To sobowtór, który nie ma nic wspólnego z Wałęsą ze strajku roku 1980”
„To sobowtór, który nie ma nic wspólnego z Wałęsą ze strajku roku 1980”
DARTH, pszl
24.02.2016, 18:34
|aktualizacja: 19:11
najnowsze
–
Nie można przekreślić Lecha Wałęsy niesionego na rękach robotników. Ten
człowiek dzisiaj to jest jego sobowtór. Ten człowiek ma bardzo mało
wspólnego z Lechem Wałęsą ze strajku roku 1980. Z jego energią. On się
wtedy identyfikował z tą rolą i uważał, że on przechytrzył służby –
mówił w „Po przecinku” TVP Info, Piotr Andrzejewski, sędzia Trybunału
Stanu, były działacz opozycyjny. Podobnego zdania był senator PO Jan
Rulewski. – Nie widzę podstaw, aby zdjąć Wałęsę z pomnika. Przez błąd
pychy gumkuje swoją przeszłość. Niestety, zamienił zainteresowanie
śmieciówką robotników na pałacówkę w Nowym Jorku. Nie możemy się jednak
poddać grze, którą narzuca nam Kiszczak – podkreślił Rulewski.
Instytut Pamięci Narodowej ujawnia teczki TW o ps. Bolek
Notatka
Czesława Kiszczaka, razem z listem i paczką, miała trafić do dyrektora
Archiwum Akt Nowych w 1996 roku. Nie została jednak wówczas wysłana....
zobacz więcej
W ubiegłym tygodniu prezes IPN Łukasz
Kamiński poinformował, że wśród dokumentów, które znajdowały się w domu
szefa MSW z lat 80. gen. Czesława Kiszczaka, jest zobowiązanie do
współpracy z SB podpisane: Lech Wałęsa „Bolek”, a także teczka
personalna i teczka pracy tajnego współpracownika z lat 1970-76.
Pierwszy pakiet akt udostępniono w poniedziałek o godz. 12 w czytelni akt IPN przy ul. Kłobuckiej w Warszawie. Są to teczka personalna i teczka pracy z lat 1970-1976 TW „Bolek”, gdzie znajduje się odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa „Bolek”. Są tam też doniesienia „Bolka” oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z nim. Były prezydent kategorycznie zaprzecza jakoby współpracował z SB. Zapowiada dowiedzenie prawdy przed sądem.
Twarze legendy
Byli działacze antykomunistycznej opozycji Jan Rulewski i Piotr Andrzejewski przekonywali, że dokumenty z tzw. szafy Kiszczaka nie przekreślają dokonań byłego prezydenta. – Dla mnie było „paru” Lechów Wałęsów. Był Wałęsa z roku 80., który się identyfikuje z wielkim ruchem, którego jest symbolem. Jest Wałęsa z roku 90., wybrany przez nas, jako prezydent. I wreszcie jest ten Wałęsa z 4 czerwca 1992 r., który pokazał zupełnie inną twarz – mówił Piotr Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu.
Senator Rulewski przekonywał, że działacze opozycji wiedzieli w latach 80., że Lech Wałęsa mógł mieć „epizod” współpracy z SB. – Wówczas SB praktycznie wszystkim podrzucała te materiały. Szczególnie raczyła nas informacjami o Lechu Wałęsie. Traktowaliśmy to jako fałszywki. Tym bardziej, że Lech Wałęsa przyznawał, że jakieś kontakty mogły być – podkreślał Rulewski.
Zdaniem senatora PO, były prezydent niepotrzebnie walczy, by pokazać światu, że jest kryształowo czysty. – Nie oczekiwaliśmy tego, aby każdy z nas był czysty i kryształowy – dodał.
Pierwszy pakiet akt udostępniono w poniedziałek o godz. 12 w czytelni akt IPN przy ul. Kłobuckiej w Warszawie. Są to teczka personalna i teczka pracy z lat 1970-1976 TW „Bolek”, gdzie znajduje się odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa „Bolek”. Są tam też doniesienia „Bolka” oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z nim. Były prezydent kategorycznie zaprzecza jakoby współpracował z SB. Zapowiada dowiedzenie prawdy przed sądem.
Twarze legendy
Byli działacze antykomunistycznej opozycji Jan Rulewski i Piotr Andrzejewski przekonywali, że dokumenty z tzw. szafy Kiszczaka nie przekreślają dokonań byłego prezydenta. – Dla mnie było „paru” Lechów Wałęsów. Był Wałęsa z roku 80., który się identyfikuje z wielkim ruchem, którego jest symbolem. Jest Wałęsa z roku 90., wybrany przez nas, jako prezydent. I wreszcie jest ten Wałęsa z 4 czerwca 1992 r., który pokazał zupełnie inną twarz – mówił Piotr Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu.
Senator Rulewski przekonywał, że działacze opozycji wiedzieli w latach 80., że Lech Wałęsa mógł mieć „epizod” współpracy z SB. – Wówczas SB praktycznie wszystkim podrzucała te materiały. Szczególnie raczyła nas informacjami o Lechu Wałęsie. Traktowaliśmy to jako fałszywki. Tym bardziej, że Lech Wałęsa przyznawał, że jakieś kontakty mogły być – podkreślał Rulewski.
Zdaniem senatora PO, były prezydent niepotrzebnie walczy, by pokazać światu, że jest kryształowo czysty. – Nie oczekiwaliśmy tego, aby każdy z nas był czysty i kryształowy – dodał.
Dzieje sprawy TW „Bolka”. Sprzeczne informacje, zaginione akta i tłumaczenia Wałęsy
Przejęcie
przez IPN teczek TW „Bolka” to nowa odsłona ciągnącej się wiele lat
sprawy podejrzeń, że Lech Wałęsa w pierwszej połowie lat 70. XX wieku...
zobacz więcej
Zdaniem Piotra Andrzejewskiego, Lech Wałęsa nie był jedynym, który uważał, że będzie prowadził grę z SB i to on będzie narzucał rozwiązania. – To system był iście diabelski – podkreślał. – Nie można przekreślić Lecha Wałęsy, niesionego na rękach robotników. Ten człowiek dzisiaj to jest jego sobowtór. Ten człowiek ma bardzo mało wspólnego z Lechem Wałęsą ze strajku roku 80. Z jego energią. On się wtedy identyfikował z tą rolą i uważał, że przechytrzył służby – wyjaśniał Andrzejewski.
Dla senatora Rulewskiego teczka „Bolka” była swoistą polisą bezpieczeństwa. – Nie wiem, czy jest dość wiarygodna, aby wyrzekać się Wałęsy. Nie widzę podstaw, aby zdjąć Wałęsę z pomnika. Przez błąd pychy gumkuje swoją przeszłość. Niestety zamienił zainteresowanie śmieciówką robotników na pałacówkę w Nowym Jorku. Nie możemy się jednak poddać grze, którą narzuca nam Kiszczak – zaznaczył.
Komentarze
Prześlij komentarz