niemiecka kultura wysoka początku XX wieku […], była w znacznej mierze dziełem Żydów. Większość Niemców nie widywała ich w życiu codziennym i nie miała szczególnej wprawy w odróżnianiu Żydów od nie-Żydów.
W jaki więc sposób Żydzi z niesprawiających problemów sąsiadów stali się podludźmi, których należało wytępić?
Patrioci czy tchórze?
Wybuch I wojny światowej w 1914 roku, choć na początku nic tego nie zapowiadało, stał się zalążkiem antysemityzmu. Niepowodzenia na froncie i zwiększone potrzeby zbrojeniowe zasiały ferment wśród niemieckich rzemieślników, rolników i sklepikarzy, którzy stali się ofiarami wojennego kapitalizmu.
Mit "ciosu w plecy" rzekomo zadanego Niemcom przez Żydów, stał się jednym z fundamentów teorii głoszonych przez Hitlera (źródło: domena publiczna).
Mit „ciosu w plecy” rzekomo zadanego Niemcom przez Żydów, stał się jednym z fundamentów teorii głoszonych przez Hitlera (źródło: domena publiczna).
Rozpoczęły się pytania o to, kto przelewa krew za ojczyznę, a kto wykręca się od walki. W ten sposób doszło do spisu Żydów przeprowadzonego przez Ministerstwo Wojny w 1916 roku.
Miało to podtekst rasowy – sprawdzano zarzuty o tchórzostwo, które miało być uwarunkowane etnicznie. Szybko okazało się jednak, że wśród Żydów nietrudno odnaleźć patriotów – podczas wielkiej wojny za Niemcy walczyło ponad 12 tysięcy żydowskich żołnierzy.
Spis zasiał jednak ziarno nienawiści i zazdrości. Dotyczyło to szczególnie żydowskich przedsiębiorców zbijających kokosy na wojnie, takich jak czołowy dostawca surowców dla niemieckiego wojska, Walter Rathenau. Powodowało to złudne wrażenie bogactwa Żydów w czasie, gdy przeciętny mieszkaniec Berlina nie miał co włożyć do garnka.
Artykuł został oparty między innymi na książce Timothy’ego Snydera pt. „Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie” (Znak Horyzont 2015).
Artykuł został oparty między innymi na książce Timothy’ego Snydera pt. „Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie” (Znak Horyzont 2015).
Nóż w plecach
Koniec wojny w 1918 roku nasilił tylko te nastroje. Rozpoczęły się poszukiwania kozła ofiarnego. Winą za klęskę Niemiec obarczono Żydów, oskarżonych o wbicie noża „w niemieckie plecy”, jakim miały być rzekome działania sabotażowe na polu polityki i gospodarki. Timothy Snyder pisze ponadto o poczuciu niesprawiedliwości, które dotknęło większość Niemców, w tym Adolfa Hitlera:
Jego interpretacja wyniku konfliktu wychodziła poza zakres zwykłego niemieckiego nacjonalizmu, a reakcja na porażkę tylko powierzchownie przypominała powszechną urazę spowodowaną utratą terytoriów. Z punktu widzenia Hitlera klęska Niemiec wskazywała na to, że wypaczona została struktura świata i stanowiła bezapelacyjny dowód, że nad naturą panują Żydzi. […]
Poczucie, że Niemcy zasługiwały na zwycięstwo, było oczywiście powszechne i to nie tylko wśród militarystów czy ekstremistów. Największy z niemieckich pisarzy, późniejszy przeciwnik Hitlera, Tomasz Mann, mówił o niemieckim „prawie do dominacji oraz do współuczestniczenia w rządzeniu światem”.
Wkrótce całe niemieckie społeczeństwo miało przesiąknąć tymi ideami.
Powołanie do życia Republiki Weimarskiej było dla wielu niemieckich nacjonalistów "ciosem w plecy" zadanym przez socjaldemokratów, w szeregach których - jak podkreślano - znajdowało się wielu Żydów. Na zdjęciu Philip Scheidemann 9 listopada 1918 roku proklamuje republikę z okna gabinetu kanclerskiego (źródło: domena publiczna).
Powołanie do życia Republiki Weimarskiej było dla wielu niemieckich nacjonalistów „ciosem w plecy” zadanym przez socjaldemokratów, w szeregach których – jak podkreślano – znajdowało się wielu Żydów. Na zdjęciu Philip Scheidemann 9 listopada 1918 roku proklamuje republikę z okna gabinetu kanclerskiego (źródło: domena publiczna).
Pierwsze pogromy
„Ciosem w plecy” zadanym przez socjaldemokratów było dla wielu Niemców, szczególnie tych nastawionych nacjonalistycznie, ustanowienie Republiki Weimarskiej, popieranej przez mniejszość żydowską.
Jej udział w budowaniu nowego państwa – żydowskiego pochodzenia byli m.in. kanclerz i minister spraw wewnętrznych oraz współautor konstytucji weimarskiej – był argumentem za utożsamianiem ich z nową władzą.
Komentarze
Prześlij komentarz